Modelowane listy odbiorców nie zawierają konkretnych osób, tylko prawdopodobieństwa. Wyjaśniam, jak powstają, gdzie ich szukać w panelu i jak czytać ich raporty.
Bing przez lata był w rozmowach o SEO traktowany jak przypis. Udział w polskim rynku wyszukiwania jest na tyle mały, że argument „nie warto się tym zajmować” był łatwy do obrony i przez większość czasu słuszny.
Od kilku miesięcy jest jednak inaczej i warto to nazwać precyzyjnie, bez popadania w drugą skrajność. Microsoft zintegrował z Bingiem model językowy OpenAI — funkcja, ogłoszona w lutym i przez pierwsze tygodnie dostępna w ograniczonym podglądzie z listą oczekujących, na początku maja została otwarta szerzej. To znaczy, że treści z indeksu Binga zaczęły zasilać odpowiedzi generatywne, w których wyszukiwarka nie tylko podaje listę linków, ale formułuje odpowiedź i wskazuje źródła.
Nie twierdzę, że udziały rynkowe się od tego odwróciły, bo nie ma na to podstaw. Twierdzę natomiast, że pojawił się nowy kanał widoczności, którego warunkiem wstępnym jest bycie w indeksie Binga — a to jest coś, co da się sprawdzić i naprawić w jeden wieczór.
Nawet abstrahując od Bing Chat, narzędzie daje kilka rzeczy, których Search Console nie pokazuje.
Koszt założenia i podstawowej konfiguracji to mniej niż godzina. Przy takiej relacji nakładu do informacji nie mam argumentu, żeby tego nie zrobić — nawet jeśli sam ruch z Binga w danym serwisie pozostanie marginalny.
Kolejność, która oszczędza najwięcej czasu.
Zacznij od importu z Google Search Console, jeśli masz tam potwierdzony serwis. To przenosi weryfikację własności i mapy witryn bez ręcznego wklejania znaczników.
Jeśli import nie jest możliwy, potwierdź własność jednym z trzech standardowych sposobów: znacznikiem w sekcji nagłówka strony, plikiem wgranym na serwer albo wpisem w DNS. Wybór nie ma znaczenia funkcjonalnego — wpis w DNS jest najtrwalszy, bo przeżywa przebudowy szablonu.
Następnie zgłoś mapę witryny i sprawdź w raporcie, czy została poprawnie przetworzona. Rozbieżność między liczbą adresów w mapie a liczbą zaindeksowanych jest pierwszą rzeczą, na którą patrzę.
Na koniec skonfiguruj dwie rzeczy, o których łatwo zapomnieć: kontrolę tempa skanowania, jeśli serwer jest obciążony, oraz powiadomienia e-mail o wykrytych problemach. Bez powiadomień narzędzie zostanie otwarte raz i zapomniane.
Nie przeglądam wszystkiego. Cztery miejsca dają większość wartości.
Raport wydajności zapytań — patrzę nie na ruch, a na listę fraz. Zapytania, które Bing pokazuje, a Google filtruje, to gotowy materiał na rozbudowę treści i uzupełnienie długiego ogona.
Audyt witryny — przechodzę listę wykrytych problemów raz, na początku, i naprawiam to, co realne. Część zgłoszeń jest zbyt rygorystyczna i nie warto ich traktować jako obowiązku; brakujące opisy i błędne przekierowania warto naprawić niezależnie od Binga.
Indeksowanie — sprawdzam, czy Bing widzi te same sekcje serwisu co Google. Zdarza się, że jakiś fragment jest odcięty przez regułę w pliku robots, która została napisana z myślą o jednym robocie i przypadkowo dotyczy wszystkich.
Linki przychodzące — dane różnią się od tych z Google i bywają uzupełnieniem obrazu przy audycie profilu linków.
Tu potrzebna jest ostrożność, bo to obszar świeży i pełno w nim spekulacji.
Wiadomo, że odpowiedzi generatywne w Bingu opierają się na treściach z indeksu i podają odnośniki do źródeł. Wynika z tego jedna praktyczna konsekwencja, którą można traktować jako pewną: strona, której nie ma w indeksie Binga, nie ma szansy zostać zacytowana. Podstawą jest więc indeksacja, a nie żadna nowa technika optymalizacji.
