Nowości w kampaniach Performance Max: Dodawanie celów pozyskiwania nowych klientów (NCA).

Dwa tryby, dwie zupełnie różne konsekwencje

Baner wejsciowyParallax

Nowości w kampaniach Performance Max: Dodawanie celów pozyskiwania nowych klientów (NCA).

Dwa tryby, dwie zupełnie różne konsekwencje

Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
31 maja 2023

W większości kont sklepowych, które przeglądam, kampania Performance Max optymalizuje pod konwersje bez rozróżnienia, kto je wykonuje. Z punktu widzenia algorytmu klient, który kupuje u Ciebie po raz szósty, i ktoś, kto trafił do sklepu pierwszy raz, to ta sama konwersja o tej samej wartości.

Dla systemu to spójne. Dla firmy zwykle nie, i to z prostego powodu: powracającego klienta w dużej części przypadków dałoby się obsłużyć taniej — mailem, remarketingiem, samą marką. Nowy klient jest tym, za co realnie warto płacić stawkę aukcyjną, bo bez reklamy najczęściej by nie przyszedł.

Cel pozyskiwania nowych klientów jest odpowiedzią na tę asymetrię. Jest dostępny w Performance Max od dłuższego czasu i mimo to rzadko spotykam go skonfigurowanego — najczęściej dlatego, że wymaga kilku rzeczy wdrożonych wcześniej, a to zniechęca.

Co ten cel właściwie robi

Mechanizm opiera się na tym, że kampania musi wiedzieć, kto jest nowy, a kto nie. Google nie wie tego samo — dostaje tę informację od Ciebie.

Rozpoznanie następuje na dwa sposoby jednocześnie. Po pierwsze, na podstawie Twoich list klientów przekazanych przez Customer Match — każdy, kto jest na liście, jest traktowany jako klient istniejący. Po drugie, na podstawie danych o konwersjach z Twojej witryny w określonym okresie wstecz.

Wynika z tego pierwszy warunek praktyczny: bez przekazanej listy klientów cel działa na znacznie słabszych przesłankach. Jeśli sklep ma bazę kilkudziesięciu tysięcy kupujących i jej nie wgrywa, system rozpoznaje jako „istniejących” tylko tych, których wcześniej widział w konwersjach — czyli sporą część bazy klasyfikuje błędnie jako nowych.

Drugi warunek jest formalny, ale nieusuwalny: przekazywanie danych kontaktowych klientów wymaga uporządkowanej podstawy prawnej i zgodności z zasadami Google dotyczącymi tych list. To rozmowa do odbycia przed wdrożeniem, nie po.

Dwa tryby i różnica, która decyduje o wszystkim

To najważniejsza część tego tekstu, bo pomyłka tutaj daje skutki odwrotne do zamierzonych.

  • Tryb wyższej wartości nowego klienta — kampania licytuje o wszystkich, ale nowym klientom przypisuje dodatkową wartość, którą sam określasz. System nadal chętnie kupuje konwersje od klientów powracających, tylko przy porównywalnych szansach preferuje nowych. To wariant bezpieczny i ten wybieram domyślnie.
  • Tryb wyłącznie nowych klientów — kampania licytuje tylko o osoby rozpoznane jako nowe. Klienci powracający nie zobaczą jej reklam w ogóle.

Drugi tryb brzmi atrakcyjnie i jest pułapką w większości sklepów. Powody są dwa. Po pierwsze, odcinasz sobie część najłatwiejszych konwersji, więc łączna sprzedaż z tej kampanii spadnie — i jeśli oceniasz ją tym samym celem zwrotu co wcześniej, wyjdzie na katastrofę, choć robi dokładnie to, o co poprosiłeś. Po drugie, rozpoznanie „nowy kontra istniejący” nigdy nie jest w stu procentach dokładne, więc część realnie nowych klientów zostanie pominięta, a część powracających i tak przejdzie.

Tryb wyłączny stosuję tylko wtedy, gdy istniejąca baza jest obsługiwana innymi kanałami w sposób zaplanowany i zmierzony, a firma świadomie akceptuje niższy zwrot z tej kampanii w zamian za wzrost bazy.

