Czy warto jeszcze stosować ręczne określanie stawek CPC w 2021 roku?

Nie zabytek, ale i nie domyślny wybór

Baner wejsciowyParallax

Czy warto jeszcze stosować ręczne określanie stawek CPC w 2021 roku?

Nie zabytek, ale i nie domyślny wybór

Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
29 stycznia 2021

Pytanie o sens ręcznego CPC wraca w rozmowach z klientami regularnie i zwykle w jednej z dwóch skrajnych form. Albo „automat nam wszystko przepalił, wracamy na ręczne”, albo „przecież ręczne to już przeżytek, wszyscy dawno przeszli na Smart Bidding”. Obie postawy prowadzą do złych decyzji, bo obie zakładają, że istnieje jeden poprawny wybór niezależny od konta.

Ręczne określanie stawek nie jest ani przeżytkiem, ani bezpieczną domyślną opcją. Jest narzędziem o konkretnym profilu: daje pełną kontrolę i pełną odpowiedzialność, kosztem rozdzielczości decyzji. W niektórych sytuacjach ta wymiana jest korzystna, w innych nie.

Spróbuję więc odpowiedzieć uczciwie — kiedy w 2021 roku ręczne CPC nadal jest lepszym wyborem, kiedy jest tylko wygodnym wymówieniem się od nauki nowych narzędzi i jak rozpoznać, po której stronie tej granicy jesteś.

Co ręczne CPC daje, czego automat nie da

Największą wartością ręcznego CPC jest przewidywalność. Ustawiam stawkę, znam górną granicę kosztu kliknięcia i wiem, że nie zmieni się bez mojej decyzji. Dla kampanii z niewielkim budżetem, gdzie pojedyncze drogie kliknięcie robi różnicę w skali dnia, to nie jest drobiazg.

Druga zaleta to niezależność od danych konwersji. Ręczne stawki działają identycznie na koncie z tysiącem konwersji miesięcznie i na koncie, które nie mierzy konwersji wcale. Nie jest to powód, żeby konwersji nie mierzyć — ale jest to powód, żeby nie włączać automatu, dopóki pomiar nie jest wiarygodny.

Trzecia rzecz, rzadziej wymieniana: ręczne CPC nie ma okresu uczenia. Zmiana obowiązuje od razu. Gdy pracuję nad kontem, które wymaga szybkich, częstych korekt — bo trwa akcja promocyjna albo testuję nową grupę fraz — brak dwutygodniowego rozjazdu po każdej modyfikacji jest wygodny.

I ostatnia: pełna kontrola nad tym, ile płacisz za widoczność na frazach brandowych, gdzie zwykle nie chcesz przepłacać, bo ten ruch i tak byłby Twój.

Czego ręczne CPC nie potrafi

Ograniczenie jest jedno, ale zasadnicze: ustawiam jedną stawkę dla słowa kluczowego i modyfikuję ją korektami, których liczba jest skończona.

Mogę dodać korekty na urządzenie, lokalizację, harmonogram, listę odbiorców. To kilka wymiarów. Aukcja tymczasem różni się na kilkudziesięciu — konkretne zapytanie w ramach dopasowania, historia użytkownika, przeglądarka, system, moment w ścieżce zakupowej, sekwencja poprzednich wyszukiwań. Tych sygnałów po prostu nie mam w panelu i nie da się ich ręcznie odwzorować.

W kampanii z dwudziestoma słowami kluczowymi na frazy brandowe ta różnica jest niewielka, bo zapytania są jednorodne. W kampanii, która łapie tysiące różnych zapytań, jest fundamentalna: ta sama stawka obsługuje zapytanie z wysoką intencją zakupową i zapytanie informacyjne, choć są warte kompletnie różnych pieniędzy.

Do tego dochodzi rzecz przyziemna — koszt pracy. Ręczne CPC wymaga regularnego dotykania konta. Jeśli nikt tego nie robi, „ręczne stawki” oznaczają w praktyce stawki ustawione raz i zapomniane, czyli najgorszy możliwy wariant.

Kiedy w 2021 roku nadal wybieram ręczne stawki

Jest kilka sytuacji, w których bez wahania zostaję przy ręcznym CPC.

