Projektowanie architektury witryny zgodnie z koncepcją Silo Structure.

Porządek tematyczny, nie tylko porządek w menu

Baner wejsciowyParallax

Projektowanie architektury witryny zgodnie z koncepcją Silo Structure.

Porządek tematyczny, nie tylko porządek w menu

Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
31 maja 2023

Architektura informacji to obszar, w którym decyzje podjęte na starcie serwisu ciążą potem latami. Zmiana tekstu na stronie zajmuje kwadrans. Zmiana tego, jak strony są ze sobą powiązane i pod jakimi adresami leżą, to projekt z przekierowaniami, ryzykiem utraty widoczności i koniecznością przekonania kilku osób w firmie.

Koncepcja silosów jest jedną z odpowiedzi na pytanie, jak ten porządek ustalić. W skrócie polega na grupowaniu treści w wyraźnie oddzielone bloki tematyczne i domykaniu linkowania wewnątrz każdego bloku, zamiast łączenia wszystkiego ze wszystkim.

Zanim przejdę do tego, jak to zrobić, chcę powiedzieć rzecz, którą w poradnikach o silosach pomija się najczęściej: to nie jest technika, która sama z siebie podnosi pozycje. To sposób uporządkowania serwisu, który ułatwia wyszukiwarce zrozumienie, o czym jest która część witryny, i ułatwia użytkownikowi znalezienie tego, czego szuka. Efekt bierze się z tych dwóch rzeczy, nie z magii samego układu.

Na czym polega silos

Silos to zamknięta grupa tematyczna: jedna strona nadrzędna opisująca temat szeroko oraz zestaw stron podrzędnych rozwijających jego części.

Kluczowe są dwie zasady. Pierwsza: strony wewnątrz silosu linkują głównie do siebie i do swojej strony nadrzędnej. Druga: linkowanie między różnymi silosami jest ograniczone do przypadków, w których naprawdę ma sens merytoryczny.

Przykład z branży, w której pracuję. Silos „Google Ads” ma stronę nadrzędną o kampaniach płatnych i podstrony o kampaniach produktowych, sieci wyszukiwania, remarketingu i pomiarze konwersji. Silos „SEO” ma stronę nadrzędną o pozycjonowaniu i podstrony o optymalizacji technicznej, treściach i linkowaniu. Strona o pomiarze konwersji linkuje do innych stron z silosu Google Ads, a nie do optymalizacji technicznej — chociaż w szerokim sensie oba tematy dotyczą marketingu.

Odróżnia to silos od zwykłego menu. Menu porządkuje nawigację. Silos porządkuje przepływ znaczenia i linków — a to widać nie w wyglądzie strony, a w tym, dokąd prowadzą odnośniki w treści.

Po co to robić

Trzy powody, w kolejności od najbardziej praktycznego.

Zmniejszasz kanibalizację. W serwisach rozbudowanych bez planu regularnie zdarza się, że kilka stron celuje w to samo zapytanie. Silos wymusza pytanie „gdzie ta treść należy” i pokazuje duplikaty tematyczne, zanim powstaną.

Wzmacniasz stronę nadrzędną. Podstrony linkujące do swojego rodzica przekazują mu sygnał, dzięki czemu strona ogólna ma szansę konkurować na frazy szersze i bardziej konkurencyjne, których pojedynczy artykuł nie zdobędzie.

Ułatwiasz robotowi i użytkownikowi orientację. Jasna struktura oznacza krótszą drogę od strony głównej do każdej treści i mniejsze ryzyko, że część serwisu zostanie zignorowana.

Do tego dochodzi korzyść organizacyjna, którą doceniam może najbardziej: silos daje odpowiedź na pytanie, czy dana treść powinna w ogóle powstać. Jeśli nowy artykuł nie pasuje do żadnego silosu, to albo trzeba zbudować nowy silos, albo temat jest poza zakresem serwisu. Jedno i drugie jest lepsze niż dosypywanie treści bez planu.

Jak zaprojektować silosy

Kolejność, którą stosuję.

