Modelowane listy odbiorców nie zawierają konkretnych osób, tylko prawdopodobieństwa. Wyjaśniam, jak powstają, gdzie ich szukać w panelu i jak czytać ich raporty.
O tym, jak działa rozpoznawanie obrazu, napisano już dużo. Znacznie rzadziej ktoś tłumaczy rzecz, o którą pytają mnie klienci w praktyce: co dokładnie powiedzieć fotografowi przed sesją i jak przyjąć od niego pliki, żeby nie trzeba było wracać do tematu za pół roku.
Ten wpis jest właśnie o tym. To zestaw ustaleń produkcyjnych — od listy kadrów do zamówienia, przez wymagania techniczne przy eksporcie, aż po kontrolę tego, co ostatecznie widzi wyszukiwarka. Piszę go z perspektywy osoby, która częściej poprawia cudze zdjęcia w sklepie, niż zamawia własne, i widzi te same braki w niemal każdym katalogu.
Założenie, z którym pracuję, jest proste: dobre zdjęcie produktowe do wyszukiwania wizualnego to zwykle po prostu dobre zdjęcie produktowe, tylko konsekwentnie wykonane i uczciwie opisane. Nie ma tu magii ani specjalnych trybów aparatu, są za to konkretne decyzje, które trzeba podjąć przed sesją, a nie po niej.
Zanim przejdę do listy ustaleń, jedno zdanie o wymaganiach, bo od nich wynika wszystko dalsze. Dopasowanie zdjęcia do zapytania opiera się na rozpoznaniu obiektu, jego cech i odróżnieniu go od tła oraz od innych przedmiotów w kadrze.
Z tego wynikają trzy praktyczne konsekwencje. Produkt musi być jednoznacznym bohaterem kadru — jeśli na zdjęciu jest pięć przedmiotów, system nie wie, który sprzedajesz. Musi być widoczny w całości, bez ucinania krawędzi. I musi być rozpoznawalny bez pomocy tekstu, bo naniesione na obraz napisy, ramki promocyjne i znaki wodne nie tylko nie pomagają, ale w ofertach produktowych są wprost niedozwolone.
Warto też wiedzieć, że jedno zdjęcie na produkt to minimum wystarczające do publikacji, ale nie do dopasowania. Zestaw kilku ujęć z różnych stron daje wyraźnie więcej sygnałów o kształcie i budowie przedmiotu.
To najważniejszy dokument w całym procesie i jednocześnie ten, którego zwykle nie ma. Przygotowuję go raz dla kategorii i potem tylko powtarzam.
Przy każdym wariancie kolorystycznym powtarzam co najmniej ujęcie główne. Podmienianie koloru w obróbce jest tanie i kończy się tym, że zdjęcie nie odpowiada temu, co przyjdzie do klienta.
Cztery rzeczy, które ustalam na piśmie przed pierwszym zdjęciem.
Tło ujęcia głównego: jednolite, białe albo bardzo jasne szare, bez gradientu i bez cienia rzucanego na ścianę. Miękki cień pod produktem jest w porządku i pomaga w odczytaniu bryły, cień odbity na tle utrudnia oddzielenie przedmiotu od otoczenia.
Światło: równomierne, bez przepaleń na jasnych partiach i bez utraty szczegółu w cieniach. Utrata detalu jest problemem podwójnym — traci użytkownik i traci system, bo faktura materiału jest jedną z cech, które da się rozpoznać.
Kadr: produkt zajmuje większość klatki, ale z zapasem przy krawędziach. Ciasne kadrowanie pod jeden układ strony jest wygodne przy publikacji i katastrofalne przy każdej późniejszej zmianie proporcji miniatury.
Powtarzalność: ta sama odległość, ta sama ogniskowa, ten sam kąt w całej kategorii. Poza wygodą przy porównywaniu produktów daje to jeszcze jedną korzyść — sklep wygląda spójnie w wynikach graficznych, gdzie zdjęcia z jednej domeny często pokazują się obok siebie.
Jeśli miałbym wskazać jedno ujęcie, którego brakuje najczęściej i które najbardziej pomaga, byłoby to zdjęcie pokazujące rozmiar.
Wymiar podany w tabeli parametrów rzadko trafia do wyobraźni. Ten sam wymiar pokazany na zdjęciu z przedmiotem, który każdy zna, odpowiada natychmiast. Dotyczy to wszystkiego, gdzie łatwo o pomyłkę: doniczek, organizerów, akcesoriów samochodowych, mebli dziecięcych, kabli.
Drugi kontekst, o którym warto pomyśleć, to sposób użycia. Zdjęcie części zamiennej zamontowanej w urządzeniu robi więcej dla decyzji zakupowej niż najlepszy packshot tej samej części, bo rozstrzyga wątpliwość, czy to rzeczywiście ten element.
Te dwa ujęcia nie nadają się na zdjęcie główne w ofercie produktowej, ale są bardzo dobrymi zdjęciami dodatkowymi i bardzo dobrymi ilustracjami w treści karty.
Na tym etapie tracone jest zaskakująco dużo pracy z sesji. Ustalenia, które przekazuję do obróbki, są następujące.
Rozdzielczość: dłuższy bok co najmniej tysiąc dwieście punktów w wersji publikowanej, a plik źródłowy zachowany w pełnej rozdzielczości do przyszłych zastosowań. Zbyt małe zdjęcie ogranicza możliwość zbliżenia, które w wyszukiwaniu wizualnym jest normalnym zachowaniem użytkownika.