Poza tym rozsądne jest to, co i tak jest rozsądne w SEO: treści odpowiadające konkretnie na konkretne pytania, jasna struktura nagłówków, dane jednoznaczne i weryfikowalne, aktualność. Materiał, z którego łatwo wyciągnąć zwięzłą odpowiedź, ma większe szanse posłużyć jako źródło niż tekst, w którym odpowiedź jest rozproszona w dziesięciu akapitach.
Czego natomiast nie wiemy i czego nie należy sprzedawać jako wiedzy: jak dokładnie dobierane są cytowane źródła, czy da się to skutecznie optymalizować i jak przełoży się to na ruch. Nie ma też jeszcze narzędzi raportujących, ile razy zostałeś zacytowany w odpowiedzi generatywnej. Kto dziś obiecuje „optymalizację pod Bing Chat” z konkretnymi metodami, wyprzedza dostępne dane.
Jest jeszcze wątek, który warto obserwować: Google zapowiedziało w maju własne rozwiązanie generatywne w wyszukiwarce, na razie w programie testowym i poza Europą. Kierunek jest więc wspólny dla obu wyszukiwarek, ale u Google to na dziś zapowiedź, nie funkcja, z której korzystają użytkownicy.
Moje zalecenie jest niepopularnie skromne i wynika z proporcji rynku.
Jednorazowo: założenie konta, import z Search Console, zgłoszenie mapy witryny, przejście audytu technicznego. To realnie jeden wieczór i daje wszystko, co najważniejsze.
Cyklicznie: zaglądanie raz na kwartał, głównie po dane o zapytaniach i po sprawdzenie, czy indeksacja nie odjechała. Nie prowadzę osobnej strategii treści pod Binga i nie znam sytuacji, w której na polskim rynku byłoby to uzasadnione.
Czego nie robię: nie optymalizuję pod Binga rzeczy, które szkodziłyby widoczności w Google, i nie buduję osobnych treści dla drugiej wyszukiwarki. Dobra wiadomość jest taka, że fundamenty są wspólne — porządna technika, sensowna struktura i treść odpowiadająca na pytanie działają w obu miejscach.
Gdyby układ sił na rynku zaczął się realnie zmieniać, ten rachunek trzeba będzie przeliczyć. Na dziś Bing Webmaster Tools traktuję jako tanie źródło danych i formę zabezpieczenia, nie jako drugi front pracy.
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci nawigację oraz wykonywanie określonych funkcji. Szczegółowe informacje o wszystkich plikach cookies znajdziesz w każdej kategorii zgody poniżej.
Pliki cookies oznaczone jako "Niezbędne" są przechowywane w Twojej przeglądarce, ponieważ są one kluczowe dla zapewnienia podstawowych funkcji strony.
Używamy również plików cookies firm trzecich, które pomagają nam analizować, w jaki sposób korzystasz z tej strony, zapamiętują Twoje preferencje oraz dostarczają treści i reklamy odpowiednie dla Ciebie. Te pliki cookies będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją uprzednią zgodą.
Możesz zdecydować, czy chcesz włączyć lub wyłączyć niektóre bądź wszystkie te pliki cookies, jednak wyłączenie niektórych z nich może wpłynąć na Twoje doświadczenia podczas przeglądania strony.
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __cf_bm | 13 minutes | Cloudflare bot management — distinguishes humans from bots. |
| rc::* | Persistent | Google reCAPTCHA — localStorage holding anti-bot challenge state. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| wpEmojiSettingsSupports | Session | WordPress — sessionStorage flag caching whether the browser can render emoji (feature detection). |
| ytidb* | Persistent | YouTube — IndexedDB storing playback/search state for embedded videos. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| _ga_* | 400 days | Google Analytics 4 — persists session state per property. |
| _ga | 400 days | Google Analytics — distinguishes unique users via a client id. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| NID | 183 days | Google — stores preferences for personalized ads. |
| fr | 90 days | Meta — encrypted Facebook id and browser id for ads. |
| _gcl_au | 90 days | Google AdSense/Ads — experiments with advertising efficiency (conversion linker). |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __Secure-YNID | 180 days | |
| YSC | Session | |
| __Secure-ROLLOUT_TOKEN | 180 days | |
| VISITOR_INFO1_LIVE | 180 days | |
| VISITOR_PRIVACY_METADATA | 180 days | |
| datr | 400 days | |
| sb | 400 days | |
| wd | 7 days |