Modelowane listy odbiorców nie zawierają konkretnych osób, tylko prawdopodobieństwa. Wyjaśniam, jak powstają, gdzie ich szukać w panelu i jak czytać ich raporty.
W kampanii w sieci wyszukiwania dopasowaniem reklamy do zapytania sterują słowa kluczowe. W kampanii produktowej nie ma słów kluczowych i to jedna z rzeczy, które najtrudniej wytłumaczyć osobom przechodzącym z jednego formatu na drugi.
Rolę słów kluczowych przejmuje plik danych. Google czyta tytuł, opis, atrybuty i kategorię produktu, i na tej podstawie decyduje, na jakie zapytania go pokazać. Wynika z tego prosta konsekwencja: optymalizacja kampanii produktowej odbywa się w dużej mierze poza Google Ads.
Kiedy dostaję konto sklepu z prośbą o poprawę wyników kampanii produktowych, pierwszą rzeczą, o którą pytam, jest dostęp do Merchant Center i sposób generowania pliku. Tam zwykle leży większość rezerwy.
Jeśli miałbym poprawić w feedzie tylko jedną rzecz, byłyby to tytuły.
Sklepy zwykle eksportują nazwę produktu tak, jak wygląda ona w systemie magazynowym. Powstają wtedy tytuły w rodzaju „Kurtka damska ART-4471/BLK” albo, w drugą stronę, marketingowe hasła bez informacji o produkcie. Ani jedno, ani drugie nie zawiera wyrazów, których używa kupujący.
Buduję tytuł od najważniejszej informacji, bo końcówka bywa obcinana w wyświetleniu. Kolejność, którą stosuję najczęściej:
Kolejność zależy od branży i warto ją zweryfikować danymi: raport wyszukiwanych haseł z kampanii produktowej pokazuje, jak ludzie faktycznie formułują zapytania. To najlepsze dostępne źródło do przepisywania tytułów i praktycznie nikt z niego nie korzysta.
Nie upycham w tytule wszystkiego. Tytuł przeładowany słowami kluczowymi jest źle oceniany, gorzej się czyta i może naruszać zasady programu.
Dwa atrybuty, które ludzie mylą, choć służą do różnych rzeczy.
Kategoria produktu Google pochodzi z zamkniętej taksonomii i pomaga systemowi zrozumieć, czym rzecz jest. Warto wybrać najbardziej szczegółową dostępną gałąź, a nie zatrzymywać się na pierwszym poziomie. Google potrafi przypisać kategorię sam, ale robi to z różną trafnością i przy nietypowym asortymencie warto go nie zostawiać z tym samego.
Typ produktu to pole dowolne, w którym opisuję własną strukturę sklepu, zwykle odwzorowującą drzewo kategorii. Z perspektywy kampanii jest ono cenniejsze niż kategoria Google, bo po nim dzielę grupy produktów w kampanii. Sensownie zbudowany typ produktu pozwala oddzielić asortyment o różnych marżach i ustawić im różne stawki bez ręcznego przeklikiwania.
Kod GTIN, numer producenta i marka to pola, które decydują o tym, czy Google rozpozna, że sprzedajesz dokładnie ten sam produkt co inni.
Ma to dwie konsekwencje. Pierwsza jest oczywista: brak identyfikatorów oznacza odrzucenia produktów i ograniczenia w programie. Druga jest mniej znana — poprawny identyfikator pozwala Google powiązać ofertę z kartą produktu i z zapytaniami o konkretny model, także tymi, których nie ma w tytule.
Przy produktach własnych, robionych na zamówienie i bez kodów kreskowych, trzeba użyć oznaczenia informującego, że identyfikatora nie ma. Pozostawienie pustego pola bez tego oznaczenia to jedna z najczęstszych przyczyn odrzuceń, które widzę w diagnostyce.
Obraz jest tym, co przyciąga wzrok w wyniku produktowym, więc traktuję go jak element kampanii, nie jak plik z magazynu.
Zasady są proste: produkt na jednolitym tle, bez znaków wodnych, bez nakładek z ceną i napisami o promocji, w rozdzielczości pozwalającej na powiększenie. Nakładki są zabronione i widziałem sklepy, w których połowa asortymentu wypadła z programu właśnie z tego powodu, bo grafik dodawał baner „nowość” na wszystkie zdjęcia.
