Modelowane listy odbiorców nie zawierają konkretnych osób, tylko prawdopodobieństwa. Wyjaśniam, jak powstają, gdzie ich szukać w panelu i jak czytać ich raporty.
Zacznę od nazwy, bo ona sama jest źródłem części nieporozumień. Kierowanie, o którym piszę, funkcjonowało wcześniej pod dwiema osobnymi nazwami: odbiorcy o niestandardowych zamiarach (custom intent) i niestandardowi odbiorcy o podobnych zainteresowaniach (custom affinity). Google połączyło je w jeden mechanizm — stało się to w 2020 roku — a w panelu znajdziesz je dziś jako segmenty niestandardowe. Nie mają nic wspólnego z wycofanymi listami podobnych odbiorców, z którymi bywają mylone przez samo brzmienie nazwy. Stara nazwa nadal krąży w poradnikach i w rozmowach, więc będę używał obu, ale mówimy o jednym narzędziu.
Drugie źródło nieporozumień jest poważniejsze. Formularz tworzenia takiego segmentu przyjmuje słowa kluczowe i adresy stron internetowych, więc odruchowo czyta się go jako coś w rodzaju kierowania na osoby, które wpisały daną frazę albo odwiedziły daną witrynę. To nie tak działa i różnica między tymi dwoma odczytaniami decyduje o tym, czy kampania ma sens.
Poniżej wyjaśniam mechanizm, pokazuję, gdzie ten typ kierowania jest dostępny, jak budować segmenty i jakie założenia trzeba porzucić, żeby nie wydawać na nie budżetu z fałszywymi oczekiwaniami.
Google udostępnia dwie rodziny gotowych grup odbiorców i warto je znać, bo segment niestandardowy jest odpowiedzią na ich ograniczenia.
Pierwsza to grupy zbudowane wokół długotrwałych zainteresowań: miłośnicy sportu, entuzjaści gotowania, osoby zainteresowane technologią. Opisują, kim ktoś jest, nie co robi w tym tygodniu. Druga to grupy odbiorców na rynku — ludzie, którzy według sygnałów Google aktywnie rozważają zakup w konkretnej kategorii. Te są bliżej decyzji zakupowej, ale kategorie są z góry ustalone i nie zawsze pokrywają się z tym, co firma sprzedaje.
Segment niestandardowy to trzecia droga: kategoria, której Google nie przygotowało, opisana przez nas. Tworzę go wtedy, gdy oferta nie mieści się w żadnym gotowym koszyku — bo jest wąska, techniczna, branżowa albo dotyczy usługi, dla której nie istnieje osobna kategoria zakupowa.
Cena tej elastyczności jest oczywista: gotowe segmenty są zdefiniowane i przetestowane przez Google, nasz jest tak dobry, jak nasz opis.
Tu jest sedno i tu najczęściej pojawia się błędne wyobrażenie.
Słowa kluczowe wpisane do segmentu niestandardowego nie są słowami kluczowymi w rozumieniu kampanii w wyszukiwarce. Nie ma dopasowania ścisłego, nie ma wykluczeń, nie ma raportu wyszukiwanych haseł na ich poziomie. Nie kupujesz wyświetlenia w momencie, w którym ktoś wpisuje frazę.
Wpisane frazy służą jako opis zainteresowania. System czyta je jako wskazówkę tematyczną i szuka użytkowników, których zachowanie w sieci — przeglądane treści, używane aplikacje, wcześniejsze zainteresowania — wskazuje na ten sam temat. Reklama wyświetla się potem w innym miejscu i w innym momencie, na przykład na stronie w sieci reklamowej albo przed filmem, komuś, kogo profil zainteresowań pasuje do opisanego tematu.
To zmienia sposób pisania fraz. Nie szukam wariantów odmiany i literówek, bo nie mają tu znaczenia. Szukam fraz, które jednoznacznie identyfikują temat i nie znaczą nic innego w innym kontekście. Słowo o kilku znaczeniach rozmyje cały segment.
Drugie pole formularza rodzi jeszcze większe nieporozumienia, bo pozwala wpisać adresy witryn — również konkurencji.
Wygląda to jak marzenie każdego reklamodawcy: pokazać reklamę osobom, które były na stronie konkurenta. Tak to nie działa i nigdy nie działało. Wpisany adres nie jest listą odwiedzających. Nie masz dostępu do ruchu obcej witryny i żadne ustawienie w Google Ads tego nie zmienia.
Adres jest dla systemu materiałem do zrozumienia tematu. Google analizuje, o czym jest ta strona, i na tej podstawie precyzuje, jakiego rodzaju zainteresowania nas interesują. To wygodny skrót — zamiast wypisywać dwadzieścia fraz opisujących niszę, podaję trzy adresy serwisów branżowych i temat jest opisany dokładniej, niż zrobiłbym to słowami.
Z tego wynika praktyczna wskazówka: podaję adresy stron tematycznych, nie sklepów. Serwis branżowy, portal poradnikowy, blog specjalistyczny opisują temat czysto. Strona główna dużego sklepu wielobranżowego opisuje wszystko naraz i wprowadzi tylko szum.
Podobnie działają pola na aplikacje: nazwa albo identyfikator aplikacji z danej kategorii to informacja o zainteresowaniu, nie lista jej użytkowników.
To ograniczenie warto znać przed planowaniem, bo oszczędza kłótni o to, dlaczego czegoś nie ma w panelu.
