Czym są skrypty Google Ads i jak mogą zautomatyzować codzienną pracę?

Kod, który pilnuje konta zamiast Ciebie

Baner wejsciowyParallax

Czym są skrypty Google Ads i jak mogą zautomatyzować codzienną pracę?

Kod, który pilnuje konta zamiast Ciebie

Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
30 września 2021

Najbardziej niedoceniana część panelu Google Ads leży w menu narzędzi i większość osób nigdy tam nie zagląda. Skrypty pozwalają uruchamiać własny kod, który czyta dane z konta, sprawdza warunki i — jeśli sobie na to pozwolisz — wprowadza zmiany. Wszystko bez żadnej infrastruktury po Twojej stronie i bez dostępu do interfejsu programistycznego.

Powiem od razu, czym to nie jest, bo tu rodzą się największe nieporozumienia. Skrypty nie zastępują myślenia i nie optymalizują kampanii lepiej niż człowiek. Ich prawdziwa wartość leży w czymś nudniejszym: pilnują rzeczy, o których zapominamy, i sprawdzają je codziennie o tej samej godzinie. Człowiek tego nie robi, bo człowiek ma inne rzeczy do zrobienia.

Poniżej opisuję, jak to działa, do czego używam skryptów najczęściej i jak zacząć, jeśli nigdy nie pisałeś kodu.

Jak to działa technicznie

Skrypty pisze się w języku opartym na JavaScripcie, w edytorze wbudowanym w panel. Kod uruchamia się po stronie Google, nie na Twoim serwerze — nie potrzebujesz więc niczego oprócz dostępu do konta.

Skrypt ma dostęp do struktury konta poprzez zestaw obiektów: kampanii, grup reklam, słów kluczowych, reklam, a także do statystyk za wybrane okresy. Może również czytać i zapisywać dane w arkuszach kalkulacyjnych oraz wysyłać wiadomości e-mail. Ta ostatnia możliwość jest w praktyce najważniejsza, bo pozwala zamienić skrypt w system alertów.

Uruchamianie odbywa się według harmonogramu, który sam ustawiasz: raz na godzinę, raz dziennie, raz w tygodniu. Obowiązują limity czasu wykonania i liczby operacji, więc bardzo duże konta wymagają dzielenia pracy na etapy — ale przy typowym koncie nie ma to znaczenia.

Ważna rzecz na start: skrypt ma dokładnie takie uprawnienia jak użytkownik, który go stworzył. Może wyłączyć kampanię, zmienić stawki, wstrzymać słowo kluczowe. Dlatego pierwsze skrypty, jakie polecam uruchomić, tylko czytają dane i nic nie zmieniają.

Do czego używam ich najczęściej

Kolejność odpowiada temu, jak często faktycznie z nich korzystam.

  • Alerty o awariach pomiaru. Skrypt sprawdza, czy w ciągu ostatnich godzin zaraportowano jakiekolwiek konwersje. Brak konwersji przez pół dnia w koncie, które zwykle je ma, to sygnał, że coś się zepsuło na stronie. To najcenniejszy skrypt, jaki mam, bo wyłapuje problem, który inaczej odkryłbym po tygodniu.
  • Kontrola stron docelowych. Codzienne sprawdzenie, czy adresy z reklam odpowiadają kodem 200. Wykrywa produkty usunięte ze sklepu, wygasłe certyfikaty i błędy po wdrożeniach.
  • Pilnowanie budżetów. Raport o tempie wydatku względem planu miesięcznego, z ostrzeżeniem, kiedy tempo odbiega od zakładanego.
  • Wykrywanie odrzuconych reklam i produktów. Codzienny e-mail z listą tego, co przestało się wyświetlać. Bez tego dowiadujesz się o odrzuceniu przy okazji.
  • Raporty do arkuszy. Codzienny eksport wybranych danych do arkusza, na którym stoją potem wykresy dla klienta. Prostsze i trwalsze niż większość gotowych integracji.
  • Monitoring jakości ruchu. Lista nowych wyszukiwanych haseł, które pojawiły się po raz pierwszy i wygenerowały koszt bez konwersji. Skraca codzienny przegląd raportu do kilku minut.

Zwróć uwagę, że w tej całej liście nie ma ani jednego skryptu zmieniającego stawki. To nie przypadek.

Dlaczego nie automatyzuję stawek skryptami

Jest to najczęstszy pomysł osób, które dowiadują się o skryptach, i jednocześnie ten, od którego odradzam zaczynanie.

