Co to jest wskaźnik utraconego udziału w wyświetleniach ze względu na budżet?

Ile aukcji odpuszczasz, bo skończyły się środki

Baner wejsciowyParallax

Co to jest wskaźnik utraconego udziału w wyświetleniach ze względu na budżet?

Ile aukcji odpuszczasz, bo skończyły się środki

Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
31 sierpnia 2022

Kiedy klient pyta mnie, czy powinien zwiększyć budżet, prawie zawsze zaczynam od jednej kolumny w panelu. Nie od kosztu konwersji, nie od liczby kliknięć — od utraconego udziału w wyświetleniach z powodu budżetu. To jedyna metryka w Google Ads, która wprost odpowiada na pytanie „czy limit dzienny mnie hamuje”.

Problem w tym, że w większości kont, które przejmuję, ta kolumna nie jest nawet dodana do widoku. Ludzie patrzą na wydatek, widzą, że budżet się wyczerpuje, i zakładają, że to znaczy „za mało pieniędzy”. Czasem znaczy. Czasem znaczy zupełnie coś innego.

Poniżej rozkładam ten wskaźnik na części: co dokładnie liczy, w których kampaniach go w ogóle nie zobaczysz, jak wchodzi w interakcję z mechaniką budżetu dziennego i automatycznymi stawkami. Oraz kiedy odpowiedzią na wysoką wartość nie jest dosypanie środków.

Co dokładnie liczy ta kolumna

Google szacuje, ile razy Twoja reklama mogła się wyświetlić — czyli w ilu aukcjach brała lub mogłaby wziąć udział, biorąc pod uwagę kierowanie, język, status zatwierdzenia i jakość. To mianownik. Licznik to faktyczne wyświetlenia. Iloraz jest udziałem w wyświetleniach.

Utracony udział to dopełnienie tej liczby, rozbite na dwie przyczyny. Interesuje mnie tu jedna: ze względu na budżet. Oznacza ona, że reklama kwalifikowała się do aukcji, ale do niej nie stanęła, bo dzienne środki były już wyczerpane albo system rozłożył je tak, by dotrwać do końca doby.

Kluczowa różnica względem drugiej przyczyny — rankingu — jest w naturze ograniczenia. Przy budżecie hamulcem są pieniądze i tylko pieniądze. Przy rankingu reklama do aukcji weszła i przegrała, więc dosypanie środków niczego nie zmieni.

W panelu znajdziesz osobne warianty dla sieci wyszukiwania i sieci reklamowej. To nie są liczby zamienne: kampania może wyczerpywać budżet na wyszukiwarce i mieć zerową utratę w sieci reklamowej. Sam budżet ustawia się na poziomie kampanii, więc właśnie tam ta kolumna ma najczystszy sens — na niższych poziomach jest pochodną tego samego jednego ograniczenia.

Gdzie tej kolumny nie zobaczysz

To ograniczenie stało się w tym roku dużo bardziej dotkliwe, niż było wcześniej.

Kampanie Performance Max nie raportują udziału w wyświetleniach — nie ma tam ani udziału, ani rozbicia na budżet i ranking. Po przeniesieniu kampanii Smart Shopping do Performance Max część reklamodawców straciła metrykę, którą wcześniej miała w standardowych kampaniach produktowych. Zostaje status kampanii i informacja o ograniczeniu budżetem — sygnał znacznie zgrubniejszy niż procent.

W koncie, w którym większość wydatku przeszła do Performance Max, decyzję o budżecie podejmuję więc na innych podstawach: czy kampania wydaje cały dostępny limit i jak zachowuje się koszt konwersji po podniesieniu środków. Płaski wydatek dzień po dniu dokładnie na wysokości limitu to najprostsza poszlaka, że kampania chciałaby wydać więcej.

W kampaniach w sieci wyszukiwania i standardowych produktowych kolumna działa normalnie i tam nadal jest moim głównym narzędziem. Jeśli wartość jest pusta zamiast zerowa, zwykle znaczy to, że danych jest zbyt mało, by Google podał szacunek — a nie że nic nie tracisz.

Niezerowa wartość nie zawsze jest problemem

Najczęstsze nieporozumienie wokół tej metryki polega na traktowaniu jej jak błędu do wyzerowania.

Budżet dzienny bywa świadomą decyzją, nie przeoczeniem. Jeśli klient ma na kanał określoną kwotę miesięczną, to utracony udział z powodu budżetu jest ceną tej decyzji — pokazuje skalę popytu, którego z założenia nie obsługujemy.

Bywa też tak, że hamowanie budżetem chroni wynik. Kampania na szerokie frazy z niedopracowanym kierowaniem, puszczona bez limitu, potrafi zamienić znacznie większą kwotę na ruch bez wartości. Wysoka utrata z powodu budżetu jest wtedy objawem złego kierowania, nie za małych środków.

Dlatego zanim zinterpretuję tę liczbę, sprawdzam jedną rzecz: czy kampania w obecnej skali dowozi wynik mieszczący się w celu. Jeśli tak, wysoka utrata to informacja o niewykorzystanej okazji. Jeśli nie, ta sama liczba mówi „dobrze, że limit istnieje”.

Jak mechanika budżetu dziennego zmienia tę liczbę

Kilka faktów o samym budżecie tłumaczy część zaskoczeń przy czytaniu tej kolumny.