Segmenty niestandardowe są narzędziem kampanii nastawionych na budowanie zainteresowania: sieci reklamowej, kampanii wideo w YouTube oraz kampanii nastawionych na generowanie popytu, które przejęły miejsce dawnych kampanii Discovery. To środowiska, w których nie ma zapytania użytkownika, więc trzeba jakoś opisać, kogo szukamy.
W kampaniach w sieci wyszukiwania rolę opisu intencji pełni samo zapytanie i tam pracuje się na słowach kluczowych, a segmenty odbiorców są dodatkiem — najczęściej w trybie obserwacji. Próba przeniesienia logiki segmentu niestandardowego do wyszukiwarki nie ma sensu: w wyszukiwarce mam dokładniejszą informację o intencji, niż jakikolwiek profil zainteresowań mógłby mi dać.
W kampaniach w pełni automatycznych, obejmujących wszystkie powierzchnie naraz, taki segment można przekazać jako sygnał odbiorców. Sygnał to jednak podpowiedź dla systemu, od której wolno mu odejść, a nie granica zasięgu. Jeśli w raportach widzisz grupy, których nie wpisywałeś, to nie awaria — to działanie zgodne z opisem.
Mam kilka zasad, które stosuję za każdym razem i które wynikają z tego, co opisałem wyżej.
Nazwy segmentów prowadzę w jednej konwencji, z informacją o temacie i dacie utworzenia. Po pół roku w koncie z kilkunastoma segmentami to jedyna rzecz, która pozwala się w nich odnaleźć.
Trzy błędy widzę na kontach najczęściej.
Pierwszy to oczekiwanie remarketingu z obcych stron, opisane wyżej. Drugi to łączenie segmentu niestandardowego z wąskim przedziałem wiekowym, płcią i szczegółową lokalizacją naraz — każdy z tych warunków zawęża, a ich iloczyn potrafi zredukować grupę do rozmiaru, w którym kampania nie ma z czego się uczyć. Trzeci to ocenianie takiego segmentu miarami z kampanii w wyszukiwarce.
Ten trzeci wymaga rozwinięcia. Kierowanie oparte na zainteresowaniach działa wyżej w ścieżce zakupowej. Użytkownik nie zgłosił potrzeby — my mu ją przypominamy. Rozliczanie takiej kampanii wyłącznie po konwersjach ostatniego kliknięcia niemal zawsze wypadnie źle i doprowadzi do jej wyłączenia, nawet jeśli realnie zasilała ruch, który konwertował później w wyszukiwarce.
Dlatego przy segmentach niestandardowych patrzę na dane w innym układzie: na konwersje wspomagane i na to, co pokazują raporty ścieżek konwersji, na zmianę liczby zapytań o markę w okresie kampanii, a przy kampaniach wideo — na ruch wracający później na stronę. Nie zawsze da się to podsumować jedną liczbą i uczciwie mówię to klientom, zamiast dopasowywać miarę do tego, co wygodniej pokazać.
Na koniec zdanie, którym zamykam większość rozmów o tym kierowaniu: segment niestandardowy jest dobry na tyle, na ile precyzyjnie potrafimy opisać temat, którym interesuje się nasz klient. Jeśli nie umiemy tego opisać w kilkunastu frazach, to problem nie jest w narzędziu.
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci nawigację oraz wykonywanie określonych funkcji. Szczegółowe informacje o wszystkich plikach cookies znajdziesz w każdej kategorii zgody poniżej.
Pliki cookies oznaczone jako "Niezbędne" są przechowywane w Twojej przeglądarce, ponieważ są one kluczowe dla zapewnienia podstawowych funkcji strony.
Używamy również plików cookies firm trzecich, które pomagają nam analizować, w jaki sposób korzystasz z tej strony, zapamiętują Twoje preferencje oraz dostarczają treści i reklamy odpowiednie dla Ciebie. Te pliki cookies będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją uprzednią zgodą.
Możesz zdecydować, czy chcesz włączyć lub wyłączyć niektóre bądź wszystkie te pliki cookies, jednak wyłączenie niektórych z nich może wpłynąć na Twoje doświadczenia podczas przeglądania strony.
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __cf_bm | 13 minutes | Cloudflare bot management — distinguishes humans from bots. |
| rc::* | Persistent | Google reCAPTCHA — localStorage holding anti-bot challenge state. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| wpEmojiSettingsSupports | Session | WordPress — sessionStorage flag caching whether the browser can render emoji (feature detection). |
| ytidb* | Persistent | YouTube — IndexedDB storing playback/search state for embedded videos. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| _ga_* | 400 days | Google Analytics 4 — persists session state per property. |
| _ga | 400 days | Google Analytics — distinguishes unique users via a client id. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| NID | 183 days | Google — stores preferences for personalized ads. |
| fr | 90 days | Meta — encrypted Facebook id and browser id for ads. |
| _gcl_au | 90 days | Google AdSense/Ads — experiments with advertising efficiency (conversion linker). |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __Secure-YNID | 180 days | |
| YSC | Session | |
| __Secure-ROLLOUT_TOKEN | 180 days | |
| VISITOR_INFO1_LIVE | 180 days | |
| VISITOR_PRIVACY_METADATA | 180 days | |
| datr | 400 days | |
| sb | 400 days | |
| wd | 7 days |