Powód pierwszy: automatyczne strategie ustalania stawek robią to lepiej, bo mają dostęp do sygnałów na poziomie pojedynczej aukcji, których skrypt nie zobaczy nigdy. Skrypt operuje na zagregowanych statystykach z ostatnich dni. Konkurowanie z mechanizmem, który decyduje w czasie licytacji, nie ma sensu.

Powód drugi: skrypt zmieniający stawki w koncie z włączoną strategią automatyczną wchodzi z nią w konflikt. Widziałem konta, w których stary skrypt z czasów ręcznego zarządzania działał latami po przejściu na automat i nikt nie wiedział, dlaczego dzieją się dziwne rzeczy.

Powód trzeci, najważniejszy: błąd w skrypcie modyfikującym konto działa szybciej niż Twoja reakcja. Pomyłka w warunku może w ciągu jednego uruchomienia wyłączyć wszystkie kampanie albo dziesięciokrotnie podnieść stawki. Skrypt czytający dane w najgorszym przypadku wyśle nieprawdziwy e-mail.

Jeśli już automatyzuję zmiany, to rzeczy jednoznaczne i odwracalne: wstrzymanie reklamy prowadzącej na adres zwracający błąd, wstrzymanie kampanii produktowej dla towaru niedostępnego. Zawsze z ograniczeniem liczby zmian w jednym uruchomieniu i zawsze z powiadomieniem o tym, co zostało zrobione.

Jak zacząć bez umiejętności programowania

Nie trzeba pisać kodu od zera i nie polecam tej drogi na początek.

Google publikuje bibliotekę gotowych rozwiązań z opisem, co robią i jak je skonfigurować. Wiele z nich wymaga zmiany kilku linii na początku pliku: adresu e-mail do powiadomień, progów, identyfikatora arkusza. To poziom trudności zbliżony do konfigurowania wtyczki.

Kolejność, którą polecam:

  • Zacznij od skryptu, który tylko wysyła e-mail. Uruchom go ręcznie i sprawdź, czy wiadomość przychodzi i czy dane w niej są prawdziwe.
  • Przed każdym uruchomieniem skorzystaj z podglądu. Panel pokazuje, jakie zmiany skrypt by wprowadził, bez wprowadzania ich.
  • Ustaw harmonogram dopiero po kilku udanych uruchomieniach ręcznych.
  • Testuj na koncie o mniejszym znaczeniu, jeśli masz taką możliwość.
  • Czytaj dziennik wykonania. Skrypt, który przestał działać z powodu zmiany w koncie, nie zgłosi się sam — po prostu przestaną przychodzić powiadomienia, co łatwo pomylić z brakiem problemów.

Ten ostatni punkt jest zdradliwy i wart podkreślenia. Skrypt alertowy, który się zepsuł, wygląda dokładnie tak samo jak skrypt alertowy, który nie ma o czym alarmować.

Higiena i utrzymanie

Skrypty mają nieprzyjemną cechę wspólną z regułami automatycznymi: zostają w koncie znacznie dłużej niż powód, dla którego powstały.

Prowadzę więc krótką listę: co robi każdy skrypt, kto go dodał, kiedy i po co. Przy przejmowaniu konta jest to jedna z pierwszych rzeczy, których szukam, i prawie nigdy jej nie znajduję. Wtedy trzeba czytać kod, żeby ustalić, czy coś działa celowo, czy jest reliktem.

Raz na kwartał przeglądam listę i wyłączam to, co przestało być potrzebne. Skrypt związany z akcją promocyjną z zeszłego roku nie ma prawa nadal się uruchamiać.

Sprawdzam też uprawnienia. Skrypt utworzony przez osobę, która odeszła z firmy i której dostęp odebrano, przestanie działać — i lepiej się o tym dowiedzieć w trakcie przeglądu niż w środku sezonu.

Na koniec rzecz, którą uważam za najważniejszą przy myśleniu o automatyzacji w ogóle: skrypty warto traktować jako system wczesnego ostrzegania, nie jako kierowcę. Ich zadaniem jest zwrócić moją uwagę na to, co wymaga decyzji. Decyzję nadal podejmuję sam i to się w najbliższych latach nie zmieni tak szybko, jak sugerują to niektóre zapowiedzi.

Podziel się tym artykułem z innymi!

Twitter Facebook Linke.din
Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
Specjalista Google Ads / SEM
Zajmuję się kampaniami Google Ads i widocznością stron w wyszukiwarce. Na blogu UDI Group piszę o tym, jak ustawienia kampanii i decyzje techniczne przekładają się na realne wyniki. Staram się tłumaczyć mechanizmy, a nie tylko podawać gotowe przepisy.