  • Zacznij od intencji, nie od oferty. Wypisz, czego szukają ludzie, którzy mogliby zostać Twoimi klientami, i pogrupuj te zapytania po tym, jakiej decyzji dotyczą. Struktura oparta na wewnętrznym podziale firmy prawie nigdy nie odpowiada temu, jak myśli klient.
  • Ustal jedną stronę nadrzędną na silos i przypisz jej najszerszą frazę z grupy. To ona będzie walczyć o zapytania ogólne.
  • Rozpisz podstrony tak, żeby każda odpowiadała na jedno wyraźnie różne pytanie. Jeśli dwie podstrony odpowiadają na to samo innymi słowami, powinna być jedna.
  • Zaplanuj linkowanie: każda podstrona linkuje do rodzica i do dwóch–trzech sąsiadów z tego samego silosu, w miejscach, gdzie odnośnik faktycznie pomaga czytelnikowi.
  • Odwzoruj to w adresach i okruszkach — struktura katalogów zgodna z silosem oraz ścieżka nawigacyjna pokazująca, gdzie użytkownik się znajduje. To nie jest wymóg techniczny, ale bardzo ułatwia utrzymanie porządku, gdy serwis rośnie.

Praktyczna wskazówka: przy pierwszym projekcie ogranicz się do trzech albo czterech silosów. Kilkanaście grup na start oznacza, że żadna nie zostanie porządnie zapełniona, a serwis będzie wyglądał jak szkielet bez treści.

Gdzie ta koncepcja bywa nadinterpretowana

Najczęstszy błąd to traktowanie zasady rozdzielności silosów jako dogmatu.

Spotykam serwisy, w których autorzy świadomie nie linkują do treści oczywiście przydatnej czytelnikowi, bo „leży w innym silosie”. To odwrócenie priorytetów. Jeśli w artykule o kampaniach produktowych naturalnie wypada odesłać do tekstu o szybkości strony, odsyłaj — jeden taki link nie rozmyje struktury, a jego brak pozostawia czytelnika bez informacji.

Druga nadinterpretacja dotyczy adresów. Zdarzało mi się widzieć projekty przebudowy całego drzewa adresów wyłącznie po to, żeby ścieżki odzwierciedlały silosy. Przy istniejącym, indeksowanym serwisie taka operacja niesie realne ryzyko utraty widoczności, a korzyść jest umiarkowana. Linkowanie wewnętrzne można naprawić bez ruszania adresów — i to zwykle jest właściwa kolejność.

Trzecia to sztywność wobec sklepów. W e-commerce silosy działają na kategoriach i treściach poradnikowych, ale karty produktów rzadko dają się zamknąć w jednej grupie, bo produkt bywa zasadnie przypisany do kilku kategorii. Wymuszanie czystości silosu kończy się tu ubożeniem nawigacji.

Jak wprowadzić to w działającym serwisie

Przebudowa istniejącej witryny wymaga innej kolejności niż projekt od zera.

Zaczynam od inwentaryzacji: lista wszystkich stron z ruchem organicznym i zapytaniami, na które się wyświetlają. Potem grupuję je tematycznie na papierze i szukam dwóch rzeczy — stron konkurujących o to samo zapytanie oraz grup, które nie mają strony nadrzędnej.

Następnie naprawiam linkowanie, nie adresy. Dodaję brakujące strony nadrzędne, przepinam odnośniki w treści tak, żeby prowadziły wewnątrz grup, usuwam linkowanie „każdy z każdym” z bloków powiązanych artykułów generowanych automatycznie. Ten etap daje większość efektu przy najmniejszym ryzyku.

Dopiero jeśli po tym nadal widzę problem strukturalny — na przykład kilkaset stron w płaskiej strukturze bez żadnego poziomu kategorii — rozważam zmianę adresów. Wtedy z pełnym planem przekierowań, jednym przejściem, poza sezonem i z monitorowaniem indeksowania przez kolejne tygodnie.

Rzeczy, których nie odkładam: usunięcie albo scalenie stron konkurujących o to samo zapytanie. To pojedyncza zmiana o największym wpływie na porządek tematyczny i można ją zrobić niezależnie od całej reszty.

Podziel się tym artykułem z innymi!

Twitter Facebook Linke.din
Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
Specjalista Google Ads / SEM
Zajmuję się kampaniami Google Ads i widocznością stron w wyszukiwarce. Na blogu UDI Group piszę o tym, jak ustawienia kampanii i decyzje techniczne przekładają się na realne wyniki. Staram się tłumaczyć mechanizmy, a nie tylko podawać gotowe przepisy.