Modelowane listy odbiorców nie zawierają konkretnych osób, tylko prawdopodobieństwa. Wyjaśniam, jak powstają, gdzie ich szukać w panelu i jak czytać ich raporty.
Zamykam rok, w którym Google wypuścił cztery aktualizacje podstawowe i trzy antyspamowe, a dwie z nich nałożyły się na siebie w listopadzie i grudniu tak, że rozdzielenie skutków stało się praktycznie niewykonalne.
Nie pamiętam podobnego zagęszczenia. I nie chodzi o samą liczbę — chodzi o to, że po marcu zmienił się rodzaj rzeczy, na które Google reaguje. Przestało być wyłącznie o sygnałach jakości pojedynczej strony, zaczęło być o tym, kto i w jakim celu w ogóle publikuje.
Poniżej przechodzę przez rok chronologicznie, a potem wyciągam wnioski, które moim zdaniem przetrwają dłużej niż pojedyncza aktualizacja. Piszę z perspektywy kogoś, kto ogląda te zmiany na kontach klientów, nie z perspektywy analityka rynku.
Aktualizacja podstawowa z marca 2024 startowała piątego marca i schodziła z wdrożenia dopiero w połowie kwietnia. Sześć tygodni to nienormalnie długo i już wtedy było jasne, że Google nie kręci jednym pokrętłem, tylko przebudowuje kilka systemów naraz.
Komunikat towarzyszący był bardzo bezpośredni: celem jest zmniejszenie liczby nieoryginalnych i nieprzydatnych treści w wynikach o około czterdzieści procent. Sama liczba to komunikacja marketingowa, ale skala zmian w wynikach faktycznie była duża.
Równolegle Google ogłosił trzy nowe zasady antyspamowe. Pierwsza dotyczyła przejmowania wygasłych domen pod treści niezwiązane z ich historią. Druga — masowej produkcji treści wyłącznie pod wyszukiwarkę, przy czym Google wyraźnie napisał, że nie ma znaczenia, czy powstały ręcznie, automatycznie, czy mieszanie. Trzecia to zasada, która narobiła w branży najwięcej hałasu.
Zasada dotycząca nadużywania reputacji witryny opisuje sytuację, w której mocna domena udostępnia część swojego adresu na treści dostarczone przez kogoś innego, żeby ten ktoś skorzystał z jej wiarygodności w wynikach. Egzekwowanie zaczęło się w maju.
W polskim internecie ten model był dobrze widoczny w serwisach informacyjnych i branżowych: sekcje z rankingami, poradniki sponsorowane, katalogi ofert na subdomenach. Po maju część takich sekcji zniknęła z widoczności, choć główne serwisy trzymały się dobrze.
Listopadowa aktualizacja zasady domknęła furtki, którymi część wydawców próbowała się bronić. Google dopisał, że nie ma znaczenia, czy w powstawaniu treści brał udział podmiot trzeci i czy wydawca ją nadzorował — liczy się to, czy treść istnieje głównie po to, żeby żywić się rankingiem gospodarza.
Dla mnie to najważniejsza zmiana roku w SEO, bo dotyczy nie techniki, a modelu biznesowego. Kupowanie widoczności przez wynajem cudzej domeny przestało być przewidywalną taktyką.
Aktualizacja z sierpnia startowała piętnastego i domknęła się w pierwszych dniach września. Google komunikował ją nietypowo — jako reakcję na sygnały, że w marcu ucierpiały strony, które nie powinny.
W wypowiedziach przedstawicieli firmy przewijał się motyw małych, niezależnych wydawców i treści tworzonych z prawdziwej znajomości tematu. W praktyce obserwowałem częściowe powroty widoczności, ale rzadko do poziomów z 2023 roku.
Wniosek, który wtedy zapisałem i który uważam za trwały: powrót po aktualizacji podstawowej nie jest wydarzeniem, jest procesem. Nie ma dnia, w którym „wraca ruch”. Są kolejne aktualizacje, w których serwis albo odzyskuje kawałek, albo nie.
Listopadowa aktualizacja podstawowa startowała jedenastego i wdrażała się ponad trzy tygodnie, do początku grudnia. Zaledwie tydzień po jej zakończeniu Google odpalił kolejną, grudniową, która zamknęła się w sześć dni. Zaraz po niej, dziewiętnastego grudnia, ruszyła aktualizacja antyspamowa, kończąca się w okolicach świąt.
