Jak radzić sobie ze spadkami pozycji po usunięciu z wyników struktury FAQPage?

Straciłeś widoczność, nie pozycję

Baner wejsciowyParallax

Jak radzić sobie ze spadkami pozycji po usunięciu z wyników struktury FAQPage?

Straciłeś widoczność, nie pozycję

Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
30 listopada 2023

Od sierpnia dostaję zgłoszenia, które brzmią podobnie: pozycje w wyszukiwarce się nie zmieniły, a ruch spadł. Najczęściej okazuje się, że przyczyną jest ta sama zmiana — ograniczenie wyświetlania wyników rozszerzonych dla treści oznaczonych jako pytania i odpowiedzi.

Warto od początku ustawić właściwą diagnozę, bo od niej zależy sposób reakcji. To nie jest spadek pozycji. Twoja strona najprawdopodobniej stoi tam, gdzie stała. Zmieniło się to, ile miejsca zajmuje w wynikach i jak bardzo przyciąga wzrok — a to bezpośrednio przekłada się na klikalność.

Ta różnica ma znaczenie praktyczne, bo próba naprawy „spadku pozycji”, którego nie było, prowadzi do pracy nad czymś, co nie jest problemem.

Co dokładnie się zmieniło

W sierpniu Google ogłosiło dwie rzeczy naraz i warto je rozdzielić.

Ograniczenie wyników rozszerzonych dla pytań i odpowiedzi. Rozwijane pytania pod wynikiem wyszukiwania przestały być wyświetlane dla większości witryn. Google zawęziło je do wąskiej grupy serwisów — przede wszystkim rządowych i medycznych, czyli tam, gdzie uznaje ten format za szczególnie użyteczny.

Wycofanie obsługi instrukcji krok po kroku. Ten typ wyniku rozszerzonego zniknął całkowicie.

Kluczowe do zrozumienia: dane strukturalne nadal są poprawne i nie są błędem. Nie zostały uznane za spam, nie ma za nie kary. Google po prostu przestało z nich budować rozszerzony wygląd wyniku dla większości serwisów.

To była zmiana zapowiedziana i uzasadniana chęcią uporządkowania wyników wyszukiwania, które przez lata rozrosły się o wiele dodatkowych elementów.

Dlaczego ruch spadł, choć pozycja została

Mechanizm jest prosty i warto go nazwać wprost.

Wynik rozszerzony z rozwijanymi pytaniami zajmował w wyszukiwarce znacznie więcej miejsca niż zwykły. Był bardziej widoczny, spychał konkurencję niżej i dawał użytkownikowi kilka dodatkowych punktów zaczepienia. Po jego usunięciu Twój wynik wygląda jak każdy inny — ta sama pozycja, mniejsza powierzchnia, mniejsza szansa na kliknięcie.

Do tego dochodzi efekt względny. Jeśli straciłeś rozszerzenie, a konkurent z niższej pozycji nadal ma jakiś inny element wyróżniający, przewaga wizualna mogła się odwrócić.

Objaw w danych jest charakterystyczny i pozwala potwierdzić diagnozę w kilka minut: wyświetlenia i średnia pozycja bez zmian, kliknięcia i klikalność wyraźnie w dół, ze skokiem datowanym na sierpień.

Jak to potwierdzić

Trzy sprawdzenia, w tej kolejności.

  • Raport skuteczności w Search Console — porównaj kliknięcia, wyświetlenia, klikalność i średnią pozycję dla dotkniętych stron przed i po sierpniu. Jeśli pozycja stoi, a klikalność spadła, masz odpowiedź.
  • Raport wyników z elementami rozszerzonymi — pokaże, że elementy tego typu przestały być wykrywane albo wyświetlane. Warto zajrzeć, żeby wykluczyć błąd w samych danych strukturalnych.
  • Podejrzenie wyniku w wyszukiwarce dla kilku fraz. Najprostszy dowód: sprawdzasz, jak wygląda Twój wynik dziś, i porównujesz z tym, co pamiętasz albo co masz na zrzucie ekranu w raporcie z zeszłego kwartału.

Jeśli któreś z tych sprawdzeń nie potwierdza hipotezy, przyczyna jest inna. Warto pamiętać, że w tym samym okresie wdrażana była wrześniowa aktualizacja systemu przydatnych treści — a to zupełnie inny mechanizm, dotyczący jakości treści i wymagający innej reakcji.

