Modelowane listy odbiorców nie zawierają konkretnych osób, tylko prawdopodobieństwa. Wyjaśniam, jak powstają, gdzie ich szukać w panelu i jak czytać ich raporty.
Od pewnego czasu w rozmowach o Google Ads pojawia się nazwa nowego typu kampanii, który ma obsługiwać wszystkie powierzchnie reklamowe Google z jednego miejsca. Performance Max jest na razie w becie o ograniczonym dostępie i większość kont, z którymi pracuję, po prostu go w panelu nie widzi.
Piszę o tym mimo wszystko, bo pytania już się pojawiają, a wokół rzeczy dostępnych dla wąskiej grupy najszybciej narastają nieporozumienia. Chcę więc jasno oddzielić to, co o tym formacie wiadomo, od tego, czego jeszcze nie wiadomo.
Traktuję ten tekst jako notatkę z bieżącego stanu rzeczy, nie jako poradnik wdrożeniowy. Na poradnik jest zdecydowanie za wcześnie.
Idea jest prosta: jedna kampania, która samodzielnie decyduje, gdzie i komu pokazać reklamę — w wyszukiwarce, w sieci reklamowej, na YouTube, w Gmailu, w Discover i na powierzchniach zakupowych.
Reklamodawca nie buduje osobnych kampanii per kanał ani nie ustawia stawek dla poszczególnych miejsc. Dostarcza zasoby (nagłówki, opisy, obrazy, materiały wideo, ewentualnie plik produktowy), cel konwersyjny i tak zwane sygnały odbiorców — podpowiedzi, kto może być zainteresowany. Resztę robi system.
Z tego opisu wynika najważniejsza rzecz: to kampania z założenia oddająca kontrolę. Nie ma tu miejsca na ręczne stawki, dobór miejsc docelowych ani precyzyjne kierowanie w klasycznym rozumieniu. Kto lubi trzymać rękę na wszystkich pokrętłach, będzie się z tym formatem źle czuł i warto o tym wiedzieć przed pierwszym testem.
Chcę to podkreślić, bo w rozmowach słyszę już zdania sugerujące, że to standard. Nie jest.
Dostęp jest udzielany wybranym kontom, zwykle przez opiekunów Google. Nie ma powszechnej dostępności, nie ma pełnej dokumentacji, a funkcjonalność zmienia się między kolejnymi odsłonami. Nie znam też żadnych publicznych, sprawdzalnych danych o skuteczności tego formatu w polskich warunkach — a te, które krążą w prezentacjach, pochodzą od strony zainteresowanej.
Praktyczny wniosek: żadnej decyzji strategicznej nie opieram dziś na tym formacie. Nie przenoszę do niego głównego budżetu, nie planuję na jego podstawie sezonu i nie obiecuję klientowi, że coś dzięki niemu zyska. Jeśli Google udostępni konto do testów, testuję na warunkach, które sam kontroluję.
Google konsekwentnie idzie w stronę kampanii opartych na automatyzacji i ten format jest tego kolejnym krokiem — po kampaniach inteligentnych i produktowych sterowanych algorytmem. Kierunek jest więc czytelny, ale kierunek to nie to samo co gotowe narzędzie.
Wątpliwości, które mam po tym, co dotąd widziałem i czytałem, dotyczą przede wszystkim przejrzystości.
Nie wymieniam tego, żeby odstraszać. Wymieniam, bo to lista pytań, które warto zadać opiekunowi konta, zamiast dowiadywać się o odpowiedziach po trzech tygodniach wydawania budżetu.
Widzę dwie sytuacje, w których test ma sens, jeśli dostęp się pojawi.
Pierwsza to konto z dużym asortymentem i dobrze poukładanym plikiem produktowym, które ma już nasycone kampanie produktowe i szuka dodatkowego zasięgu. Tam automatyczne rozprowadzanie budżetu po powierzchniach może pokazać coś nowego.
Druga to firma, która ma sensowne materiały graficzne i wideo, ale nie ma zasobów, żeby prowadzić pięć różnych typów kampanii osobno. Nie dlatego, że automat jest lepszy od specjalisty — dlatego, że jest lepszy od kampanii, których nikt nie prowadzi.
Odradzam test kontom o niskim wolumenie konwersji, z niepewnym pomiarem albo z małym budżetem. Format oparty na uczeniu maszynowym potrzebuje danych i przy kilku konwersjach w miesiącu nie ma z czego się uczyć. To ta sama zasada, która obowiązuje przy automatycznych strategiach stawek.
