Przygotowanie strategii e-commerce pod IV kwartał 2022: Łączenie SEO i Google Ads.

Ostatni moment na spokojne decyzje

Baner wejsciowyParallax

Przygotowanie strategii e-commerce pod IV kwartał 2022: Łączenie SEO i Google Ads.

Ostatni moment na spokojne decyzje

Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
27 października 2022

Koniec października to w sklepach internetowych moment, w którym rozmowa o strategii zmienia charakter. Do niedawna mieliśmy jeszcze przestrzeń na zmiany strukturalne, testy i eksperymenty. Teraz każda decyzja musi mieć krótki czas zwrotu, bo Black Friday wypada 25 listopada, a święta zaraz po nim.

Najczęstszy błąd, jaki widzę w tym okresie, nie polega na tym, że ktoś robi za mało. Polega na tym, że robi wszystko naraz i w najgorszym możliwym momencie — przebudowuje strukturę kampanii w drugim tygodniu listopada, zmienia strategię stawek, jednocześnie wdraża nową wersję kategorii w sklepie i potem nie wie, co zadziałało, a co zaszkodziło.

SEO i Google Ads mają w czwartym kwartale zupełnie inną charakterystykę czasową i to jest klucz do sensownego planu. Reklama reaguje w godzinach, pozycjonowanie w tygodniach lub miesiącach. Poniżej rozpisuję, co z tego wynika praktycznie.

Kalendarz kwartału i realne okna decyzyjne

Zacznę od twardych dat, bo od nich zależy wszystko inne. Black Friday to w tym roku 25 listopada, Cyber Monday 28 listopada. Do tego dochodzą terminy graniczne dostaw przed świętami, które każdy sklep ma własne i które warto mieć wpisane w kalendarz razem z datami kampanii.

Z tego wynikają trzy różne okna. Pierwsze, techniczne i treściowe w sklepie, zamyka się w praktyce na początku listopada — po tej dacie wdrażanie zmian na stronie oznacza ryzyko, że coś się rozjedzie w najgorszym tygodniu roku. Drugie, reklamowe, jest otwarte niemal do końca, bo w Google Ads większość zmian działa od razu. Trzecie okno to okres poświąteczny, o którym w październiku nikt nie myśli, a który w wielu sklepach zwrotami i wyprzedażą decyduje o rentowności całego kwartału.

Praktyczny wniosek jest taki, że listopad rezerwuję na obserwację i drobne korekty, nie na wdrożenia. Wszystko, co wymaga deploya na produkcji, testów i sprawdzenia na kilku przeglądarkach, robimy teraz albo odkładamy na styczeń. Ta jedna zasada oszczędza więcej nerwów niż jakakolwiek optymalizacja stawek.

Co w SEO sklepu da się jeszcze zdążyć

Pisanie nowych treści pod frazy sezonowe w ostatnim tygodniu października traktuję jako inwestycję na przyszły rok, nie na ten sezon. Nowa strona kategorii potrzebuje czasu na indeksację i zbudowanie pozycji, a konkurencja o te frazy pracuje nad nimi od wakacji.

Za to trzy rzeczy mają sens i realnie działają w tym horyzoncie.

  • Higiena indeksowania kluczowych kategorii — sprawdzam, czy strony, na których zarabiasz, są w indeksie, czy nie mają przypadkowego noindex po ostatniej zmianie w sklepie i czy paginacja oraz filtry nie zjadają budżetu indeksowania. To zmiany po stronie serwera i szablonów, więc efekt bywa szybki.
  • Tytuły i opisy w wynikach — na pozycję nie wpłyną z dnia na dzień, ale na klikalność mogą. Przy okazji przypomnę, że Google od zeszłego roku często przepisuje tytuły w wynikach, więc walka o idealne brzmienie ma granice sensu.
  • Wydajność i stabilność — ruch w szczycie sezonu jest wielokrotnie wyższy niż zwykle, a Page Experience obejmuje już zarówno telefony, jak i komputery. Sprawdzenie, jak sklep zachowuje się pod obciążeniem, jest teraz ważniejsze niż dopieszczanie treści.

Osobna sprawa to sierpniowa aktualizacja Google dotycząca treści przydatnych. Objęła na razie wyłącznie treści w języku angielskim, więc polskie sklepy nie odczuły jej bezpośrednio — ale kierunek jest jasny i opisówki generowane hurtowo pod frazy to nie jest coś, w co warto teraz inwestować.

Feed produktowy jest wspólnym fundamentem

To jedyny element, który pracuje jednocześnie dla reklamy i dla wyników bezpłatnych, więc daje najlepszy stosunek nakładu do efektu w tym momencie roku.

Sprawdzam kolejno: czy w Merchant Center nie ma odrzuconych produktów, czy dostępność i ceny zgadzają się z tym, co jest w sklepie, czy tytuły produktów zawierają to, czego ludzie faktycznie szukają, i czy uzupełnione są identyfikatory produktów. Odrzucony produkt nie pojawi się ani w reklamie, ani w bezpłatnych wynikach produktowych — a bardzo często o odrzuceniach nikt w firmie nie wie, bo powiadomienia trafiają na skrzynkę, której nikt nie czyta.

Druga rzecz to częstotliwość aktualizacji feedu. W normalnym miesiącu raz na dobę wystarcza. W tygodniu wyprzedaży, gdy ceny i stany zmieniają się w ciągu dnia, dobowe opóźnienie oznacza reklamy z nieaktualną ceną, kliknięcia płacone za produkt, którego nie ma, i ryzyko problemu z zatwierdzeniem.