Czego nie robić

Nie usuwaj danych strukturalnych. Nie są błędem i nie szkodzą. Nadal opisują treść i mogą być wykorzystywane w innych kontekstach. Usuwanie ich to praca bez korzyści, a przy okazji ryzyko wprowadzenia błędu.

Nie usuwaj sekcji z pytaniami i odpowiedziami ze strony. To dwie różne rzeczy: format wyniku w wyszukiwarce i użyteczna treść na stronie. Jeśli ta sekcja odpowiadała na realne pytania klientów, jej wartość się nie zmieniła.

Nie szukaj winy w technice. Nic nie jest zepsute.

Nie przebudowuj treści w panice. Utracona powierzchnia w wynikach to nie sygnał o jakości Twojego tekstu.

Co realnie zrobić

Skoro nie da się odzyskać utraconego formatu, praca przenosi się na to, co pozostało pod kontrolą.

Popraw tytuł i opis w wynikach wyszukiwania. Skoro wynik jest teraz zwykły, to jego treść jest jedynym narzędziem walki o kliknięcie. Warto przejrzeć tytuły dotkniętych stron i napisać je tak, żeby obiecywały konkret. To najskuteczniejsze dostępne działanie.

Sprawdź, czy kwalifikujesz się do innych formatów. Część typów wyników rozszerzonych nadal działa — na przykład te dotyczące produktów, ocen czy przepisów. Jeśli Twoja treść mieści się w którymś z nich, warto to poprawnie oznaczyć.

Wykorzystaj sekcję pytań inaczej. Skoro nie zbuduje już rozszerzonego wyniku, może zbudować osobne strony. Pytania, które miały wystarczający wolumen, zasługują często na własną, wyczerpującą odpowiedź — a taka strona konkuruje na swoich zasadach.

Zaktualizuj punkt odniesienia w raportach. To zmiana metodologiczna, nie wynikowa. Porównania rok do roku będą przez najbliższe miesiące zaniżone i warto to zapisać w komentarzu do raportu, zanim ktoś uzna to za spadek skuteczności.

Wniosek na przyszłość

Ta sytuacja jest dobrą ilustracją ryzyka, o którym warto pamiętać przy każdym nowym formacie w wyszukiwarce.

Widoczność zbudowana na jednym elemencie wyglądu wyniku jest widocznością wynajmowaną. Google dodaje i usuwa te elementy według własnych potrzeb, bez zobowiązań wobec reklamodawców i wydawców. Kto oparł znaczną część klikalności na rozszerzonych pytaniach, odczuł to w jednym tygodniu.

Nie znaczy to, że nie warto korzystać z takich formatów — warto, dopóki są. Znaczy natomiast, że fundamentem powinna być pozycja wynikająca z jakości treści, a formaty wyglądu traktować jako dodatek, który może zniknąć. Ten sam wniosek stosuje się do wszystkiego, co dzieje się dziś w wyszukiwarkach wokół odpowiedzi generatywnych — a to zmiana o potencjalnie znacznie większym wpływie na ruch niż usunięcie jednego typu wyniku rozszerzonego.

Praktycznie oznacza to jedną rzecz, którą warto wpisać do stałego rytmu pracy: raz na kwartał sprawdzaj, jak faktycznie wygląda Twój wynik w wyszukiwarce dla kilkunastu najważniejszych fraz, i zapisuj to w formie zrzutu ekranu. Brzmi to prymitywnie w porównaniu z narzędziami do monitoringu, ale daje coś, czego one nie dają: materiał dowodowy pozwalający po fakcie stwierdzić, co dokładnie się zmieniło w wyglądzie wyników. Bez tego przy każdej takiej zmianie zostaje odtwarzanie z pamięci, a pamięć w tej sprawie zawodzi bardzo szybko.

Podziel się tym artykułem z innymi!

Twitter Facebook Linke.din
Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
Specjalista Google Ads / SEM
Zajmuję się kampaniami Google Ads i widocznością stron w wyszukiwarce. Na blogu UDI Group piszę o tym, jak ustawienia kampanii i decyzje techniczne przekładają się na realne wyniki. Staram się tłumaczyć mechanizmy, a nie tylko podawać gotowe przepisy.