Co zrobić, gdy profil firmy w Google zostanie zawieszony za "Naruszenie wytycznych"?

Procedura krok po kroku, bez pogarszania sprawy

Baner wejsciowyParallax

Co zrobić, gdy profil firmy w Google zostanie zawieszony za "Naruszenie wytycznych"?

Procedura krok po kroku, bez pogarszania sprawy

Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
31 lipca 2024

Komunikat o zawieszeniu przychodzi zwykle bez ostrzeżenia i bez podania konkretnej przyczyny. W panelu pojawia się informacja o naruszeniu wytycznych, profil znika z Map albo traci status zweryfikowanego, a telefon w firmie przestaje dzwonić. Dla lokalnej usługi to często największe pojedyncze źródło zapytań, więc panika jest zrozumiała.

Problem polega na tym, że pierwsze odruchy w takiej sytuacji są prawie zawsze błędne. Usunięcie profilu, założenie nowego pod tym samym adresem, masowe edycje danych, wysłanie pięciu odwołań w ciągu doby — każde z tych działań utrudnia albo uniemożliwia odzyskanie profilu.

Poniżej opisuję kolejność, którą stosuję. Jest wolniejsza, niż większość klientów by chciała, i tłumaczenie tego bywa najtrudniejszą częścią całej sprawy. Ale odwołanie ma zwykle ograniczoną liczbę realnych podejść, więc lepiej pierwsze zrobić dobrze niż szybko.

Ustal, z jakim rodzajem zawieszenia masz do czynienia

To pierwsza rzecz do sprawdzenia, bo od niej zależy wszystko dalej.

Zawieszenie łagodne oznacza, że profil nadal istnieje i jest widoczny w Mapach, ale utracił status zweryfikowanego. Właściciel traci możliwość edycji i odpowiadania na opinie, natomiast wizytówka jako taka nie zniknęła. Widoczność spada, ale nie do zera, i zwykle wystarcza ponowna weryfikacja.

Zawieszenie twarde to usunięcie profilu z Map i z wyników wyszukiwania. Firma przestaje istnieć w lokalnych rezultatach, a w panelu zarządzania profil bywa niedostępny. To sytuacja poważna, wymagająca odwołania z dokumentacją, i tu największe znaczenie ma to, żeby nie popełnić błędów opisanych w następnej sekcji.

Sprawdzam to prosto: szukam nazwy firmy z miastem w wyszukiwarce i w Mapach, na wylogowanej przeglądarce, oraz patrzę, czy profil widnieje w panelu zarządzania i z jakim statusem. Dopiero gdy wiem, co się faktycznie stało, zaczynam działać.

Czego nie robić w pierwszej godzinie

Ta lista jest krótka i każdy jej punkt widziałem w praktyce, zwykle jako powód, dla którego sprawa stała się nieodwracalna.

  • Nie usuwaj profilu. Usunięcie nie „czyści sytuacji” — kasuje historię opinii i zdjęć, a zgłoszenie zawieszenia zostaje. Odbudowa zajmuje miesiące i zaczyna się od zera.
  • Nie twórz drugiego profilu. Duplikat pod tym samym adresem albo z tym samym numerem telefonu to samodzielne naruszenie wytycznych. Zamiast jednego zawieszonego profilu będziesz mieć dwa problemy i słabszą pozycję w odwołaniu.
  • Nie edytuj danych w panice. Zmiana nazwy, adresu i kategorii w trakcie rozpatrywania sprawy utrudnia weryfikację i wygląda jak próba zatarcia śladów. Poprawki są potrzebne, ale w konkretnej kolejności i po ustaleniu przyczyny.
  • Nie wysyłaj kilku odwołań naraz. Równoległe zgłoszenia z różnych kont i skrzynek nie zwiększają szans, a potrafią zablokować proces albo doprowadzić do automatycznego odrzucenia.
  • Nie płać za „gwarantowane przywrócenie”. Nie ma kanału, w którym da się to kupić. Są tylko wytyczne, dokumentacja i cierpliwość.