Jeśli macie przygotowane obniżki, warto je zgłosić w Merchant Center jako promocje, zamiast liczyć na to, że system sam zauważy nową cenę i pokaże ją atrakcyjnie.

Google Ads: co ustawić, a czego nie ruszać

Po tym roku obraz jest znacznie prostszy niż w poprzednich sezonach: kampanie Smart Shopping zostały przeniesione do Performance Max i to ten typ kampanii odpowiada dziś w większości sklepów za sprzedaż z feedu.

Rzeczy, które robię teraz:

  • Budżety — sprawdzam, które kampanie tracą wyświetlenia z powodu budżetu przy dobrym zwrocie, i tam przenoszę środki. Nie podnoszę wszystkiego naraz, bo skokowa zmiana budżetu wybija strategię stawek z rytmu.
  • Korekty sezonowe — jeśli spodziewam się krótkiego, gwałtownego skoku współczynnika konwersji w konkretnych dniach, zgłaszam to systemowi z wyprzedzeniem, zamiast liczyć, że nadąży sam. To narzędzie do kilkudniowych wyjątków, nie do całego kwartału.
  • Odbiorcy i wykluczenia — listy z sezonu poprzedniego, wykluczanie osób, które już kupiły, tam gdzie to ma sens. Warto pamiętać, że w kampaniach Performance Max wykluczających słów kluczowych nie dodam samodzielnie z panelu; jeśli są potrzebne, zgłasza się je przez opiekuna konta.

Rzeczy, których nie ruszam: zmiana strategii ustalania stawek, przebudowa struktury kampanii, migracje typów kampanii. Każda z nich uruchamia okres nauki, a nauka w środku sezonu odbywa się za pieniądze z najlepszego miesiąca w roku.

Jak połączyć obie strony w jednym raporcie

Bez wspólnego raportu rozmowa o „łączeniu SEO i Google Ads” pozostaje hasłem. Minimalna wersja, którą uważam za sensowną, to jeden widok pokazujący dla kluczowych kategorii i produktów: ruch bezpłatny z wyszukiwarki, ruch płatny, przychód z obu źródeł i udział ruchu brandowego.

Pod względem narzędzi jesteśmy w tym roku w niewygodnym momencie przejściowym. Universal Analytics przestanie zbierać dane 1 lipca 2023, więc GA4 powinien już działać równolegle i zbierać historię, ale porównania rok do roku wciąż robimy na starych danych. Praktycznie oznacza to dwa źródła i konieczność pilnowania, żeby nie mieszać liczb z jednego i drugiego w tym samym wykresie. Dane z Search Console dorzucam osobno, bo tylko one pokazują stronę zapytań.

Raport składam w narzędziu, które Google przemianował w tym miesiącu z Data Studio na Looker Studio — poza nazwą i logo nic się w nim nie zmieniło, ale warto wiedzieć, dlaczego menu wygląda inaczej.

Plan na najbliższe tygodnie

Tak rozkładam to w praktyce, licząc od dziś.

  • Do końca października — audyt feedu i Merchant Center, kontrola indeksowania kategorii, sprawdzenie wydajności sklepu, uzupełnienie list odbiorców. Wszystkie wdrożenia techniczne w sklepie.
  • Pierwszy tydzień listopada — zamknięcie zmian na stronie. Ustawienie budżetów na sezon, przygotowanie kreacji i promocji, zgłoszenie korekt sezonowych na dni wyprzedaży.
  • Drugi i trzeci tydzień listopada — tylko obserwacja i drobne korekty. Codzienna kontrola statusu produktów w Merchant Center, bo to jedyna rzecz, która potrafi się zepsuć bez ostrzeżenia.
  • Tydzień Black Friday i Cyber Monday — pilnowanie budżetów w ciągu dnia, aktualizacji feedu i dostępności. Zero zmian strukturalnych.
  • Grudzień — komunikacja terminów dostaw, przesunięcie akcentu na produkty dostępne od razu, przygotowanie okresu poświątecznego.

Notuję każdą zmianę z datą. W styczniu to jedyny sposób, żeby odtworzyć, co się wydarzyło.

Czego w tym kwartale nie robię

Nie zaczynam migracji ani przebudowy sklepu. Widziałem sezony zepsute wdrożeniem nowej wersji szablonu w listopadzie i nie znam przypadku, w którym korzyść przewyższyła ryzyko.

Nie zmieniam definicji konwersji ani sposobu liczenia wartości w połowie sezonu, bo unieważnia to porównania i wybija automatyczne strategie stawek z ustalonych proporcji.

Nie liczę na SEO jako źródło dodatkowej sprzedaży w tym kwartale. Traktuję je jako fundament, który ma nie zawieść pod obciążeniem, i jako inwestycję w następny sezon — pracę nad frazami na przyszły listopad zaczynam wiosną, nie w październiku.

I nie oceniam wyników po pojedynczych dniach. W tygodniu wyprzedaży koszt konwersji potrafi wyglądać dramatycznie o dziesiątej rano i zupełnie normalnie o dwudziestej drugiej. Decyzje podejmuję na danych z pełnych dni, a wnioski strategiczne dopiero po zamknięciu kwartału.

Podziel się tym artykułem z innymi!

Twitter Facebook Linke.din
Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
Specjalista Google Ads / SEM
Zajmuję się kampaniami Google Ads i widocznością stron w wyszukiwarce. Na blogu UDI Group piszę o tym, jak ustawienia kampanii i decyzje techniczne przekładają się na realne wyniki. Staram się tłumaczyć mechanizmy, a nie tylko podawać gotowe przepisy.