Modelowane listy odbiorców nie zawierają konkretnych osób, tylko prawdopodobieństwa. Wyjaśniam, jak powstają, gdzie ich szukać w panelu i jak czytać ich raporty.
Optymalizacja kampanii ma granicę, o której rzadko się mówi wprost. Można poprawić dopasowanie fraz, przepisać reklamy i wyczyścić wykluczenia, ale jeśli strona, na którą prowadzi kliknięcie, nie przekonuje nikogo, cała ta praca kończy się na sprowadzeniu ruchu.
Widzę to na kontach, które przejmuję, w bardzo typowej postaci: kampania techniczne poprawna, kliknięcia w rozsądnej cenie, konwersji brak. Kliknięcie w reklamę o naprawie pieca prowadzi na stronę główną firmy, gdzie trzeba samemu znaleźć właściwą usługę.
Strona docelowa jest częścią kampanii, nie osobnym projektem działu marketingu. Traktuję ją tak od pierwszej rozmowy o budżecie.
Strona docelowa pod kampanię ma jedno zadanie i jest zaprojektowana pod użytkownika, o którym wiadomo, skąd przyszedł i czego szukał.
Z tego wynikają dwie decyzje projektowe, które odróżniają ją od typowej podstrony serwisu.
Pierwsza: ograniczona nawigacja. Pełne menu z dziesięcioma pozycjami daje użytkownikowi dziesięć sposobów, żeby odejść od celu. Nie zawsze usuwam menu całkowicie — przy droższych usługach ludzie chcą sprawdzić, z kim rozmawiają — ale ograniczam je do niezbędnego minimum.
Druga: jedno wezwanie do działania, powtórzone w kilku miejscach, prowadzące zawsze do tej samej akcji. Strona z formularzem kontaktowym, przyciskiem czatu, numerem telefonu, zapisem do newslettera i katalogiem do pobrania rozprasza decyzję, zamiast ją ułatwiać.
Strona sklepowa jest tu wyjątkiem, bo kartę produktu i kategorię trudno zredukować do jednego działania. Tam pracuję nad tym, żeby najważniejsza akcja była bezdyskusyjnie najbardziej widoczna.
Najważniejszy pojedynczy czynnik, a jednocześnie najczęściej lekceważony.
Użytkownik klika w reklamę, w której coś obiecano. Pierwsze, co powinien zobaczyć, to potwierdzenie tej obietnicy — najlepiej tymi samymi słowami. Nagłówek reklamy mówił o wymianie zamka w godzinę, więc nagłówek strony też mówi o wymianie zamka w godzinę.
Ta zgodność ma trzy poziomy i pilnuję wszystkich. Zgodność słów: te same wyrażenia, których użył użytkownik w zapytaniu i które były w reklamie. Zgodność zakresu: strona dotyczy dokładnie tej usługi, nie całej kategorii. Zgodność warunków: promocja z reklamy jest widoczna na stronie, a nie ukryta w regulaminie.
Ma to jeszcze jeden wymiar. Jakość strony docelowej wchodzi do oceny reklamy i przez nią wpływa na koszt kliknięcia. Poprawa spójności bywa więc jednocześnie obniżeniem stawek — jedna z niewielu sytuacji, w których interes użytkownika i interes budżetu są dokładnie zbieżne.
Kolejność sekcji, od której zwykle zaczynam i którą potem koryguję danymi:
Kolejność nie jest dogmatem. W usługach awaryjnych telefon musi być pierwszy i największy, a cała reszta jest dodatkiem. W usługach o wysokiej wartości sekcja dowodów przesuwa się wyżej, bo decyzja wymaga zaufania.
Miejsce, w którym najłatwiej stracić konwersję po całej wykonanej pracy.
Zasada podstawowa: tylko te pola, które są naprawdę potrzebne do pierwszego kontaktu. Każde dodatkowe pole obniża liczbę wysłanych formularzy. Nazwa firmy, NIP, adres, liczba pracowników — to wszystko da się zapytać w rozmowie, a na stronie tylko przeszkadza.
Kilka rzeczy, które sprawdzam zawsze. Czy formularz działa na telefonie i czy klawiatura nie zasłania pól. Czy komunikaty o błędach są zrozumiałe i pojawiają się przy właściwym polu. Czy po wysłaniu widać wyraźne potwierdzenie, a nie ciszę. Czy zgody są sformułowane po polsku, a nie skopiowane z szablonu prawnego, i czy jest ich tyle, ile trzeba, a nie pięć.