Ustal prawdziwą przyczynę

Google nie podaje przyczyny wprost, więc trzeba ją zrekonstruować. Robię to, przechodząc przez listę najczęstszych powodów i sprawdzając profil punkt po punkcie.

Najczęstszy powód to nazwa niezgodna z rzeczywistą nazwą firmy — słowa kluczowe, miasto, dopisek o usłudze. Drugi to adres, którego nie da się obronić: biuro wirtualne, adres domowy przy działalności wyjazdowej, coworking bez własnego oznakowania, adres wspólny z inną firmą. Trzeci to niezgodność między profilem a stanem faktycznym — godziny otwarcia w miejscu, które nie obsługuje klientów, kategoria niepasująca do tego, co widać na miejscu.

Dalej: podejrzana aktywność w opiniach, w tym nagły napływ ocen; branża objęta ostrzejszą weryfikacją, gdzie wymagane są dodatkowe potwierdzenia; historia zmian właściciela profilu i logowań z wielu kont; wreszcie zgłoszenia od użytkowników albo konkurencji, których nigdy nie zobaczysz, ale które uruchamiają kontrolę.

Osobno sprawdzam, co zmieniło się w profilu w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Zawieszenia bardzo często następują po edycji — nawet niewinnej — bo to ona kieruje profil do ponownej oceny. Jeżeli tuż przed blokadą ktoś dopisał do nazwy „– najlepszy w mieście”, nie trzeba szukać dalej.

Napraw stan faktyczny, a potem składaj odwołanie

To jest punkt, w którym najczęściej się rozstaję z oczekiwaniami klienta, bo wymaga przyznania, że coś było nie tak.

Odwołanie od zawieszenia nie jest prośbą o litość ani negocjacją. To zgłoszenie, w którym twierdzisz, że profil jest zgodny z wytycznymi. Jeśli w momencie składania nadal nie jest — bo w nazwie zostały słowa kluczowe albo adres jest fikcyjny — odwołanie zostanie odrzucone i zużyjesz jedno z niewielu realnych podejść.

Kolejność jest więc taka: najpierw doprowadzam profil do stanu zgodnego z wytycznymi. Nazwa dokładnie taka, jak na szyldzie i na dokumentach. Adres taki, pod którym firma faktycznie obsługuje klientów, albo konfiguracja bez adresu z określonym obszarem działania. Godziny otwarcia odpowiadające prawdzie. Kategoria zgodna z tym, co widać na miejscu. Numer telefonu i adres strony spójne z tym, co jest na stronie internetowej.

Dopiero potem zbieram dokumenty. Zwykle są to: potwierdzenie prowadzenia działalności, dokument potwierdzający prawo do lokalu, faktura za media albo za najem, zdjęcia oznakowania z widocznym numerem budynku i otoczeniem, zdjęcia wnętrza z widocznym charakterem działalności, a przy firmach wyjazdowych — oznakowany pojazd i sprzęt. Wszystko aktualne, czytelne i pokazujące ten sam adres, który jest w profilu.

Jak złożyć odwołanie

Odwołanie składa się z konta, które zarządza profilem, przez dedykowany formularz odwoławczy Google dla profili firm. Nie robi się tego przez zwykły kontakt z pomocą techniczną i nie robi się tego przez ponowne zgłoszenie profilu do weryfikacji, jeśli jest zawieszony twardo.

Treść piszę zwięźle i rzeczowo. Podaję nazwę firmy, adres, rodzaj działalności, informację, że profil jest zgodny z wytycznymi, i krótkie wyjaśnienie, co dokładnie potwierdzają załączone dokumenty. Nie tłumaczę, jak ważny jest ten profil dla biznesu, nie opisuję strat i nie sugeruję, że blokada była pomyłką systemu — to nie ma wpływu na decyzję, a wydłuża zgłoszenie.

