Modelowane listy odbiorców nie zawierają konkretnych osób, tylko prawdopodobieństwa. Wyjaśniam, jak powstają, gdzie ich szukać w panelu i jak czytać ich raporty.
Odkąd Discovery zostało w tym roku ostatecznie zastąpione przez Demand Gen, wideo przestało być w tym typie kampanii opcją. Można wciąż wgrać wyłącznie grafiki i kampania zadziała, ale odcina się wtedy od części najciekawszych powierzchni, w tym od Shorts. Pytanie o kreację wideo jest więc dzisiaj pytaniem o to, czy kampania w ogóle ma szansę.
Nie dam Ci szablonu, po którym materiał „konwertuje”. Takiego szablonu nie mam i nie wierzę, że istnieje — zbyt wiele zależy od oferty i od tego, kto ją obejrzy. Mam natomiast listę decyzji produkcyjnych, które regularnie rozstrzygają, czy materiał ma sens w tym konkretnym systemie.
Piszę o tym, co widzę na kontach, które prowadzę, i o tym, co wynika z konstrukcji samego formatu. Bez obietnicy, że pionowe wideo z napisami załatwi sprawę.
Demand Gen nie wyświetla Twojego wideo w jednym miejscu i w jednej formie. Rozdziela je na powierzchnie, które mają zupełnie inne warunki odbioru, i to jest punkt wyjścia do każdej decyzji produkcyjnej.
Ten sam materiał może pojawić się w rekomendacjach YouTube, w Shorts, w Discover i w Gmailu. W jednym miejscu obok niego stoi tytuł i miniatura, w innym wypełnia cały ekran telefonu, w jeszcze innym konkuruje z listą wiadomości. Jeśli produkujesz jeden plik i liczysz, że system sobie poradzi, oddajesz mu decyzję o kadrowaniu i o tym, co zostanie obcięte.
Druga rzecz: system testuje kombinacje. Wgrywasz zestaw zasobów — wideo, grafiki, nagłówki, opisy — a algorytm składa z nich reklamy i decyduje, co komu pokazać. Oznacza to, że nie kontrolujesz, który nagłówek trafi do którego wideo, jeśli sam tego nie rozdzielisz na osobne reklamy albo grupy.
Trzecia, najważniejsza dla planowania: system potrzebuje z czego wybierać. Jedna kreacja to nie test, to założenie. Zestaw trzech różnych podejść daje algorytmowi materiał do pracy, a Tobie informację, które podejście ma potencjał.
Traktuję to jako minimum techniczne, nie jako optymalizację.
Nie zalecam produkcji jednego poziomego filmu i przycinania go do pionu w montażu, choć wiem, że tak robi większość. Kadr pionowy wymaga innej kompozycji: bliższego planu, większej typografii, produktu w centrum. Przycięte 16:9 wygląda dokładnie na to, czym jest.
To banał, ale nie w tym sensie, w jakim się go zwykle powtarza.
W środowiskach, w których użytkownik przewija treść, materiał nie ma czasu na budowanie napięcia. Nie ma też czasu na intro z logo, animację wejściową ani ujęcie ustanawiające. Wszystko, co jest przed pierwszą informacją, jest kosztem.
Praktycznie oznacza to, że w pierwszych sekundach musi pojawić się jedna z trzech rzeczy: problem odbiorcy, produkt w działaniu albo konkretna oferta. Nie nazwa firmy, nie hasło reklamowe, nie „od 20 lat na rynku”.
Co widzę najczęściej po przejęciu konta: materiały produkowane pierwotnie na stronę główną albo do wysyłki mailowej, z sekwencją narastającą. Sprawdzają się tam, gdzie odbiorca sam kliknął „odtwórz”, a w kampanii nie mają szansy.
Warto też pamiętać o czymś mniej oczywistym. Jeśli kampania jest nastawiona na konwersję, a nie na zasięg, to zatrzymanie uwagi nie jest celem samym w sobie. Materiał, który zatrzymuje wszystkich, przyciąga też ludzi, którzy nie kupią. Wolę pierwsze sekundy, które wyraźnie mówią, o czym to jest, i tym samym odfiltrowują niedopasowanych, niż uniwersalny chwyt uwagi.
Zakładam, że materiał zostanie obejrzany bez dźwięku, i projektuję pod to.
Konsekwencje są konkretne. Napisy nie są udogodnieniem, są nośnikiem treści — i muszą być wpalone w obraz, w rozmiarze czytelnym na telefonie trzymanym w ręce. Kluczowy komunikat musi być widoczny jako tekst, nie tylko wypowiedziany. Lektor, który mówi rzeczy nieobecne na ekranie, przy wyłączonym dźwięku znika bez śladu.
Jednocześnie nie robię materiałów bezdźwiękowych. Ścieżka ma znaczenie dla części odbiorców, którzy dźwięk włączą, a w Shorts robią to częściej, niż się zakłada. Chodzi o hierarchię: obraz i tekst niosą treść, dźwięk ją wzmacnia.
Osobna uwaga o muzyce i głosie. Materiał, który brzmi jak reklama telewizyjna, w środowisku krótkiego wideo wygląda obco. Nie znaczy to, że trzeba udawać treść amatorską — znaczy, że tempo montażu i sposób mówienia warto dostosować do miejsca, w którym reklama się pojawi.
Nie mam jednego schematu, ale mam układ, do którego wracam, kiedy kampania ma dowozić konwersje, a nie zasięg.
Zaczynam od nazwania sytuacji odbiorcy w pierwszych sekundach — konkretnie, jednym zdaniem, najlepiej z obrazem, który tę sytuację pokazuje. Potem pokazuję rozwiązanie w działaniu, czyli produkt lub usługę w użyciu, a nie w ujęciu studyjnym. Następnie jeden powód, dla którego to rozwiązanie jest lepsze — jeden, nie pięć. Na końcu wyraźne wezwanie do działania, spójne z tym, co użytkownik zobaczy na stronie docelowej.
