Co zrobić, gdy Google ignoruje podany przez nas tag rel="canonical"?

Diagnoza w siedmiu krokach

Baner wejsciowyParallax

Co zrobić, gdy Google ignoruje podany przez nas tag rel="canonical"?

Diagnoza w siedmiu krokach

Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
31 sierpnia 2023

W Search Console pojawia się status mówiący, że Google wybrało jako kanoniczny inny adres niż ten, który zadeklarowałeś. To jedna z bardziej frustrujących sytuacji w technicznym SEO, bo wszystko wygląda na wdrożone poprawnie, a wyszukiwarka po prostu robi swoje.

Warto od początku przyjąć właściwą ramę: to nie jest błąd ani awaria. Tag canonical zawsze był wskazówką, nie poleceniem. Google zbiera wszystkie sygnały o tym, która wersja adresu jest podstawowa, i jeśli wskazują one w różne strony, podejmuje własną decyzję.

Wynika z tego, jak wygląda diagnoza. Nie szukam „dlaczego Google nie posłuchało”, a szukam drugiego sygnału, który mówi coś innego niż mój tag. Niemal zawsze taki sygnał istnieje.

Krok 1 — sprawdź, co Google faktycznie wybrało

Zacznij od narzędzia do sprawdzania adresów w Search Console. Pokazuje ono dwie osobne informacje: canonical zadeklarowany przez użytkownika oraz canonical wybrany przez Google.

Porównanie tych dwóch wartości od razu zawęża problem. Jeśli Google wybrało adres, który w ogóle nie występuje w Twoich deklaracjach, przyczyną jest zwykle linkowanie albo mapa witryny. Jeśli wybrało inną wersję tego samego adresu — z ukośnikiem, z innym protokołem, z parametrem — problem jest w niespójności technicznej.

Sprawdź też, czy strona w ogóle została odczytana w wersji, którą widzisz w przeglądarce. Zakładka pokazująca pobrany kod pozwala się upewnić, że robot dostał ten sam dokument co Ty.

Krok 2 — zweryfikuj spójność samego tagu

Najczęstsze przyczyny techniczne, w kolejności częstotliwości, jaką obserwuję.

  • Kilka tagów canonical na jednej stronie. Zwykle jeden dodany przez motyw, drugi przez wtyczkę SEO. Google przy sprzecznych wskazaniach ignoruje oba.
  • Adres względny albo niepełny. Tag powinien zawierać pełny adres z protokołem i domeną.
  • Niespójna wersja domeny albo protokołu — canonical wskazujący wersję bez prefiksu na stronie dostępnej z prefiksem, albo odwrotnie.
  • Niespójny ukośnik na końcu. Dla wyszukiwarki adres z ukośnikiem i bez to dwa różne adresy.
  • Tag wstawiany skryptem po stronie przeglądarki. Bywa odczytany, ale nie zawsze i nie zawsze tak, jak zakładasz. Tag w kodzie serwerowym jest zawsze bezpieczniejszy.
  • Tag umieszczony poza sekcją nagłówka — na przykład wypchnięty z niej przez niedomknięty znacznik wcześniej w kodzie. Zdarza się częściej, niż można przypuszczać.

Krok 3 — sprawdź, czy wskazany adres jest sprawny

Canonical prowadzący na adres, który nie może być wersją podstawową, zostanie zignorowany — i słusznie.

Sprawdź, czy wskazany adres zwraca poprawny status, a nie przekierowanie albo błąd. Sprawdź, czy nie ma na nim znacznika noindex, bo jednoczesne wskazywanie strony jako kanonicznej i wykluczanie jej z indeksu jest sprzeczne. Sprawdź, czy nie jest zablokowany w pliku robots — adres, którego robot nie może odczytać, nie może zostać wersją podstawową.

Osobny przypadek: łańcuchy. Strona A wskazuje B, B wskazuje C. Google zwykle sobie z tym poradzi, ale sygnał słabnie i lepiej wskazywać cel bezpośrednio.

Krok 4 — porównaj z linkowaniem wewnętrznym

To najczęstsza przyczyna, gdy technicznie wszystko jest w porządku.