Co trzeba wdrożyć, zanim to włączysz

Lista jest krótka, ale żaden punkt nie jest opcjonalny.

  • Poprawny pomiar konwersji z wartością transakcji. Bez wartości nie ma sensu mówić o dodatkowej wartości nowego klienta, bo nie ma do czego jej dodać.
  • Lista klientów wgrana i regularnie odświeżana. Jednorazowy wgranie z zeszłego roku po kilku miesiącach opisuje przeszłość. Warto to zautomatyzować, tak samo jak import konwersji z systemów wewnętrznych.
  • Ustalona kwota dodatkowej wartości nowego klienta. To liczba, którą musisz wyliczyć w firmie, nie zgadnąć w panelu — punktem wyjścia jest to, ile średnio zostawia u Ciebie klient w całym okresie współpracy w porównaniu z pojedynczą transakcją.
  • Świadomość, że zmieniasz cel kampanii. Po włączeniu tego celu wyniki nie są bezpośrednio porównywalne z poprzednim okresem, bo kampania optymalizuje pod coś innego.

Ostatni punkt jest najczęściej pomijany i odpowiada za większość rozczarowań. Warto zapisać datę zmiany i uprzedzić osoby czytające raporty, że porównanie miesiąc do miesiąca będzie mylące.

Jak ocenić, czy to działa

Metryki, których używam do tej kampanii, są inne niż standardowe.

Patrzę przede wszystkim na liczbę i udział nowych klientów w łącznej sprzedaży, a nie na sam zwrot z wydatków. Jeśli udział nowych rośnie przy utrzymanym łącznym obrocie, cel działa.

Drugą miarą jest koszt pozyskania nowego klienta zestawiony z tym, ile taki klient wart jest dla firmy w dłuższym okresie. To zestawienie wymaga danych z firmy, nie z panelu, i właśnie dlatego bywa pomijane — a bez niego nie da się rozstrzygnąć, czy wyższy koszt konwersji jest inwestycją, czy stratą.

Trzecią rzeczą jest całkowity wynik konta. Jeśli kampania z celem nowych klientów poprawia swoje wskaźniki, ale łączna sprzedaż sklepu spada, to znaczy, że przesunęła jedynie ruch, który i tak byłby Twój.

Nie oceniam tego po dwóch tygodniach. Zmiana celu uruchamia okres nauki, a różnica w strukturze klientów jest widoczna w skali miesięcy, nie dni.

Czego ten cel nie naprawi

Rzeczy, które warto wiedzieć, zanim się ucieszysz.

Nie zastąpi porządku w danych. Jeśli pomiar konwersji jest zepsuty albo lista klientów niekompletna, cel będzie działał na złych przesłankach i pogorszy sytuację, a nie poprawi.

Nie odfiltruje zapytań na własną markę. To osobna sprawa i osobne ograniczenie tego typu kampanii — narzędzia, jakimi dziś dysponujemy, sięgają poziomu konta, a nie pojedynczej kampanii. Warto o tym pamiętać przy czytaniu wyników: część konwersji zaliczonych nowym klientom przyjdzie z zapytań, w których ktoś wpisał nazwę Twojego sklepu, bo usłyszał o nim gdzie indziej.

Nie zmieni ekonomiki produktu. Jeśli marża nie pozwala zapłacić za nowego klienta więcej niż za powracającego, to sygnał, że problem leży w modelu, nie w konfiguracji kampanii.

Traktuję ten cel jako narzędzie do rozstrzygnięcia jednego, konkretnego pytania: czy jesteś gotów zapłacić więcej za klienta, którego jeszcze nie masz. Odpowiedź na nie jest decyzją biznesową i musi zostać podjęta poza panelem reklamowym — panel tylko ją wykonuje.

Podziel się tym artykułem z innymi!

Twitter Facebook Linke.din
Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
Specjalista Google Ads / SEM
Zajmuję się kampaniami Google Ads i widocznością stron w wyszukiwarce. Na blogu UDI Group piszę o tym, jak ustawienia kampanii i decyzje techniczne przekładają się na realne wyniki. Staram się tłumaczyć mechanizmy, a nie tylko podawać gotowe przepisy.