Ta ostatnia rzecz jest najczęściej łamana. Materiał obiecuje „sprawdź ofertę”, a strona docelowa to strona główna z dwudziestoma kategoriami. Kampania dowozi wtedy kliknięcia, których nikt nie potrafi domknąć, a wina spada na algorytm.
Drugi element, który stale poprawiam, to zgodność zasobów tekstowych z wideo. System składa reklamę z tego, co wgrałeś, więc jeśli nagłówki opisują trzy różne oferty, część kombinacji będzie niespójna. Wolę mieć kilka grup zasobów, każda z własnym wideo i własnymi nagłówkami, niż jedną z wszystkim wrzuconym razem.
Trzecia rzecz: osobne kreacje pod remarketing. Ten sam materiał dla kogoś, kto nigdy nie słyszał o marce, i dla kogoś, kto był na karcie produktu, to marnowanie obu kontaktów.
Największym problemem w testowaniu kreacji wideo w Demand Gen jest to, że system optymalizuje w trakcie testu. Jeśli wgrywasz trzy filmy do jednej grupy, algorytm dość szybko wybiera jeden i pozostałe przestają dostawać ruch — masz wtedy odpowiedź na pytanie, co system uznał za lepsze na wczesnym etapie, nie na pytanie, co konwertuje.
Dlatego przy poważnym teście rozdzielam warianty na osobne grupy zasobów albo osobne kampanie, z osobnymi budżetami. Jest to droższe i wolniejsze, ale daje wynik, który da się interpretować.
Metryki, na które patrzę, w tej kolejności: konwersje i koszt konwersji, potem współczynnik kliknięć, a dopiero na końcu wskaźniki obejrzeń. Widziałem materiały z bardzo dobrym utrzymaniem uwagi i zerową sprzedażą — to sygnał, że film jest ciekawy, ale mówi o czymś innym niż oferta.
Dwa warunki proceduralne, których pilnuję. Zmieniam jedną rzecz na raz — inne pierwsze trzy sekundy przy tym samym pozostałym materiale, a nie zupełnie nowy film. I daję testowi co najmniej dwa tygodnie, bo krótszy okres pokazuje głównie fazę uczenia.
Na Google Marketing Live pod koniec maja Google zapowiedziało rozbudowę raportowania zasobów i placementów oraz możliwość przypisywania konkretnych wideo do konkretnych powierzchni. Jeśli to wejdzie do kont, część problemów z testowaniem zniknie. Na dziś to zapowiedź i tak ją traktuję.
Jeden film w jednej proporcji, wgrany raz i niezmieniany od miesięcy. Kampania zużywa kreację szybciej, niż większość osób zakłada, a spadek wyników bywa wtedy tłumaczony sezonowością.
Materiał zrobiony na inny kanał, wstawiony bez zmian. Reklama telewizyjna, film z targów, prezentacja korporacyjna — wszystkie mają inną logikę i inny odbiorcę.
Brak napisów. Wciąż zdumiewająco częste, mimo że koszt ich dodania jest bliski zeru.
Wezwanie do działania niespójne ze stroną docelową. Najtańszy do naprawienia błąd i jeden z najkosztowniejszych.
I ostatni, najbardziej systemowy: ocenianie kreacji po metrykach obejrzeń, bo są dostępne i wyglądają dobrze w raporcie. Jeśli kampania ma sprzedawać, jedyną wiarygodną oceną materiału jest to, ile sprzedał — a to wymaga cierpliwości i porządnego pomiaru konwersji, nie lepszego montażu.
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci nawigację oraz wykonywanie określonych funkcji. Szczegółowe informacje o wszystkich plikach cookies znajdziesz w każdej kategorii zgody poniżej.
Pliki cookies oznaczone jako "Niezbędne" są przechowywane w Twojej przeglądarce, ponieważ są one kluczowe dla zapewnienia podstawowych funkcji strony.
Używamy również plików cookies firm trzecich, które pomagają nam analizować, w jaki sposób korzystasz z tej strony, zapamiętują Twoje preferencje oraz dostarczają treści i reklamy odpowiednie dla Ciebie. Te pliki cookies będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją uprzednią zgodą.
Możesz zdecydować, czy chcesz włączyć lub wyłączyć niektóre bądź wszystkie te pliki cookies, jednak wyłączenie niektórych z nich może wpłynąć na Twoje doświadczenia podczas przeglądania strony.
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __cf_bm | 13 minutes | Cloudflare bot management — distinguishes humans from bots. |
| rc::* | Persistent | Google reCAPTCHA — localStorage holding anti-bot challenge state. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| wpEmojiSettingsSupports | Session | WordPress — sessionStorage flag caching whether the browser can render emoji (feature detection). |
| ytidb* | Persistent | YouTube — IndexedDB storing playback/search state for embedded videos. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| _ga_* | 400 days | Google Analytics 4 — persists session state per property. |
| _ga | 400 days | Google Analytics — distinguishes unique users via a client id. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| NID | 183 days | Google — stores preferences for personalized ads. |
| fr | 90 days | Meta — encrypted Facebook id and browser id for ads. |
| _gcl_au | 90 days | Google AdSense/Ads — experiments with advertising efficiency (conversion linker). |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __Secure-YNID | 180 days | |
| YSC | Session | |
| __Secure-ROLLOUT_TOKEN | 180 days | |
| VISITOR_INFO1_LIVE | 180 days | |
| VISITOR_PRIVACY_METADATA | 180 days | |
| datr | 400 days | |
| sb | 400 days | |
| wd | 7 days |