Modelowane listy odbiorców nie zawierają konkretnych osób, tylko prawdopodobieństwa. Wyjaśniam, jak powstają, gdzie ich szukać w panelu i jak czytać ich raporty.
Rozmowa zaczyna się zwykle od zdziwienia: w kampanii pojawiły się nowe słowa kluczowe, których nikt nie dodawał, albo strategia stawek jest inna niż w zeszłym miesiącu. Historia zmian pokazuje przy nich Google, a nie nazwę użytkownika.
To nie awaria. To funkcja automatycznego stosowania rekomendacji, którą ktoś kiedyś włączył — czasem przy zakładaniu konta, czasem podczas rozmowy z przedstawicielem Google, czasem klikając zgodę w oknie, którego nie doczytał.
Poniżej pokazuję dokładnie, gdzie w panelu się to wyłącza, czym różni się ustawienie na koncie od ustawienia w koncie menedżera i które pozycje na tej liście odznaczam bez wahania, a które zostawiam włączone.
W Google Ads istnieje strona z rekomendacjami: zbiór propozycji zmian z wyliczonym wpływem na wynik optymalizacji. Sama ich obecność jest nieszkodliwa — to podpowiedzi, które można przyjąć albo odrzucić.
Osobną rzeczą jest zgoda na to, by wybrane rodzaje tych propozycji były wdrażane bez pytania. Wtedy zmiana pojawia się w koncie sama, a informacja o niej trafia najwyżej do powiadomień i na e-maila, którego zwykle nikt nie czyta.
Zakres tych zmian jest szerszy, niż większość osób się spodziewa. To nie tylko drobne poprawki tekstów. W zależności od zaznaczonych pozycji automat może dodawać słowa kluczowe, poszerzać dopasowania, usuwać słowa uznane za nieskuteczne, zmieniać strategię ustalania stawek, podnosić budżety, dodawać rozszerzenia i podmieniać zasoby w reklamach elastycznych.
Nie twierdzę, że każda z tych zmian jest zła. Twierdzę, że zmiana, o której nie wiesz, jest nie do zdiagnozowania. Jeśli w tygodniu spadła skuteczność kampanii, a jednocześnie ktoś inny niż ty przestawił strategię stawek, analiza przyczyn robi się bezcelowa.
W obecnym panelu ścieżka jest krótka, ale nieoczywista, bo nie leży w ustawieniach konta.
Nie ma tu jednego przełącznika wyłączającego wszystko. Pozycje trzeba odznaczyć pojedynczo, a lista bywa długa i zmienia się w czasie — Google dokłada do niej nowe rodzaje rekomendacji. Dlatego samo odznaczenie nie kończy sprawy: warto zaglądać na tę zakładkę raz na kwartał i sprawdzać, czy nie pojawiło się coś nowego z domyślnie zaznaczonym polem.
Drugie miejsce, o którym łatwo zapomnieć, to zgody nadane wcześniej w ramach programów wsparcia dla reklamodawców. Jeśli konto miało opiekuna po stronie Google, część zmian mogła być wprowadzana na podstawie odrębnej zgody. Ten kanał wyłącza się rozmową i pisemnym potwierdzeniem, nie polem wyboru.
Przy pracy na koncie menedżerskim ustawienia są w dwóch miejscach i to źródło najczęstszego nieporozumienia.
Automatyczne stosowanie można ustawić na poziomie konta menedżera dla wielu kont podrzędnych jednocześnie. To wygodne przy dziesiątkach kont, ale ma efekt uboczny: osoba pracująca na jednym koncie klienta widzi ustawienie, którego nie ustawiała i nie zawsze może zmienić.
Dlatego przy przejmowaniu obsługi sprawdzam oba poziomy, zanim cokolwiek zadeklaruję klientowi. Konto z odznaczonymi wszystkimi pozycjami lokalnie nadal może dostawać zmiany, jeśli reguła jest nałożona wyżej.
Praktyczna wskazówka dla agencji i zespołów wewnętrznych: ustalcie to raz, na poziomie menedżera, i zapiszcie w dokumentacji konta. Inaczej co kilka miesięcy ktoś włączy część pozycji „na próbę” i nikt nie będzie tego kojarzył ze zmianą wyników.
Nie wyłączam wszystkiego z zasady, ale kilka rodzajów rekomendacji uznaję za zbyt ryzykowne, by wdrażały się bez decyzji człowieka.
Dodam jeszcze jedną, o której rzadko się mówi: automatyczne dodawanie zasobów tworzonych na podstawie treści strony. Sam mechanizm bywa użyteczny, ale w sklepach i firmach z częstymi zmianami oferty potrafi wystawić w reklamie zdanie, które przestało być prawdziwe.