Jeśli canonical wskazuje jedną wersję adresu, a wszystkie linki w menu, w treści i w mapie witryny prowadzą do innej, to masz jeden sygnał przeciw dziesiątkom. Google racjonalnie uznaje, że wersją podstawową jest ta, do której faktycznie prowadzą odnośniki.

Sprawdzam więc trzy rzeczy: dokąd prowadzą linki w nawigacji, dokąd prowadzą linki w treści i która wersja adresu jest w mapie witryny. Wszystkie trzy powinny być zgodne z canonicalem. Naprawa linkowania wewnętrznego bywa nudna, ale to ona zwykle rozstrzyga sprawę.

Warto też sprawdzić linki zewnętrzne, jeśli jakieś są — nie masz nad nimi kontroli, ale wiedza o tym, którą wersję wskazują, tłumaczy decyzję Google.

Krok 5 — sprawdź, czy treści są dość podobne

Canonical działa przy stronach o tej samej albo bardzo zbliżonej treści. Jeśli różnice są istotne, Google potraktuje strony jako osobne i wskazówkę odrzuci.

To bywa źródłem nieporozumień w drugą stronę: ktoś próbuje scalić canonicalem dwa artykuły o pokrewnych, ale różnych tematach i dziwi się, że nie działa. W takiej sytuacji właściwym narzędziem jest scalenie treści i przekierowanie, nie canonical.

Odwrotnie też się zdarza — strony, które uważasz za różne, dla wyszukiwarki są duplikatami, bo różnią się tylko jednym parametrem w tabeli. Wtedy decyzja Google o scaleniu jest zasadna, a właściwą reakcją jest zróżnicowanie treści, nie walka z tagiem.

Krok 6 — daj temu czas i wyślij właściwy sygnał

Nawet poprawna zmiana potrzebuje czasu. Google musi ponownie odwiedzić stronę, odczytać nowe sygnały i przeliczyć decyzję. Przy rzadko skanowanych podstronach to tygodnie.

Można to przyspieszyć: zgłoszenie adresu do indeksowania w Search Console po naprawie, aktualizacja mapy witryny wyłącznie z wersjami kanonicznymi, dodanie linków do właściwej wersji z najczęściej skanowanych stron serwisu.

Czego nie robię: nie zmieniam konfiguracji co kilka dni, bo za każdym razem resetuję proces. Jedna porządna zmiana i cierpliwość dają lepszy efekt niż pięć poprawek w miesiąc.

Krok 7 — rozważ mocniejsze narzędzie

Jeśli po naprawie sygnałów Google nadal wybiera inaczej, a Tobie zależy na konkretnej wersji, canonical przestaje być właściwym narzędziem.

Przekierowanie stałe jest sygnałem nieporównywalnie silniejszym i praktycznie rozstrzygającym. Stosuję je, gdy wersja niekanoniczna nie musi być dostępna dla użytkownika — a przy parametrach sortowania czy identyfikatorach sesji zwykle nie musi.

Znacznik noindex ma sens, gdy strona ma zniknąć z indeksu, ale pozostać dostępna. Pamiętaj tylko, że to nie to samo co scalenie sygnałów — noindex ich nie przekazuje.

Reguły w pliku robots ograniczają skanowanie, ale nie porządkują indeksu i nie mogą współwystępować z canonicalem na tych samych adresach.

Na koniec rzecz, którą warto sobie powiedzieć uczciwie przed rozpoczęciem tej pracy: czasem decyzja Google jest lepsza od Twojej. Jeśli wyszukiwarka konsekwentnie wybiera inną wersję adresu i to ona zbiera ruch, warto sprawdzić, czy nie ma po prostu racji — bo zwykle wybiera ten adres, do którego faktycznie prowadzi cały serwis.

Podziel się tym artykułem z innymi!

Twitter Facebook Linke.din
Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
Specjalista Google Ads / SEM
Zajmuję się kampaniami Google Ads i widocznością stron w wyszukiwarce. Na blogu UDI Group piszę o tym, jak ustawienia kampanii i decyzje techniczne przekładają się na realne wyniki. Staram się tłumaczyć mechanizmy, a nie tylko podawać gotowe przepisy.