Modelowane listy odbiorców nie zawierają konkretnych osób, tylko prawdopodobieństwa. Wyjaśniam, jak powstają, gdzie ich szukać w panelu i jak czytać ich raporty.
Termin był znany od ponad roku, a mimo to lipiec zaskoczył wiele firm. Universal Analytics przestało przetwarzać nowe dane 1 lipca i od tego dnia w standardowych usługach nie pojawia się już ani jedna sesja. Konta, które miały GA4 „na potem”, zostały z miesiącem dziury w danych albo z usługą GA4 utworzoną automatycznie, której nikt nigdy nie sprawdził.
Widzę teraz dwa scenariusze na kontach, które przejmuję. Pierwszy: GA4 działa od kilkunastu miesięcy równolegle, ktoś się nim zajmował i lipiec był nudny. Drugi: w panelu jest usługa, którą Google założyło samo, mierzy odsłony, nie ma konwersji, nie jest połączona z Google Ads i nikt jej nie ogląda.
Ten tekst jest dla drugiego scenariusza. Nie o tym, czy GA4 jest lepsze — ta dyskusja jest już bezużyteczna. O tym, co zrobić w najbliższych tygodniach, żeby w styczniu mieć porównywalne dane i historię, na której da się pracować.
Warto rozdzielić trzy rzeczy, bo w rozmowach ciągle się zlewają.
Po pierwsze, zatrzymanie zbierania danych. Tagi Universal Analytics nadal siedzą w kodzie wielu stron i nadal wysyłają żądania, ale po stronie Google nic już się z nich nie zapisuje. Nie ma sensu ich utrzymywać — przy okazji porządków w tagach zwykle je usuwam, bo tylko mylą osoby, które wchodzą do kontenera po latach.
Po drugie, dostęp do danych historycznych. Google zapowiedziało, że raporty z dawnej usługi będą dostępne jeszcze przez co najmniej pół roku od tej daty. Nie podano dokładnego dnia wyłączenia interfejsu, więc traktuję to jako termin, który może się przesunąć w jedną albo w drugą stronę. Nie jest to podstawa, żeby odkładać eksport.
Po trzecie, brak migracji danych. Historia z dawnej usługi nie przenosi się do GA4 i nigdy się nie przeniesie. To nie jest niedoróbka, którą Google kiedyś naprawi — to konsekwencja innego modelu danych. Wszystko, co chcesz mieć na przyszłość z lat poprzednich, musisz sam z panelu wyjąć.
Osobny przypadek to usługi w wersji 360, dla których termin został przedłużony o rok. Jeśli pracujesz na płatnej licencji, masz więcej czasu, ale sytuacja końcowa jest identyczna.
To pierwsza rzecz, którą robię na koncie, które trafia do mnie teraz. Nie audyt GA4, nie konwersje — eksport.
Nie próbuję ratować wszystkiego, bo to wysiłek bez sensu. Wybieram kilka zestawień, do których realnie wraca się przy planowaniu, i schodzę z nimi na poziom miesięczny za trzy pełne lata wstecz.
Eksportuję do arkusza i zapisuję w miejscu, do którego ma dostęp klient, nie tylko ja. Przy większych serwisach opłaca się dodatek do Arkuszy Google albo pobranie danych przez API.
Jeszcze jedna rzecz, o której się zapomina: zrzuty ustawień. Lista celów z definicjami, filtry widoków, wykluczenia odesłań. Kiedy za pół roku ktoś zapyta, dlaczego liczby w GA4 nie zgadzają się z dawnym raportem, ta lista jest jedyną sensowną odpowiedzią.
Usługa utworzona automatycznie zbiera odsłony i kilka zdarzeń z pomiaru zaawansowanego. To wszystko. Nie ma w niej ani jednej konwersji, którą ktoś świadomie zdefiniował.
Przechodzę więc przez cztery ustawienia i w tej kolejności.
Okres przechowywania danych. Domyślnie dwa miesiące dla danych o użytkownikach i zdarzeniach. Przy tej wartości eksploracje nie pokażą Ci nic sprzed dwóch miesięcy, a porównania rok do roku nigdy nie powstaną. Zmiana na czternaście miesięcy zajmuje jedno kliknięcie i działa tylko w przód — dane skasowane wcześniej nie wrócą. Jeśli miałbym wskazać jedno ustawienie, które warto sprawdzić dziś, to właśnie to.
Zdarzenia i konwersje. W GA4 wszystko jest zdarzeniem, a konwersja to zdarzenie, które ktoś ręcznie oznaczył jako ważne. Przeglądam listę i szukam odwrotności problemu z dawnych celów: tam brakowało definicji, tutaj zwykle jest ich za dużo, bo pomiar zaawansowany zapisuje kliknięcia w linki wychodzące i przewinięcia strony. Jako konwersje oznaczam wyłącznie to, na czym zależy firmie.
Filtry ruchu wewnętrznego. Adresy IP biura i agencji. Bez tego w małym serwisie własne wizyty potrafią zaburzyć obraz mocniej, niż ktokolwiek przypuszcza.
Wykluczenia odesłań i ruch między domenami. Jeśli płatność odbywa się w zewnętrznym serwisie, a Ty nie wykluczysz jego domeny, dostaniesz sesje przypisane do bramki płatniczej i sprzedaż, która pojawia się z nikąd. Przy oddzielnej domenie sklepu i strony wizerunkowej dochodzi konfiguracja pomiaru między domenami.