  • Budżet dzienny jest średnią, nie sztywnym limitem. Google może w jednym dniu wydać do dwukrotności ustawionej kwoty, jeśli widzi okazję, i wyrównuje to w kolejnych dniach. Miesięczne obciążenie jest ograniczone iloczynem budżetu dziennego i 30,4.
  • Nie ma już przełącznika metody wyświetlania w kampaniach w sieci wyszukiwania i produktowych. Przyspieszone wyświetlanie zostało z nich wycofane w 2019 roku i system domyślnie rozkłada środki na całą dobę. To dobra wiadomość, ale zamyka jedną z dróg reakcji, o której nadal czyta się w starszych poradnikach.
  • Budżet współdzielony rozmywa obraz. Kilka kampanii ciągnie z jednej puli i pojedyncza kampania może tracić wyświetlenia, bo sąsiadka wyjadła środki. Zanim wyciągnę wnioski o kampanii, sprawdzam, czy nie siedzi w takiej puli.

Jest jeszcze kwestia rozkładu w czasie. Kolumny udziału obejrzę z podziałem na dni, więc szybko wychwycę, czy hamowanie dotyczy całego tygodnia, czy tylko poniedziałków. Rozkładu godzinowego wnioskuję już z kosztu i kliknięć w raporcie po godzinach — jeśli wydatek regularnie kończy się wczesnym popołudniem, to informacja, że tracę najlepszą część dnia.

Co ta kolumna oznacza przy automatycznych stawkach

Tu wchodzi zależność, którą łatwo przeoczyć: ograniczenie budżetem psuje nie tylko zasięg, ale i naukę algorytmu.

Przy maksymalizacji liczby konwersji system ma wydać cały dostępny budżet, więc niska utrata z tego powodu nie jest niczym pocieszającym — to tryb pracy tej strategii. Sygnałem problemu jest raczej to, jak wysoko podbija stawki, żeby ten budżet wydać.

Przy docelowym CPA lub ROAS sprawa jest poważniejsza. Kampania, która codziennie kończy środki przed wieczorem, uczy się z uciętego dnia — nie widzi części aukcji ani konwersji o nietypowych porach. Model dostaje przekłamany obraz i optymalizuje pod niego. Widzę to na kontach, gdzie kampania z ambitnym celem siedzi na budżecie ustawionym rok wcześniej i nikt tych dwóch rzeczy nie zestawił.

Praktyczny wniosek: jeśli włączam albo zmieniam strategię automatyczną, chcę wcześniej mieć budżet, który nie jest wąskim gardłem. Odwrotnie też — nie tłumaczę słabego wyniku automatu „za małym budżetem”, dopóki nie sprawdzę, ile z tego limitu faktycznie schodzi.

Jak reaguję na wysoką wartość

Kolejność mam stałą, bo najdroższy błąd to dosypanie środków kampanii, która nie zarabia.

Najpierw ustalam, czy utrata pochodzi z budżetu, czy z rankingu — bo to rozstrzyga, czy w ogóle rozmawiamy o pieniądzach. Potem oceniam rentowność w obecnej skali: koszt konwersji albo zwrot względem celu, a nie względem poprzedniego miesiąca.

Jeśli kampania mieści się w celu, podnoszę budżet spokojnie, nie skokowo, żeby dało się odczytać, jak zmienia się wynik przy większej skali. Trzeba się liczyć z tym, że średnia się pogorszy, bo najtańsze konwersje kampania już zbiera; pytanie jest o to, czy pogorszy się w granicach akceptowalnych.

Jeśli budżetu nie mogę zwiększyć, przekierowuję ten, który mam: przenoszę środki z kampanii o słabszym zwrocie, przycinam kierowanie do najwartościowszej części ruchu, dokładam wykluczeń. Ta sama kwota kupuje wtedy mniejszy, ale lepszy wolumen — i utrata z powodu budżetu spada bez ani złotówki więcej.

Jeśli kampania nie mieści się w celu, wysoka utrata schodzi na koniec listy priorytetów. Zajmuję się jakością: dopasowaniami, wykluczeniami, stroną docelową, konfiguracją konwersji. Do kolumny budżetowej wracam, gdy wynik zaczyna się bronić.

Błędy, które widzę najczęściej

Traktowanie zera jako celu. Zerowa utrata z powodu budżetu w kampanii, która nie osiąga celu kosztowego, oznacza tylko, że pozwoliliśmy jej wydać wszystko, na co ma apetyt.

Czytanie średniej dla całego konta. Zagregowana wartość niczego nie mówi, bo miesza kampanię brandową z generyczną i kampanie o różnych limitach. Decyzje podejmuje się na pojedynczej kampanii.

Porównywanie różnych typów kampanii. Sieć wyszukiwania i sieć reklamowa mają osobne mianowniki, a Performance Max nie ma tej metryki wcale. Zestawianie tych liczb w jednej tabeli prowadzi do fałszywych wniosków.

Ocena zmiany po jednym dniu. Metryki udziału aktualizują się z opóźnieniem względem kliknięć i kosztu, więc porównanie „dziś kontra wczoraj” po zmianie budżetu jest zgadywaniem. Daję na to co najmniej kilka pełnych dni.

Zapominanie o sezonowości. Wzrost utraty z powodu budżetu nie musi znaczyć, że coś zepsuliśmy — może znaczyć, że popyt urósł. Przed czwartym kwartałem sprawdzam tę kolumnę zawczasu właśnie dlatego, że rośnie sama.

Podziel się tym artykułem z innymi!

Twitter Facebook Linke.din
Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
Specjalista Google Ads / SEM
Zajmuję się kampaniami Google Ads i widocznością stron w wyszukiwarce. Na blogu UDI Group piszę o tym, jak ustawienia kampanii i decyzje techniczne przekładają się na realne wyniki. Staram się tłumaczyć mechanizmy, a nie tylko podawać gotowe przepisy.