Format: nowoczesny format kompresji dla strony, z zachowaniem wersji zapasowej w formacie powszechnie obsługiwanym. Kompresję dobieram tak, żeby nie było widać artefaktów na płaskich powierzchniach i przy krawędziach — to najczęstszy skutek zbyt agresywnego automatu.
Proporcje: jeden format dla całej kategorii, najlepiej kwadrat albo proporcja pionowa, z produktem wyśrodkowanym. Miniatury generowane automatycznie z różnych proporcji obcinają zdjęcia w nieprzewidywalnych miejscach.
Czego nie robić w obróbce: nie dodawać obramowań, plakietek z rabatem, logotypów w narożniku ani kolażu kilku ujęć w jednym pliku. Kolaż jest tu szczególnie szkodliwy, bo z jednego rozpoznawalnego produktu robi zbiór małych i nieczytelnych.
Zdjęcie nie istnieje samo — jest odczytywane razem z tym, co je otacza, i ta warstwa kosztuje najmniej pracy przy największym efekcie.
Nazwa pliku powinna opisywać zawartość: nazwa modelu, wariant, rodzaj ujęcia. Ciąg cyfr z aparatu nie mówi nic. Przy okazji ułatwia to życie w samym sklepie, gdy trzeba znaleźć plik po roku.
Opis alternatywny piszę jako zdanie dla osoby, która tego zdjęcia nie widzi. Konkretnie i rzeczowo, bez upychania fraz — nazwa produktu, kolor, ujęcie. Kiedy audytuję sklepy, w tym miejscu najczęściej znajduję albo pustkę, albo listę słów kluczowych przepisaną z tytułu.
Otoczenie tekstowe: podpis pod zdjęciem, jeśli układ na to pozwala, oraz nagłówek i akapit w bezpośredniej okolicy galerii, w których nazwy cech widocznych na zdjęciach faktycznie się pojawiają. To dzięki temu obraz i tekst wzajemnie się potwierdzają.
Zdjęcie musi być dostępne dla robota. Sprawdzam trzy rzeczy: czy adresy obrazków nie są blokowane w pliku robots, czy mechanizm opóźnionego wczytywania nie ukrywa ich całkowicie przed pobraniem i czy w kodzie strony podany jest zestaw wariantów rozmiarowych, z którego przeglądarka wybiera właściwy.
W feedzie produktowym pilnuję, żeby ujęcie główne było tym samym, które widać na karcie, a pozostałe trafiały do atrybutu na zdjęcia dodatkowe. Osobno traktuję zdjęcia sytuacyjne, dla których jest przeznaczone własne pole. Warto też sprawdzić w panelu Merchant Center, czy nie działają na naszych zdjęciach automatyczne ulepszenia obrazu — bywa, że system usuwa tło, o czym nikt w firmie nie wie.
Po publikacji robię trzy kontrole. Wyszukiwanie po zdjęciu produktu z telefonu i sprawdzenie, czy trafiam na własny sklep, czy na hurtownię. Przegląd raportu skuteczności z podziałem na wyniki graficzne. I porównanie kilku losowych kart z listą kadrów, bo w praktyce zawsze znajdzie się kategoria, w której ktoś wgrał tylko jedno zdjęcie.
Ostatnia uwaga, mniej techniczna: jeśli sprzedajesz produkty z katalogu producenta i używasz jego zdjęć, dokładnie te same pliki ma trzydziestu innych sprzedawców. Własna sesja, choćby uzupełniająca, jest jedyną rzeczą, która daje w tym miejscu jakąkolwiek przewagę.
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci nawigację oraz wykonywanie określonych funkcji. Szczegółowe informacje o wszystkich plikach cookies znajdziesz w każdej kategorii zgody poniżej.
Pliki cookies oznaczone jako "Niezbędne" są przechowywane w Twojej przeglądarce, ponieważ są one kluczowe dla zapewnienia podstawowych funkcji strony.
Używamy również plików cookies firm trzecich, które pomagają nam analizować, w jaki sposób korzystasz z tej strony, zapamiętują Twoje preferencje oraz dostarczają treści i reklamy odpowiednie dla Ciebie. Te pliki cookies będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją uprzednią zgodą.
Możesz zdecydować, czy chcesz włączyć lub wyłączyć niektóre bądź wszystkie te pliki cookies, jednak wyłączenie niektórych z nich może wpłynąć na Twoje doświadczenia podczas przeglądania strony.
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __cf_bm | 13 minutes | Cloudflare bot management — distinguishes humans from bots. |
| rc::* | Persistent | Google reCAPTCHA — localStorage holding anti-bot challenge state. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| wpEmojiSettingsSupports | Session | WordPress — sessionStorage flag caching whether the browser can render emoji (feature detection). |
| ytidb* | Persistent | YouTube — IndexedDB storing playback/search state for embedded videos. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| _ga_* | 400 days | Google Analytics 4 — persists session state per property. |
| _ga | 400 days | Google Analytics — distinguishes unique users via a client id. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| NID | 183 days | Google — stores preferences for personalized ads. |
| fr | 90 days | Meta — encrypted Facebook id and browser id for ads. |
| _gcl_au | 90 days | Google AdSense/Ads — experiments with advertising efficiency (conversion linker). |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __Secure-YNID | 180 days | |
| YSC | Session | |
| __Secure-ROLLOUT_TOKEN | 180 days | |
| VISITOR_INFO1_LIVE | 180 days | |
| VISITOR_PRIVACY_METADATA | 180 days | |
| datr | 400 days | |
| sb | 400 days | |
| wd | 7 days |