Modelowane listy odbiorców nie zawierają konkretnych osób, tylko prawdopodobieństwa. Wyjaśniam, jak powstają, gdzie ich szukać w panelu i jak czytać ich raporty.
Rozmowa o tym, czy media społecznościowe wpływają na SEO, wraca u mnie co kilka miesięcy i za każdym razem zaczyna się od tego samego nieporozumienia. Klient pokazuje wykres obserwujących i pyta, dlaczego pozycje nie rosną. Ktoś inny słyszał, że „social nie ma znaczenia”, więc zamknął kanały i zdziwił się, że po roku trudniej mu się przebić w wynikach.
Obie te reakcje wynikają z tego samego błędu — z traktowania obecności w serwisach społecznościowych i wideo jak wtyczki, którą się włącza w nadziei na punkty w algorytmie. To nie tak działa i nigdy tak nie działało.
Poniżej rozkładam ten temat na części: co Google faktycznie mówi o takich sygnałach, którędy obecność marki wraca do wyników wyszukiwania i co z tego wynika dla planu pracy na najbliższe miesiące. Piszę to z perspektywy kogoś, kto prowadzi kampanie i patrzy na te same konta w Search Console, nie z perspektywy osoby zarządzającej kanałami społecznościowymi.
Zacznę od rozczarowania, bo bez niego reszta tekstu nie ma sensu. Google od lat powtarza tę samą rzecz: liczba obserwujących, polubień i udostępnień nie jest bezpośrednim czynnikiem rankingowym. W algorytmie nie ma miejsca, w którym konto z większą społecznością dostaje premię dla swojej strony firmowej. Pytania o to padają na każdym spotkaniu z zespołem Search Relations od dobrych dziesięciu lat i odpowiedź się nie zmieniła.
Tytuł tego wpisu jest więc zbyt mocny i mówię to wprost, zamiast udawać, że go obronię. Autorytet marki nie jest czynnikiem rankingowym, jest przyczyną, dla której wiele czynników rankingowych zaczyna działać na Twoją korzyść. To różnica, która wygląda na akademicką, a decyduje o tym, czy praca w tych kanałach ma sens.
Analogia, której używam w rozmowach z klientami: obecność w serwisach społecznościowych nie jest nawozem, który sypie się pod stronę. Jest raczej tym, że więcej ludzi wie o Twoim istnieniu — a z tego wynikają rzeczy, które algorytm już potrafi zobaczyć. Odnośniki, o które nikt nie prosił. Zapytania o nazwę firmy. Wzmianki w tekstach, które ktoś napisał, bo natknął się na materiał. Żadna z nich nie jest „sygnałem społecznościowym”, każda jest zwykłym, twardym sygnałem SEO.
Google od dawna nie przetwarza tylko stron, ale też podmiotów i powiązań między nimi. Firma, jej marka, produkty i ludzie, którzy w niej pracują, są dla wyszukiwarki obiektami, o których zbiera informacje z wielu miejsc naraz. Profil w serwisie wideo albo społecznościowym to jedno z tych miejsc — i to jest właściwy sposób myślenia o nim.
Z tej perspektywy najważniejsza nie jest częstotliwość publikacji, a spójność opisu. Jeśli w trzech serwisach firma nazywa się trzema wariantami tej samej nazwy, podaje dwa różne adresy i opisuje się raz jako agencja, raz jako software house, to utrudnia zadanie systemowi, który próbuje ustalić, kim jesteś. Widzę to na większości kont, które przejmuję, zwłaszcza tam, gdzie profile zakładali w różnych latach różni ludzie.
Praktycznie sprowadzam to do krótkiej listy, którą przechodzę raz na jakiś czas:
Skoro nie ma bezpośredniego wpływu, to warto wiedzieć, jakie ścieżki są realne. Wyliczam cztery, które da się zaobserwować na koncie, a nie tylko opowiedzieć.
Pierwsza i najmocniejsza to wzrost zapytań o nazwę marki. Ludzie, którzy zobaczyli materiał, nie klikają w niego od razu — wracają później i wpisują nazwę firmy w wyszukiwarkę. W Search Console widać to jako osobny, rosnący zbiór zapytań z bardzo dobrym współczynnikiem kliknięć. To najczystszy sygnał, że praca w tych kanałach cokolwiek robi.
