Co to jest remarketing na podstawie listy klientów (Customer Match)?

Twoja baza jako materiał do kierowania

Baner wejsciowyParallax

Co to jest remarketing na podstawie listy klientów (Customer Match)?

Twoja baza jako materiał do kierowania

Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
31 sierpnia 2021

Większość firm, z którymi pracuję, ma bazę klientów znacznie wartościowszą niż jakakolwiek lista odbiorców, którą da się zbudować z ruchu na stronie. Adresy e-mail osób, które już kupiły, numery telefonów z systemu obsługi, historia zamówień. I w większości przypadków ta baza leży nietknięta, wykorzystywana wyłącznie do wysyłki newslettera.

Kierowanie na listę klientów to mechanizm, który pozwala przenieść tę wiedzę do Google Ads. Zamiast szukać odbiorców po zachowaniu na stronie, wskazujesz systemowi konkretne osoby — te, o których wiesz najwięcej.

Poniżej opisuję, jak to działa technicznie, jakie ma ograniczenia i w jakich scenariuszach faktycznie się opłaca. Uprzedzę: to nie jest narzędzie, które zadziała w każdej firmie, a przy małych bazach częściej nie zadziała niż zadziała.

Jak to działa technicznie

Do Google Ads przesyłasz plik z danymi kontaktowymi klientów: adresami e-mail, numerami telefonów, ewentualnie imieniem, nazwiskiem i adresem. Google próbuje dopasować te dane do kont użytkowników i tworzy z dopasowanych osób listę odbiorców, na którą można kierować reklamy.

Trzy rzeczy, które warto rozumieć od początku.

Po pierwsze, dane trafiają tam w formie zaszyfrowanej jednokierunkowo. Przesyłasz skróty, nie same adresy — narzędzia Google i dostępne wtyczki robią to za Ciebie, ale warto wiedzieć, co się dzieje, bo to argument w rozmowie o zgodności z przepisami. Google po dopasowaniu usuwa przesłane dane.

Po drugie, dopasowanie nigdy nie jest pełne. Część klientów nie ma konta Google, część zarejestrowała je na inny adres niż ten, który podała w sklepie. Realny wskaźnik dopasowania bywa bardzo różny w zależności od bazy i nie ma sensu obiecywać z góry konkretnej liczby.

Po trzecie, listę można odświeżać. Baza klientów żyje — dochodzą nowe osoby, część przestaje być aktualna. Lista przesłana raz i zapomniana traci wartość w ciągu kilku miesięcy.

Wymagania i ograniczenia

Zanim zaplanujesz kampanię, sprawdź, czy w ogóle możesz tego użyć.

  • Minimalny rozmiar listy — Google wymaga określonej liczby dopasowanych użytkowników, żeby lista mogła być użyta do kierowania. Przy małych bazach lista zostanie utworzona, ale będzie oznaczona jako zbyt mała i reklamy się nie wyświetlą.
  • Historia konta i zgodność z zasadami — dostęp do tej funkcji nie jest przyznawany automatycznie każdemu nowemu kontu.
  • Podstawa prawna przetwarzania — musisz mieć prawo do wykorzystania danych w celach marketingowych i poinformować o tym w polityce prywatności. To nie jest formalność, którą można pominąć.
  • Ograniczenia branżowe — w kategoriach wrażliwych, takich jak zdrowie czy usługi finansowe, obowiązują dodatkowe restrykcje dotyczące kierowania.
  • Dostępność w poszczególnych sieciach — zakres, w jakim listy można wykorzystać, różni się między siecią wyszukiwania, siecią reklamową, YouTube i Gmailem, a warunki się zmieniają, więc warto sprawdzać aktualny stan w pomocy.

Uczciwie: jeśli baza ma kilkaset osób, ten mechanizm nie jest dla Ciebie i lepiej zainwestować czas w cokolwiek innego.

Scenariusze, w których to naprawdę pomaga

Nie traktuję tego jako kolejnej listy remarketingowej. Wartość leży w tym, że możesz kierować na wiedzę, której nie ma w zachowaniu na stronie.

Sprzedaż uzupełniająca i produkty cykliczne. Jeśli sprzedajesz coś, co kończy się po trzech miesiącach, lista klientów z zamówieniami z tego okresu jest najlepszą grupą odbiorców, jaką masz. Nie musisz czekać, aż ktoś wróci na stronę.