  • Nowe konto bez historii konwersji — dopóki nie mam danych, automat nie ma z czego się uczyć. Ręczne stawki są wtedy sposobem na kontrolowane zbieranie pierwszych informacji.
  • Bardzo mały budżet dzienny — przy kwotach, przy których dzień to kilka kliknięć, każda automatyczna decyzja jest podejmowana na szumie, a nie na danych.
  • Niepewny lub niekompletny pomiar konwersji — to nie jest sytuacja docelowa, ale bywa punktem wyjścia. Automat wzmocni każdy błąd w pomiarze.
  • Kampanie brandowe — ruch jest przewidywalny, konkurencja ograniczona, a celem jest zwykle taniość, nie maksymalizacja wolumenu.
  • Cele niekonwersyjne — kampanie nastawione na zasięg, widoczność albo obecność na konkretnych frazach, gdzie konwersja nie jest miarą sukcesu.

Dodam jeszcze jedną, mniej techniczną: nauka. Osobie, która zaczyna pracę z Google Ads, ręczne stawki dają zrozumienie mechaniki aukcji, którego automat nie nauczy. To argument edukacyjny, nie optymalizacyjny — ale niebłahy.

Kiedy ręczne CPC jest już tylko wygodną wymówką

Są też sytuacje, w których trzymanie się ręcznych stawek trudno obronić.

Jeśli konto ma stabilne, poprawnie mierzone konwersje w rozsądnej liczbie, kampania łapie zróżnicowane zapytania, a budżet jest na tyle duży, że decyzje opierają się na danych, a nie na przypadku — ręczne stawki oddają wynik walkowerem. Nie dlatego, że algorytm jest mądrzejszy od człowieka, ale dlatego, że działa na poziomie pojedynczej aukcji, a Ty nie masz do niej dostępu.

Osobna kategoria to kampanie produktowe z dużym asortymentem. Przy setkach czy tysiącach produktów ręczne zarządzanie stawkami staje się fikcją utrzymywaną w arkuszu.

Słyszę czasem argument, że automat „nie pozwala kontrolować kosztu kliknięcia”. To prawda i to jest cena. Ale jeśli mierzysz sukces kosztem konwersji, a nie kosztem kliknięcia, to jest to cena za coś, na czym Ci nie zależy.

Bywa też argument, że automat kiedyś na tym koncie zawiódł. Warto wtedy sprawdzić, czy zawiódł algorytm, czy konfiguracja: zbyt ambitny cel od pierwszego dnia, wyłączenie w środku okresu uczenia albo optymalizacja pod przypadkową konwersję.

Jak przejść z ręcznego na automat bez utraty wyników

Jeśli dojdziesz do wniosku, że warunki są spełnione, przejście warto zrobić spokojnie.

Najpierw uporządkuj konwersje: tylko te działania, na których naprawdę Ci zależy, oznaczone jako główne, bez duplikatów. Potem sprawdź, jaki koszt konwersji albo zwrot kampania faktycznie osiągała przez ostatnie tygodnie — to będzie Twój punkt startowy dla celu, nie liczba z prezentacji dla zarządu.

Przełącz jedną kampanię, najlepiej tę z największą liczbą konwersji, i zostaw ją w spokoju na dwa tygodnie. Przy okazji zrób porządek w korektach stawek z czasów ręcznego zarządzania — większość z nich przy Smart Biddingu nie ma zastosowania.

Wynik oceniaj na danych z porównywalnego okresu, a nie „przed i po” z tygodnia na tydzień. Sezonowość potrafi zamaskować albo udawać efekt zmiany.

Odpowiedź krótko

Czy warto jeszcze stosować ręczne CPC w 2021 roku? Tak — ale jako świadomy wybór dla konkretnej sytuacji, nie jako domyślne ustawienie z rozpędu.

Jeśli nie masz danych konwersji, budżet jest mały albo prowadzisz kampanię, w której konwersja nie jest celem — ręczne stawki są w porządku i nie musisz się z tego tłumaczyć. Jeśli masz porządny pomiar, zróżnicowany ruch i sensowny budżet, a nadal grzebiesz w stawkach ręcznie, to najprawdopodobniej zostawiasz wynik na stole.

Najgorszy wariant to trzeci: ręczne stawki ustawione dwa lata temu i od tego czasu nietknięte. To nie jest kontrola, to zaniedbanie w przebraniu.

Podziel się tym artykułem z innymi!

Twitter Facebook Linke.din
Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
Specjalista Google Ads / SEM
Zajmuję się kampaniami Google Ads i widocznością stron w wyszukiwarce. Na blogu UDI Group piszę o tym, jak ustawienia kampanii i decyzje techniczne przekładają się na realne wyniki. Staram się tłumaczyć mechanizmy, a nie tylko podawać gotowe przepisy.