Osobny punkt, bo tutaj najłatwiej zrobić sobie krzywdę w danych, na których optymalizują strategie stawek.
Sprawdzam, czy usługa GA4 jest połączona z kontem Google Ads i czy odbiorcy oraz konwersje faktycznie przepływają. Potem robię rzecz nudną, ale konieczną: liczę, ile razy ta sama transakcja jest raportowana w Google Ads. Jeśli konwersje idą jednocześnie z tagu Google Ads i z importu z GA4, konto widzi każdą sprzedaż dwukrotnie, a algorytm licytuje na podstawie zawyżonych wyników.
Wybieram jedno źródło konwersji dla licytacji i przy nim zostaję. Drugie może istnieć w koncie jako pomocnicze — pod warunkiem że nie jest oznaczone jako główne.
Warto też przy tej okazji sprawdzić konwersje rozszerzone, dostępne od końca 2021 roku. Przy rosnących ograniczeniach w plikach cookie to jeden z niewielu sposobów, żeby pomiar nie sypał się bardziej, niż musi.
Najwięcej frustracji w ostatnich miesiącach widzę nie z powodu brakujących funkcji, ale z powodu oczekiwań przeniesionych ze starego narzędzia.
Liczby się nie zgodzą. Sesja jest liczona inaczej — nie restartuje się o północy ani przy zmianie kampanii. Użytkownicy raportowani są jako aktywni, a nie jako wszyscy. Modelowanie i próg zliczania powodują, że w małych zestawieniach część danych jest przybliżana albo ukrywana. Różnica kilku procent między dawnym raportem a GA4 jest normalna i nie ma sensu jej ścigać.
Nie ma widoków, więc nie ma prostego podziału na wersję z filtrami i bez. Nie ma też dawnego układu raportów — jest własna biblioteka, w której trzeba je sobie ułożyć.
Jest natomiast jedna rzecz, której w wersji darmowej wcześniej nie było i którą warto włączyć od razu: eksport do BigQuery. Nawet jeśli dziś nikt nie będzie tych danych analizować, eksport zaczyna działać od dnia włączenia i za rok będzie jedynym miejscem z surowymi zdarzeniami bez limitów interfejsu.
Gdybym miał to ułożyć w kolejność dla kogoś, kto zaczyna dziś, wyglądałaby tak.
W pierwszym tygodniu: eksport danych historycznych i zmiana okresu przechowywania danych w GA4. Dwie rzeczy, których nie da się nadrobić później.
W drugim: przegląd zdarzeń, oznaczenie właściwych konwersji, filtry ruchu wewnętrznego, wykluczenia odesłań. Potem połączenie z Google Ads i rozstrzygnięcie, skąd konto bierze konwersje do licytowania.
W trzecim: podstawowe raporty i porównania, których będziesz używać co miesiąc. Nie dwadzieścia, tylko trzy albo cztery. Do tego prosty dokument z opisem, co jest mierzone, jak nazywa się zdarzenie i co oznacza dana konwersja — bo za kwartał nikt tego nie odtworzy z pamięci.
I na koniec rzecz, która nie jest techniczna: uprzedź osoby, które czytają raporty, że dane za drugą połowę roku nie będą porównywalne z pierwszą. Lepiej powiedzieć to teraz, niż tłumaczyć w styczniu, dlaczego rok do roku wygląda dziwnie. Z mojego doświadczenia to zdanie oszczędza więcej nerwów niż jakakolwiek konfiguracja.
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci nawigację oraz wykonywanie określonych funkcji. Szczegółowe informacje o wszystkich plikach cookies znajdziesz w każdej kategorii zgody poniżej.
Pliki cookies oznaczone jako "Niezbędne" są przechowywane w Twojej przeglądarce, ponieważ są one kluczowe dla zapewnienia podstawowych funkcji strony.
Używamy również plików cookies firm trzecich, które pomagają nam analizować, w jaki sposób korzystasz z tej strony, zapamiętują Twoje preferencje oraz dostarczają treści i reklamy odpowiednie dla Ciebie. Te pliki cookies będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją uprzednią zgodą.
Możesz zdecydować, czy chcesz włączyć lub wyłączyć niektóre bądź wszystkie te pliki cookies, jednak wyłączenie niektórych z nich może wpłynąć na Twoje doświadczenia podczas przeglądania strony.
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __cf_bm | 13 minutes | Cloudflare bot management — distinguishes humans from bots. |
| rc::* | Persistent | Google reCAPTCHA — localStorage holding anti-bot challenge state. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| wpEmojiSettingsSupports | Session | WordPress — sessionStorage flag caching whether the browser can render emoji (feature detection). |
| ytidb* | Persistent | YouTube — IndexedDB storing playback/search state for embedded videos. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| _ga_* | 400 days | Google Analytics 4 — persists session state per property. |
| _ga | 400 days | Google Analytics — distinguishes unique users via a client id. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| NID | 183 days | Google — stores preferences for personalized ads. |
| fr | 90 days | Meta — encrypted Facebook id and browser id for ads. |
| _gcl_au | 90 days | Google AdSense/Ads — experiments with advertising efficiency (conversion linker). |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __Secure-YNID | 180 days | |
| YSC | Session | |
| __Secure-ROLLOUT_TOKEN | 180 days | |
| VISITOR_INFO1_LIVE | 180 days | |
| VISITOR_PRIVACY_METADATA | 180 days | |
| datr | 400 days | |
| sb | 400 days | |
| wd | 7 days |