Potem czekam. Rozpatrzenie zajmuje od kilku dni do kilku tygodni, przy trudniejszych sprawach dłużej. W tym czasie nie zmieniam nic w profilu i nie wysyłam kolejnych zgłoszeń. To najbardziej frustrujący etap i jednocześnie ten, na którym najłatwiej zaszkodzić.

Jeśli po dwóch–trzech tygodniach nie ma odpowiedzi, dopuszczam jedno przypomnienie w tym samym wątku. Nowe zgłoszenie zakładam tylko wtedy, gdy mam nowe dowody.

Kiedy odwołanie zostaje odrzucone

Odrzucenie nie zawsze kończy sprawę, ale zmienia sposób działania.

Pierwsze pytanie brzmi: czy mam coś nowego do przedstawienia. Kolejne odwołanie z identycznym zestawem dokumentów nie ma sensu. Sens ma dołożenie tego, czego brakowało — na przykład umowy najmu, jeśli wcześniej była tylko faktura, albo zdjęć oznakowania od strony ulicy, jeśli wcześniej były tylko wnętrza.

Drugie pytanie jest trudniejsze: czy profil rzeczywiście spełnia wytyczne. Bywa, że nie spełnia i nie da się tego naprawić w obecnym modelu działania firmy — bo adres jest biurem wirtualnym albo pod jednym adresem działa kilka podmiotów z tą samą obsadą. Wtedy uczciwą odpowiedzią jest zmiana konfiguracji profilu albo warunków prowadzenia działalności, nie kolejne odwołanie.

W trudniejszych sprawach pomaga też forum społeczności Google dla profili firm, gdzie zgłoszeniami zajmują się doświadczeni użytkownicy i pracownicy. Nie jest to droga szybka ani gwarantowana, ale przy sprawach, które utknęły, bywa jedyną, jaka pozostaje.

Jak ograniczyć straty w trakcie blokady

Odzyskiwanie profilu trwa, a firma musi w tym czasie sprzedawać. Ta część rozmowy jest dla klienta zwykle najważniejsza.

Pierwsze, co robię, to sprawdzam, czy strona internetowa jest widoczna na lokalne zapytania niezależnie od Map. Często okazuje się, że nigdy nie była — cała lokalna widoczność stała na wizytówce. To dobry moment, żeby uporządkować podstrony usług i lokalizacji, bo tego dorobku nikt nie zawiesi.

Drugie: kampania w wyszukiwarce na zapytania lokalne, jeśli w budżecie jest miejsce. Nie zastąpi bezpłatnej widoczności w Mapach, ale przez kilka tygodni utrzymuje napływ zapytań. Warto pamiętać, że rozszerzenia lokalizacji w reklamach są powiązane z profilem firmy, więc przy twardym zawieszeniu przestaną działać i kampanię trzeba oprzeć na innych rozszerzeniach oraz na dobrze przygotowanej stronie docelowej.

Trzecie: kontakt z dotychczasowymi klientami. Baza, newsletter, telefon. Banalne i skuteczne, a w sytuacji nagłej utraty głównego kanału zwykle jedyna rzecz działająca od razu.

I refleksja, którą zostawiam na koniec każdej takiej sprawy: zawieszenie jest dobrym powodem, żeby przestać traktować Profil Firmy w Google jako fundament, a zacząć jako jeden z kanałów. Wszystko, co stoi na cudzej platformie, można stracić w ciągu jednego dnia i bez wyjaśnienia.

Podziel się tym artykułem z innymi!

Twitter Facebook Linke.din
Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
Specjalista Google Ads / SEM
Zajmuję się kampaniami Google Ads i widocznością stron w wyszukiwarce. Na blogu UDI Group piszę o tym, jak ustawienia kampanii i decyzje techniczne przekładają się na realne wyniki. Staram się tłumaczyć mechanizmy, a nie tylko podawać gotowe przepisy.