Wykluczenia. Często bardziej wartościowe niż kierowanie. Klienci z aktywnym abonamentem nie powinni widzieć reklamy zachęcającej do rejestracji. Osoby, które właśnie kupiły, nie powinny dostawać reklamy tego samego produktu z rabatem — to najszybszy sposób na zniszczenie zaufania i na telefon z pretensjami.

Modyfikacja stawek w kampaniach wyszukiwania. Ktoś, kto już u Ciebie kupił i teraz wpisuje ogólne zapytanie o produkt, jest wart więcej niż nowy użytkownik. Podniesienie stawki dla tej grupy to jedna z najprostszych sensownych korekt, jakie można wprowadzić.

Grupy podobnych odbiorców. Google potrafi zbudować z listy klientów segment osób o zbliżonych cechach. Przy dobrze wyczyszczonej bazie najlepszych klientów jest to jedno z niewielu narzędzi pozyskiwania nowych odbiorców, które opiera się na czymś więcej niż deklarowane zainteresowania.

Odzyskiwanie klientów nieaktywnych. Lista osób, które kupiły raz ponad rok temu i nie wróciły, z osobnym komunikatem. Warto to robić z inną kreacją niż kampania pozyskaniowa.

Jak przygotować bazę

Jakość listy przekłada się bezpośrednio na skuteczność dopasowania, a przygotowanie zajmuje więcej czasu niż samo wgranie.

Segmentuję, zamiast wgrywać wszystko w jeden worek. Osobno klienci z ostatnich trzech miesięcy, osobno ci z wysoką wartością zamówień, osobno nieaktywni, osobno osoby, które tylko zapisały się na newsletter i nigdy nie kupiły. Jedna wielka lista uniemożliwia sensowne kierowanie i wykluczanie.

Porządkuję format danych. Adresy e-mail w małych literach, bez spacji, numery telefonów w formacie międzynarodowym z prefiksem kraju. Google robi normalizację, ale śmieci w bazie i tak obniżają dopasowanie. Usuwam adresy zbiorcze typu kontakt czy biuro — nie odpowiadają żadnej osobie fizycznej i nigdy się nie dopasują.

Sprawdzam też, czy lista nie zawiera osób, które wycofały zgodę. To kwestia zgodności z przepisami, ale też higieny — wgranie takich danych oznacza problem, którego nikt nie potrzebuje.

Na koniec ustalam rytm odświeżania. Raz w miesiącu wystarcza w większości firm, przy szybkiej rotacji częściej. Warto to zautomatyzować, bo ręczne eksporty przestają się zdarzać po trzecim miesiącu.

Czego nie oczekiwać

Kilka rzeczy, które warto powiedzieć wprost, żeby uniknąć rozczarowania.

To nie jest narzędzie do kierowania na konkretną osobę. Reklama nie dotrze do wskazanego klienta na żądanie — dotrze do grupy, która przy odpowiednim rozmiarze nie pozwala na identyfikację jednostki. Google celowo tak to zbudowało.

To nie jest też metoda pozyskiwania danych. Nie dowiesz się, którzy klienci zostali dopasowani ani czego szukają. Dostajesz agregat, nie informację o osobach.

Nie należy zakładać, że dopasowanie będzie wysokie. Baza budowana z zamówień w sklepie internetowym dopasowuje się zwykle lepiej niż baza z formularzy kontaktowych, ale różnice są duże i jedyny sposób, żeby to sprawdzić, to spróbować.

I rzecz najważniejsza dla planowania: to narzędzie wzmacnia to, co już masz, a nie zastępuje pozyskiwania klientów. Kampania oparta wyłącznie na własnej bazie ma z definicji sufit równy rozmiarowi tej bazy. Traktuję je jako sposób na lepsze wykorzystanie zasobu, który firma już posiada — i w tej roli jest jednym z niedocenianych elementów Google Ads.

Podziel się tym artykułem z innymi!

Twitter Facebook Linke.din
Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
Specjalista Google Ads / SEM
Zajmuję się kampaniami Google Ads i widocznością stron w wyszukiwarce. Na blogu UDI Group piszę o tym, jak ustawienia kampanii i decyzje techniczne przekładają się na realne wyniki. Staram się tłumaczyć mechanizmy, a nie tylko podawać gotowe przepisy.