Przewodnik po zakładce "Statystyki" (Insights) w nowym interfejsie Google Ads.

Co naprawdę pokazuje ta zakładka

Baner wejsciowyParallax

Przewodnik po zakładce "Statystyki" (Insights) w nowym interfejsie Google Ads.

Co naprawdę pokazuje ta zakładka

Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
31 sierpnia 2022

Kiedy przejmuję konto Google Ads, jednym z pierwszych miejsc, do których zaglądam, jest zakładka Statystyki. Nie po to, żeby znaleźć tam gotowe odpowiedzi — raczej po to, żeby zobaczyć, ile danych to konto w ogóle wygenerowało. Puste Statystyki mówią mi o koncie tyle samo co pełne.

W panelu ta sekcja ma polską nazwę Statystyki, a w wersji angielskiej nazywa się Insights. Warto to od razu poukładać, bo w rozmowach oba słowa krążą wymiennie i łatwo pomylić tę zakładkę ze starszym raportem Statystyki aukcji, który jest czymś zupełnie innym.

Historia tej sekcji jest krótsza, niż wiele osób sądzi. Google uruchomił ją w listopadzie 2020 roku w wersji beta, dostępnej wyłącznie w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Australii. Wszystkim reklamodawcom na świecie udostępnił ją 14 kwietnia 2021 roku — na polskich kontach mamy więc do czynienia z funkcją, która ma za sobą niewiele ponad rok.

Poniżej przechodzę przez to, co w tej zakładce widzę dziś, czego w niej wciąż nie ma i w jakich momentach zaglądam tam z konkretnym pytaniem.

Gdzie tego szukać i z czym tego nie mylić

Statystyki znajdziesz w menu po lewej stronie, na poziomie konta — wysoko, w okolicach Przeglądu i Rekomendacji. Osobno pojawiają się na poziomie kampanii: w Performance Max to zakładka wewnątrz kampanii i tam ma zupełnie inną zawartość niż widok konta.

Dwie rzeczy, które mieszają się najczęściej.

  • Statystyki aukcji (auction insights) to stary, dobrze znany raport porównujący Cię z konkurentami w tych samych aukcjach. Wywołujesz go z poziomu słów kluczowych, grup reklam albo kampanii. Nie ma nic wspólnego z trendami wyszukiwania i istnieje w panelu od lat.
  • Rekomendacje to lista propozycji zmian wraz z wynikiem optymalizacji. Statystyki mają Cię doprowadzić do wniosku, Rekomendacje — do kliknięcia. To ważna różnica, bo część kart w Statystykach kończy się przyciskiem prowadzącym prosto do rekomendacji.

Jest jeszcze trzecie nieporozumienie, mniej oczywiste: Statystyki w Google Ads to nie namiastka Analyticsa. Nie znajdziesz tu zachowania użytkownika na stronie, ścieżek ani porzuceń koszyka. To dane o popycie i o aukcji, nie o Twojej witrynie.

Trendy wyszukiwania — co to naprawdę pokazuje

Rdzeniem tej zakładki są trendy wyszukiwania: kategorie zapytań powiązane z tym, co reklamujesz, wraz z informacją, czy zainteresowanie nimi rośnie, czy spada.

Kluczowe jest zrozumienie, skąd te dane pochodzą. To nie są wyłącznie dane z Twojego konta. Google zestawia to, co reklamujesz, z tym, co ludzie w ogóle wyszukują — także tam, gdzie Twoje reklamy się nie wyświetlają. Dlatego trend potrafi pokazać kategorię, której w koncie nie obsługujesz, i właśnie w tym bywa najbardziej użyteczny.

Na co uważam przy czytaniu tych danych. Po pierwsze, granulacja jest zgrubna — kategorie są szerokie, więc w wąskiej niszy trend „rośnie” niekoniecznie znaczy, że rośnie popyt na Twój produkt. Po drugie, na małym koncie tych danych po prostu nie ma; Google potrzebuje odpowiedniej skali i sam o tym uprzedza w dokumentacji. Po trzecie, wzrost procentowy bez podanej bazy nie mówi nic — potrojenie liczby zapytań o produkt szukany dwadzieścia razy w miesiącu nie jest sygnałem, na którym buduję plan.

Traktuję ten moduł jak generator hipotez. Widzę rosnącą kategorię, wracam do własnego raportu wyszukiwanych haseł i sprawdzam, czy mam na niej jakikolwiek ruch. Dopiero to jest podstawa decyzji.

Prognozy popytu i pozostałe moduły z zapowiedzi z 2021 roku

W listopadzie 2021 roku Google ogłosił rozbudowę tej zakładki o cztery elementy: prognozy popytu obejmujące najbliższe pół roku, statystyki zainteresowań konsumenckich (czyli motywy zapytań, które napędzają wyniki kampanii), statystyki odbiorców oraz wplecenie w tę stronę historii zmian i statystyk aukcji.