Osobno sprawdzam, czy wysłanie formularza jest w ogóle mierzone jako konwersja i czy nie liczy się przy każdym wejściu na stronę podziękowania z historii przeglądarki. To druga najczęstsza usterka w tym miejscu.
Większość ruchu z kampanii przychodzi z telefonów, więc wersja mobilna nie jest wariantem — jest wersją podstawową.
Sprawdzam stronę na telefonie w warunkach zbliżonych do rzeczywistych, nie w symulatorze na szerokim monitorze. Interesują mnie trzy rzeczy: czy najważniejsza informacja i przycisk są widoczne bez przewijania, czy wszystko da się kliknąć palcem i czy strona nie przeskakuje w trakcie ładowania.
Wolna strona docelowa to podwójna strata: część osób wychodzi przed jej zobaczeniem, a za każde takie kliknięcie już zapłacono. Elementy najczęściej odpowiedzialne za obciążenie to nadmiarowe zdjęcia i skrypty narzędzi marketingowych, których na stronie docelowej zwykle nie trzeba tyle, ile jest w głównym serwisie.
Przy dedykowanych stronach pod kampanie warto rozważyć wersję lekką, bez pełnego zestawu wtyczek serwisu. Ale tylko wtedy, gdy ktoś będzie o nią dbał — porzucona strona docelowa poza główną strukturą serwisu to problem na później.
Testuję pojedyncze zmiany, nie całe strony naraz, bo inaczej nie dowiem się, co zadziałało. Nagłówek, treść wezwania do działania, obecność ceny, liczba pól w formularzu — po jednym elemencie.
Test wymaga cierpliwości. Przy kilkudziesięciu konwersjach w miesiącu różnica musi być duża, żeby cokolwiek znaczyła, i lepiej wtedy porównywać dłuższe okresy niż udawać precyzję.
Błędy, które widzę najczęściej i które poprawiam przed jakimkolwiek testem: kierowanie całej kampanii na stronę główną, brak informacji o cenie przy jednoczesnym reklamowaniu się na zapytania z ceną, ściana tekstu bez wezwania do działania, zdjęcia stockowe zamiast własnych realizacji, formularz z dziesięcioma polami i numer telefonu jako obrazek, którego nie da się kliknąć.
Ostatnia rzecz na koniec, o kolejności prac: zanim zacznę optymalizować stronę, upewniam się, że kampania kieruje na właściwe adresy. Zdarzało mi się przy audytach znajdować kampanie prowadzące na strony usunięte przy poprzedniej przebudowie serwisu. Żadna optymalizacja tekstu nie naprawia kliknięcia w nieistniejący adres.
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci nawigację oraz wykonywanie określonych funkcji. Szczegółowe informacje o wszystkich plikach cookies znajdziesz w każdej kategorii zgody poniżej.
Pliki cookies oznaczone jako "Niezbędne" są przechowywane w Twojej przeglądarce, ponieważ są one kluczowe dla zapewnienia podstawowych funkcji strony.
Używamy również plików cookies firm trzecich, które pomagają nam analizować, w jaki sposób korzystasz z tej strony, zapamiętują Twoje preferencje oraz dostarczają treści i reklamy odpowiednie dla Ciebie. Te pliki cookies będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją uprzednią zgodą.
Możesz zdecydować, czy chcesz włączyć lub wyłączyć niektóre bądź wszystkie te pliki cookies, jednak wyłączenie niektórych z nich może wpłynąć na Twoje doświadczenia podczas przeglądania strony.
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __cf_bm | 13 minutes | Cloudflare bot management — distinguishes humans from bots. |
| rc::* | Persistent | Google reCAPTCHA — localStorage holding anti-bot challenge state. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| wpEmojiSettingsSupports | Session | WordPress — sessionStorage flag caching whether the browser can render emoji (feature detection). |
| ytidb* | Persistent | YouTube — IndexedDB storing playback/search state for embedded videos. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| _ga_* | 400 days | Google Analytics 4 — persists session state per property. |
| _ga | 400 days | Google Analytics — distinguishes unique users via a client id. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| NID | 183 days | Google — stores preferences for personalized ads. |
| fr | 90 days | Meta — encrypted Facebook id and browser id for ads. |
| _gcl_au | 90 days | Google AdSense/Ads — experiments with advertising efficiency (conversion linker). |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __Secure-YNID | 180 days | |
| YSC | Session | |
| __Secure-ROLLOUT_TOKEN | 180 days | |
| VISITOR_INFO1_LIVE | 180 days | |
| VISITOR_PRIVACY_METADATA | 180 days | |
| datr | 400 days | |
| sb | 400 days | |
| wd | 7 days |