Ideologiczne wyłączenie wszystkiego też ma koszt — trzeba wtedy samodzielnie pilnować rzeczy trywialnych.
Zostawiam zwykle pozycje, które naprawiają awarie zamiast zmieniać strategię: usuwanie zbędnych słów kluczowych oznaczonych jako duplikaty w tej samej grupie, poprawianie odrzuconych zasobów, naprawę problemów z tagiem konwersji. Bywam też skłonny zostawić dodawanie brakujących rozszerzeń informacji, jeśli klient nie ma w ofercie nic, co zmienia się z tygodnia na tydzień.
Nie mam tu jednej listy dobrej dla każdego konta. Kryterium, którego używam, brzmi tak: czy ta zmiana może zmienić zakres kierowania, wysokość wydatku albo sposób licytowania? Jeśli tak — decyzja człowieka. Jeśli nie, a jednocześnie usuwa błąd, może działać sama.
Warto to raz przemyśleć i zapisać jako standard obsługi. Odznaczanie pól „na wyczucie” przy każdym koncie kończy się różnymi ustawieniami w każdym z nich.
Po wyłączeniu części rekomendacji wynik optymalizacji zwykle spada, bo mierzy on zgodność konta z propozycjami Google, a nie rentowność biznesu. Wielokrotnie widziałem, jak niski wynik staje się argumentem w rozmowie z klientem, mimo że kampanie zarabiają.
Traktuję ten wskaźnik jak listę rzeczy do przeczytania, nie jak ocenę pracy. Przeglądam propozycje raz na tydzień lub dwa, wdrażam te, które mają sens, i odrzucam pozostałe — świadomie, przyciskiem „odrzuć”, żeby przestały wracać.
Po zmianie ustawień warto jeszcze zajrzeć w dwa miejsca. Do historii zmian, żeby zobaczyć, co zostało wdrożone automatycznie przed wyłączeniem — bo te zmiany nadal są w koncie i mogą wymagać cofnięcia ręcznie. I do powiadomień, żeby sprawdzić, czy adres e-mail, na który idą informacje o zmianach w koncie, należy do kogoś, kto je faktycznie czyta.
Na koniec rzecz, która brzmi banalnie, a bywa najtrudniejsza: zapisz w dokumentacji konta datę wyłączenia i zakres. Za pół roku, gdy pojawi się pytanie, dlaczego kampania nie ma rozszerzeń dodanych automatycznie, ta jedna linijka oszczędzi godzinę dyskusji.
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci nawigację oraz wykonywanie określonych funkcji. Szczegółowe informacje o wszystkich plikach cookies znajdziesz w każdej kategorii zgody poniżej.
Pliki cookies oznaczone jako "Niezbędne" są przechowywane w Twojej przeglądarce, ponieważ są one kluczowe dla zapewnienia podstawowych funkcji strony.
Używamy również plików cookies firm trzecich, które pomagają nam analizować, w jaki sposób korzystasz z tej strony, zapamiętują Twoje preferencje oraz dostarczają treści i reklamy odpowiednie dla Ciebie. Te pliki cookies będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją uprzednią zgodą.
Możesz zdecydować, czy chcesz włączyć lub wyłączyć niektóre bądź wszystkie te pliki cookies, jednak wyłączenie niektórych z nich może wpłynąć na Twoje doświadczenia podczas przeglądania strony.
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __cf_bm | 13 minutes | Cloudflare bot management — distinguishes humans from bots. |
| rc::* | Persistent | Google reCAPTCHA — localStorage holding anti-bot challenge state. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| wpEmojiSettingsSupports | Session | WordPress — sessionStorage flag caching whether the browser can render emoji (feature detection). |
| ytidb* | Persistent | YouTube — IndexedDB storing playback/search state for embedded videos. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| _ga_* | 400 days | Google Analytics 4 — persists session state per property. |
| _ga | 400 days | Google Analytics — distinguishes unique users via a client id. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| NID | 183 days | Google — stores preferences for personalized ads. |
| fr | 90 days | Meta — encrypted Facebook id and browser id for ads. |
| _gcl_au | 90 days | Google AdSense/Ads — experiments with advertising efficiency (conversion linker). |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __Secure-YNID | 180 days | |
| YSC | Session | |
| __Secure-ROLLOUT_TOKEN | 180 days | |
| VISITOR_INFO1_LIVE | 180 days | |
| VISITOR_PRIVACY_METADATA | 180 days | |
| datr | 400 days | |
| sb | 400 days | |
| wd | 7 days |