Google tłumaczył dwie aktualizacje rdzenia z rzędu tym, że ulepszał różne systemy i nie chciał czekać. Z punktu widzenia osoby, która ma wytłumaczyć klientowi wykres, to najgorszy możliwy scenariusz: przez sześć tygodni wyniki zmieniają się bez przerwy i nie da się przypisać skutku do przyczyny.
Praktycznie oznacza to jedno. Jeśli w listopadzie albo grudniu wprowadziłeś zmiany na stronie, nie oceniaj ich teraz. Poczekaj na kilka tygodni spokoju, bo inaczej przypiszesz swojej pracy efekt aktualizacji albo odwrotnie — wyrzucisz dobrą zmianę, bo zbiegła się ze spadkiem.
Widzę trzy realne zmiany w tym, jak pracuje się nad widocznością.
Nie mam listy sztuczek, mam kolejność działań, której się trzymam po każdym większym ruchu w wynikach.
Najpierw sprawdzam, czy spadek jest w ogóle spadkiem widoczności, a nie zmianą sezonowości albo zmianą wyglądu wyników na moich frazach. W Search Console porównuję te same okresy rok do roku, a nie ostatnie dwa tygodnie do poprzednich dwóch.
Potem szukam, gdzie dokładnie ubyło: konkretne adresy, konkretne grupy zapytań. Spadek rozłożony równomiernie po całym serwisie oznacza zwykle coś innego niż spadek skoncentrowany na jednej sekcji.
Dopiero wtedy patrzę na treść — i patrzę na nią uczciwie. Pytanie nie brzmi „czy tekst jest zoptymalizowany”, tylko „czy ta strona ma prawo być lepszą odpowiedzią niż to, co Google pokazuje zamiast niej”. W większości audytów, które robiłem po marcu, uczciwa odpowiedź brzmiała „nie”.
Na koniec rzecz, o której łatwo zapomnieć: część stron, które straciły w 2024 roku, nie zrobiła nic złego. Konkurencja o miejsce w wynikach jest grą o sumie zerowej i podniesienie cudzej strony automatycznie obniża naszą. Dlatego zamiast szukać kary, warto pytać, co konkretnie zyskało miejsce, które wcześniej było nasze.
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci nawigację oraz wykonywanie określonych funkcji. Szczegółowe informacje o wszystkich plikach cookies znajdziesz w każdej kategorii zgody poniżej.
Pliki cookies oznaczone jako "Niezbędne" są przechowywane w Twojej przeglądarce, ponieważ są one kluczowe dla zapewnienia podstawowych funkcji strony.
Używamy również plików cookies firm trzecich, które pomagają nam analizować, w jaki sposób korzystasz z tej strony, zapamiętują Twoje preferencje oraz dostarczają treści i reklamy odpowiednie dla Ciebie. Te pliki cookies będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją uprzednią zgodą.
Możesz zdecydować, czy chcesz włączyć lub wyłączyć niektóre bądź wszystkie te pliki cookies, jednak wyłączenie niektórych z nich może wpłynąć na Twoje doświadczenia podczas przeglądania strony.
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __cf_bm | 13 minutes | Cloudflare bot management — distinguishes humans from bots. |
| rc::* | Persistent | Google reCAPTCHA — localStorage holding anti-bot challenge state. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| wpEmojiSettingsSupports | Session | WordPress — sessionStorage flag caching whether the browser can render emoji (feature detection). |
| ytidb* | Persistent | YouTube — IndexedDB storing playback/search state for embedded videos. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| _ga_* | 400 days | Google Analytics 4 — persists session state per property. |
| _ga | 400 days | Google Analytics — distinguishes unique users via a client id. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| NID | 183 days | Google — stores preferences for personalized ads. |
| fr | 90 days | Meta — encrypted Facebook id and browser id for ads. |
| _gcl_au | 90 days | Google AdSense/Ads — experiments with advertising efficiency (conversion linker). |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __Secure-YNID | 180 days | |
| YSC | Session | |
| __Secure-ROLLOUT_TOKEN | 180 days | |
| VISITOR_INFO1_LIVE | 180 days | |
| VISITOR_PRIVACY_METADATA | 180 days | |
| datr | 400 days | |
| sb | 400 days | |
| wd | 7 days |