Wszystkie cztery Google udostępnia w wersji beta i rozkładają się na kontach nierówno. Na jednym koncie widzę prognozy popytu, na drugim, prowadzonym w tej samej branży, nie ma ich wcale. Dlatego nie planuję wokół tych modułów procesu pracy i nie obiecuję ich klientowi — traktuję jako bonus, który albo się pojawi, albo nie.

Jeśli akurat masz prognozy popytu w koncie, przydają się do jednej konkretnej rzeczy: rozmowy o kalendarzu. Łatwiej uzasadnić przesunięcie budżetu na konkretny miesiąc, gdy da się pokazać przewidywany szczyt zainteresowania. Ale to prognoza, nie zobowiązanie Google — i tak ją komunikuję.

Statystyki odbiorców czytam ostrożniej. Są zagregowane i zanonimizowane, więc powiedzą, jakie zainteresowania wyróżniają Twoich klientów na tle reszty, ale nie stanowią gotowej instrukcji targetowania. Bezkrytyczne przepisanie tych segmentów do kampanii to najprostszy sposób, żeby rozmyć grupę docelową.

Co ta zakładka daje w Performance Max

Tu Statystyki mają najwyższą wartość, bo w Performance Max są często jedynym oknem na to, co się dzieje w kampanii.

Widzę dwie rzeczy. Pierwsza to trendy skuteczności w porównaniu tydzień do tygodnia i miesiąc do miesiąca — pozwalają odróżnić realną zmianę od wahania. Druga to motywy i kategorie zapytań z podstawowymi danymi o skuteczności: zapytania są zgrupowane w tematy, a nie wypisane pojedynczo.

I na tym trzeba się zatrzymać, bo różnica jest zasadnicza. To nie jest raport wyszukiwanych haseł. Nie zobaczysz konkretnych fraz ani tego, ile każda z nich kosztowała. Google zapowiada zwiększanie przejrzystości Performance Max, ale dziś takiego wglądu w panelu nie ma i nie da się na jego podstawie rozdzielić wydatku na ruch brandowy i pozostały.

Praktyczny wniosek: kategorie z tej zakładki służą do nazwania problemu, nie do jego rozwiązania. Samo działanie wykonuję gdzie indziej — w feedzie, w grupach zasobów albo przez wykluczenia na poziomie konta, o które trzeba poprosić opiekuna.

Jak wpasowuję to w rytm pracy

Nie zaglądam tu codziennie i nie polecam tego nikomu. Ta zakładka nie jest narzędziem do bieżącej optymalizacji — dane są zbyt zgrubne, żeby na ich podstawie zmieniać stawki czy budżety w krótkim horyzoncie.

Otwieram Statystyki w dwóch momentach. Pierwszy to planowanie kolejnego miesiąca albo sezonu, gdy szukam argumentów za przesunięciem pieniędzy w czasie. Drugi to sytuacja, w której wyniki zmieniły się bez mojego udziału — wtedy sprawdzam, czy przypadkiem nie mam do czynienia ze spadkiem zainteresowania całą kategorią, a nie z błędem w kampanii.

Mam też zasadę, której się trzymam: żadna karta z tej zakładki nie jest sama z siebie powodem do zmiany w koncie. Za każdym razem przekładam ją na własne dane — raport wyszukiwanych haseł, Search Console, historię konwersji. Widzę na większości kont, które przejmuję, że to właśnie ten krok jest pomijany.

Czego się po Statystykach nie spodziewać

Zbieram najczęstsze rozczarowania, żeby nikt nie tracił na nie czasu.

  • To nie jest raport, który wyeksportujesz — Statystyki to zestaw kart, nie tabela z pełną kontrolą nad wymiarami i kolumnami. Jeśli budujesz raportowanie w Data Studio, nadal pracujesz na zwykłych raportach.
  • Nie ma tu danych o koszcie w rozbiciu na kategorie zapytań — dostajesz sygnał o popycie i skuteczności, ale nie policzysz z tego rentowności tematu.
  • Na małym koncie zakładka będzie niemal pusta — i to nie jest awaria. Google wprost tłumaczy, że część statystyk wymaga określonej skali danych.
  • Dane są zagregowane i zanonimizowane — nie zidentyfikujesz z nich pojedynczego użytkownika ani nie zejdziesz do poziomu, na którym da się kogoś namierzyć. To świadoma decyzja Google i nie zmieni się.

Jeśli miałbym to podsumować jednym zdaniem: Statystyki są dobrym miejscem, żeby zadać sobie pytanie, i złym, żeby na nim poprzestać. Warto tam zaglądać regularnie, ale z gotową listą rzeczy, które chcesz sprawdzić — a nie z nadzieją, że panel powie Ci, co zrobić dalej.

Podziel się tym artykułem z innymi!

Twitter Facebook Linke.din
Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
Specjalista Google Ads / SEM
Zajmuję się kampaniami Google Ads i widocznością stron w wyszukiwarce. Na blogu UDI Group piszę o tym, jak ustawienia kampanii i decyzje techniczne przekładają się na realne wyniki. Staram się tłumaczyć mechanizmy, a nie tylko podawać gotowe przepisy.