Gdybym dostał dostęp, zrobiłbym to tak.
Przed startem uporządkowałbym pomiar konwersji i upewniłbym się, że wartości transakcji są przekazywane poprawnie. Bez tego cały test jest bezwartościowy, niezależnie od formatu.
Wydzieliłbym osobny budżet testowy, którego utrata nie zaboli, i nie zabierałbym go kampaniom, które dowożą wynik. Test nowego formatu z pieniędzy zabranych działającej kampanii produktowej to nie test, tylko zakład.
Zapisałbym stan wyjściowy: wyniki kampanii, które mogą zostać dotknięte, w porównywalnym okresie przed startem. Skoro nowa kampania wchodzi na te same powierzchnie, oceniam nie ją samą, ale wynik całego konta przed i po.
Dałbym testowi kilka tygodni bez wtrącania się, uwzględniając okres uczenia. I ustaliłbym z góry kryterium przerwania: poziom kosztu konwersji albo spadek wyniku pozostałych kampanii, przy którym test kończę bez dalszych dyskusji.
Odpowiedź jest nudna i to jest jej największa zaleta.
Praca, która przygotowuje konto na kampanie oparte na automatyzacji, jest dokładnie tą samą pracą, która poprawia wyniki dziś. Czysty i wiarygodny pomiar konwersji z przekazywaną wartością. Uporządkowany plik produktowy z poprawnymi tytułami i atrybutami. Zbudowane listy odbiorców, bo one nie powstaną wstecz. Zestaw dobrych zasobów graficznych i wideo, którymi da się nakarmić dowolny format.
Konto, które ma te cztery rzeczy, poradzi sobie z każdym nowym typem kampanii, jaki Google udostępni — i będzie działać lepiej także wtedy, gdy nowy typ kampanii okaże się nie dla niego.
Do listy dorzucam jedno zalecenie organizacyjne: warto obserwować komunikaty Google i pytać opiekuna konta o zmiany, ale nie warto przebudowywać konta pod format, którego się jeszcze nie widziało. Widziałem już kilka takich przygotowań pod zapowiedzi, które ostatecznie wyglądały inaczej, niż zapowiadano.
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci nawigację oraz wykonywanie określonych funkcji. Szczegółowe informacje o wszystkich plikach cookies znajdziesz w każdej kategorii zgody poniżej.
Pliki cookies oznaczone jako "Niezbędne" są przechowywane w Twojej przeglądarce, ponieważ są one kluczowe dla zapewnienia podstawowych funkcji strony.
Używamy również plików cookies firm trzecich, które pomagają nam analizować, w jaki sposób korzystasz z tej strony, zapamiętują Twoje preferencje oraz dostarczają treści i reklamy odpowiednie dla Ciebie. Te pliki cookies będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją uprzednią zgodą.
Możesz zdecydować, czy chcesz włączyć lub wyłączyć niektóre bądź wszystkie te pliki cookies, jednak wyłączenie niektórych z nich może wpłynąć na Twoje doświadczenia podczas przeglądania strony.
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __cf_bm | 13 minutes | Cloudflare bot management — distinguishes humans from bots. |
| rc::* | Persistent | Google reCAPTCHA — localStorage holding anti-bot challenge state. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| wpEmojiSettingsSupports | Session | WordPress — sessionStorage flag caching whether the browser can render emoji (feature detection). |
| ytidb* | Persistent | YouTube — IndexedDB storing playback/search state for embedded videos. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| _ga_* | 400 days | Google Analytics 4 — persists session state per property. |
| _ga | 400 days | Google Analytics — distinguishes unique users via a client id. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| NID | 183 days | Google — stores preferences for personalized ads. |
| fr | 90 days | Meta — encrypted Facebook id and browser id for ads. |
| _gcl_au | 90 days | Google AdSense/Ads — experiments with advertising efficiency (conversion linker). |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __Secure-YNID | 180 days | |
| YSC | Session | |
| __Secure-ROLLOUT_TOKEN | 180 days | |
| VISITOR_INFO1_LIVE | 180 days | |
| VISITOR_PRIVACY_METADATA | 180 days | |
| datr | 400 days | |
| sb | 400 days | |
| wd | 7 days |