Druga to odnośniki i wzmianki, które pojawiają się bez proszenia. Dziennikarze, autorzy branżowych newsletterów i osoby prowadzące własne blogi szukają materiału tam, gdzie coś się dzieje. Nie jest to zależność, którą da się zaplanować w arkuszu, ale nie jest też przypadkowa.
Trzecia to obecność samych profili i materiałów wideo w wynikach wyszukiwania. Strony z serwisów społecznościowych i wideo są indeksowane, a przy zapytaniach o nazwę marki albo o konkretny produkt potrafią zająć miejsce, które w innym wypadku zajęłaby konkurencja. Nie jest to Twoja domena, ale nadal jest to Twój komunikat na pierwszym ekranie.
Czwarta, najświeższa, dotyczy generatywnych odpowiedzi. Systemy, które streszczają i rekomendują, opierają się na tym, jak firma jest opisywana w wielu miejscach jednocześnie. Marka, o której w sieci istnieje mało spójnych informacji, ma po prostu mniej materiału, z którego można ją zacytować.
Wideo traktuję inaczej niż resztę kanałów i uważam, że zasługuje na osobne miejsce w planie. Powód jest prozaiczny: w serwisach wideo ludzie szukają, a nie tylko przeglądają. Zapytanie wpisane w pasek wyszukiwania serwisu wideo ma intencję niewiele słabszą od tego wpisanego w wyszukiwarkę, a konkurencja o nie jest zwykle mniejsza.
Z tego wynika bardzo konkretna praca, która nie ma nic wspólnego z kreatywnością. Tytuły materiałów piszę tak, żeby odpowiadały językowi zapytań, a nie żeby były zabawne. Opisy traktuję jak treść, nie jak formalność — z pełnym zdaniem o tym, czego dotyczy materiał, i z odnośnikiem do właściwej podstrony, nie do strony głównej. Transkrypcje wgrywam wszędzie, gdzie się da, bo bez nich system ma do dyspozycji tylko metadane.
Drugi powód, dla którego trzymam wideo osobno, to możliwość ponownego użycia. Ten sam materiał daje krótki klip do kanałów pionowych, dłuższą wersję dla serwisu wideo, transkrypcję jako podstawę tekstu na stronę i zestaw ujęć, które trafiają potem do kampanii. Z jednego dnia zdjęciowego wychodzi materiał na kilka tygodni i to jest jedyny sposób, w jaki widziałem, żeby taki plan przetrwał dłużej niż kwartał w firmie, która nie ma osobnego zespołu do treści.
Google w swoich wytycznych dla oceniających jakość wyników od lat kładzie nacisk na doświadczenie i wiarygodność autora, a nie tylko wydawcy. To przekłada się na coś, o czym łatwo zapomnieć przy planowaniu obecności marki: konta osobowe robią w tej układance więcej niż konta firmowe.
Materiał, pod którym podpisuje się konkretna osoba z imieniem, nazwiskiem i widocznym doświadczeniem, ma większą szansę zostać zapamiętany, zacytowany i wyszukany. Kanał firmowy publikujący bezosobowe komunikaty jest w tej konkurencji z góry na przegranej pozycji, niezależnie od budżetu. Widzę to na kontach, na których część treści sygnują specjaliści, a część dział marketingu — i różnica w tym, co potem wraca w zapytaniach, jest wyraźna.
Stąd zalecenie, którego część klientów nie lubi: warto, żeby ludzie z firmy mieli własne, żywe profile i żeby strona miała porządne strony autorów, powiązane z tymi profilami. Ryzyko odejścia pracownika jest realne, ale alternatywa — anonimowa marka bez twarzy — kosztuje więcej.
Najgorsze, co można zrobić z tym obszarem, to zażądać od niego wskaźnika, którego nie da się uczciwie policzyć. Nie ma raportu, który powie, ile pozycji dała obecność w serwisie wideo, i nie próbuję takiego składać.