Cena i dostępność muszą być zgodne ze stroną produktu. To najczęstsza przyczyna zawieszeń kont, bo Google porównuje dane z pliku z tym, co widzi na stronie. Rozbieżność bierze się zwykle z opóźnienia aktualizacji, a nie ze złej woli — dlatego przy asortymencie o zmiennych cenach warto zadbać o częste odświeżanie i, jeśli platforma na to pozwala, o aktualizacje przekazywane natychmiast.
Cenę promocyjną podaję w osobnym atrybucie, zachowując cenę regularną w podstawowym polu. Wpisanie ceny po obniżce jako ceny podstawowej pozbawia ofertę oznaczenia promocji w wynikach, a to widoczna strata.
Pola, których Google nie interpretuje w żaden sposób i właśnie dlatego są tak przydatne. Służą wyłącznie do tego, żebyś mógł podzielić asortyment po swojemu.
Najczęściej używam ich do oznaczenia przedziału marży, poziomu ceny, sezonowości, stanu magazynowego, statusu bestsellera i tego, czy produkt jest przeceniony. Każde z tych oznaczeń przekłada się na osobną decyzję w kampanii: inną stawkę, inny cel zwrotu, wyłączenie produktów, których nie ma na stanie, albo osobną kampanię na najlepiej rotujący asortyment.
Bez etykiet zostajesz z podziałem po marce i kategorii, który rzadko pokrywa się z tym, co dla firmy naprawdę ważne. Z etykietami można prowadzić kampanię produktową w sposób zbliżony do zarządzania portfelem.
Feed nie jest projektem do zamknięcia. Jest procesem, o który trzeba dbać.
Raz w tygodniu przeglądam diagnostykę w Merchant Center: produkty odrzucone, ostrzeżenia i te, które zostały wyłączone bez wyraźnego powodu. Odrzucenia mają tendencję do narastania po cichu i po kilku miesiącach potrafi się okazać, że kampania reklamuje połowę asortymentu.
Sprawdzam też, czy nie rośnie liczba produktów z ostrzeżeniami — bo ostrzeżenie dziś bywa odrzuceniem po zmianie zasad. Osobno pilnuję zgodności ceny i dostępności, bo tu konsekwencje są najpoważniejsze.
Przy większych sklepach nie da się tego robić ręcznie w pliku eksportowanym z platformy. Warto wtedy sięgnąć po reguły przekształcania danych w Merchant Center albo osobne narzędzie do zarządzania feedem, które pozwala budować tytuły z szablonu i podmieniać wartości bez ingerencji w sklep. Przy kilku tysiącach produktów to jedyny sposób, żeby utrzymać jakość pliku bez zatrudniania kogoś wyłącznie do tego.
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci nawigację oraz wykonywanie określonych funkcji. Szczegółowe informacje o wszystkich plikach cookies znajdziesz w każdej kategorii zgody poniżej.
Pliki cookies oznaczone jako "Niezbędne" są przechowywane w Twojej przeglądarce, ponieważ są one kluczowe dla zapewnienia podstawowych funkcji strony.
Używamy również plików cookies firm trzecich, które pomagają nam analizować, w jaki sposób korzystasz z tej strony, zapamiętują Twoje preferencje oraz dostarczają treści i reklamy odpowiednie dla Ciebie. Te pliki cookies będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją uprzednią zgodą.
Możesz zdecydować, czy chcesz włączyć lub wyłączyć niektóre bądź wszystkie te pliki cookies, jednak wyłączenie niektórych z nich może wpłynąć na Twoje doświadczenia podczas przeglądania strony.
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __cf_bm | 13 minutes | Cloudflare bot management — distinguishes humans from bots. |
| rc::* | Persistent | Google reCAPTCHA — localStorage holding anti-bot challenge state. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| wpEmojiSettingsSupports | Session | WordPress — sessionStorage flag caching whether the browser can render emoji (feature detection). |
| ytidb* | Persistent | YouTube — IndexedDB storing playback/search state for embedded videos. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| _ga_* | 400 days | Google Analytics 4 — persists session state per property. |
| _ga | 400 days | Google Analytics — distinguishes unique users via a client id. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| NID | 183 days | Google — stores preferences for personalized ads. |
| fr | 90 days | Meta — encrypted Facebook id and browser id for ads. |
| _gcl_au | 90 days | Google AdSense/Ads — experiments with advertising efficiency (conversion linker). |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __Secure-YNID | 180 days | |
| YSC | Session | |
| __Secure-ROLLOUT_TOKEN | 180 days | |
| VISITOR_INFO1_LIVE | 180 days | |
| VISITOR_PRIVACY_METADATA | 180 days | |
| datr | 400 days | |
| sb | 400 days | |
| wd | 7 days |