Patrzę na trzy rzeczy. Na dynamikę zapytań o nazwę marki i o nazwę połączoną z produktem w Search Console, bo to najbliższy pomiar świadomości, jaki mam pod ręką. Na wolumen i jakość ruchu bezpośredniego, pamiętając, że wpada do niego wszystko, czego nie dało się przypisać. Oraz na ręczny przegląd: raz na kwartał sprawdzam, co pokazuje wyszukiwarka na zapytanie o nazwę firmy i o kilka zapytań tematycznych, w których chcielibyśmy być widoczni.
Czego nie mierzę i mówię o tym klientom od początku: udziału obecności społecznościowej w konwersjach. Nawet przy porządnie ustawionej analityce większość tej ścieżki jest niewidoczna, bo dzieje się w aplikacjach, które nie przekazują informacji o źródle. Raportowanie tego jako precyzyjnej liczby jest budowaniem złudzenia, które kiedyś trzeba będzie odkręcić.
Na koniec kilka rzeczy, które w tym obszarze traktuję jako marnowanie pieniędzy albo ryzyko.
Nie kupuję obserwujących i nie zlecam sztucznego zwiększania zasięgów. Wskaźnik rośnie, a żaden z opisanych wcześniej mechanizmów nie zaskakuje — nikt nie zaczyna szukać nazwy firmy, bo bot polubił wpis.
Nie zakładam masowo profili w katalogach i serwisach, w których nie zamierzam nic publikować, tylko po to, żeby zdobyć odnośnik. Odnośniki z profili są w większości przypadków oznaczone jako niepodlegające przekazywaniu wartości, a puste konta zostają w sieci jako niespójne opisy firmy, o których po roku nikt nie pamięta.
Nie oceniam efektów w miesięcznym horyzoncie. To obszar, w którym wnioski wyciąga się po dwóch, trzech kwartałach, i jeśli ktoś nie jest gotowy na taki horyzont, lepiej niech włoży ten budżet w kampanie płatne, gdzie efekt jest natychmiastowy i policzalny. Traktowanie budowania rozpoznawalności marki jak kanału rozliczanego z tygodnia na tydzień kończy się zawsze tak samo — porzuceniem pracy dokładnie w momencie, w którym zaczynałaby przynosić skutek.
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci nawigację oraz wykonywanie określonych funkcji. Szczegółowe informacje o wszystkich plikach cookies znajdziesz w każdej kategorii zgody poniżej.
Pliki cookies oznaczone jako "Niezbędne" są przechowywane w Twojej przeglądarce, ponieważ są one kluczowe dla zapewnienia podstawowych funkcji strony.
Używamy również plików cookies firm trzecich, które pomagają nam analizować, w jaki sposób korzystasz z tej strony, zapamiętują Twoje preferencje oraz dostarczają treści i reklamy odpowiednie dla Ciebie. Te pliki cookies będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją uprzednią zgodą.
Możesz zdecydować, czy chcesz włączyć lub wyłączyć niektóre bądź wszystkie te pliki cookies, jednak wyłączenie niektórych z nich może wpłynąć na Twoje doświadczenia podczas przeglądania strony.
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __cf_bm | 13 minutes | Cloudflare bot management — distinguishes humans from bots. |
| rc::* | Persistent | Google reCAPTCHA — localStorage holding anti-bot challenge state. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| wpEmojiSettingsSupports | Session | WordPress — sessionStorage flag caching whether the browser can render emoji (feature detection). |
| ytidb* | Persistent | YouTube — IndexedDB storing playback/search state for embedded videos. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| _ga_* | 400 days | Google Analytics 4 — persists session state per property. |
| _ga | 400 days | Google Analytics — distinguishes unique users via a client id. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| NID | 183 days | Google — stores preferences for personalized ads. |
| fr | 90 days | Meta — encrypted Facebook id and browser id for ads. |
| _gcl_au | 90 days | Google AdSense/Ads — experiments with advertising efficiency (conversion linker). |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __Secure-YNID | 180 days | |
| YSC | Session | |
| __Secure-ROLLOUT_TOKEN | 180 days | |
| VISITOR_INFO1_LIVE | 180 days | |
| VISITOR_PRIVACY_METADATA | 180 days | |
| datr | 400 days | |
| sb | 400 days | |
| wd | 7 days |