Modelowane listy odbiorców nie zawierają konkretnych osób, tylko prawdopodobieństwa. Wyjaśniam, jak powstają, gdzie ich szukać w panelu i jak czytać ich raporty.
Kiedy klient mówi mi, że chce „podnieść autorytet domeny”, pierwsze pytanie brzmi: z którego narzędzia pochodzi ta liczba. Odpowiedź prawie zawsze wskazuje na jeden z komercyjnych wskaźników szacujących siłę profilu linków. To użyteczne przybliżenia, ale nie są tym, czym w rozmowach bywają nazywane.
Rozmowa robi się ciekawsza, gdy przestawimy ją z metryki na pytanie praktyczne: co takiego musi być na tej domenie, żeby ludzie z branży mieli powód na nią wskazać. Odpowiedź, która sprawdza mi się najlepiej, jest niewygodna, bo wymaga pracy, której nie da się zlecić na godziny — opublikowanie czegoś, czego nie ma nikt inny.
Najczęściej oznacza to własne badanie albo raport branżowy. Poniżej opisuję, jak podchodzę do takiego materiału: skąd biorę dane, jak nie oszukać przy tym samego siebie i co zrobić, żeby raport dał się cytować, a nie tylko pobrać.
Google nie udostępnia żadnego publicznego wskaźnika autorytetu domeny. Nie ma go w Search Console ani w żadnym oficjalnym raporcie. Liczby od 0 do 100, którymi posługuje się branża, pochodzą z narzędzi zewnętrznych i są szacunkami wykonanymi na indeksie linków tych narzędzi, a nie na indeksie Google. Przedstawiciele Google wielokrotnie mówili wprost, że nie operują punktacją autorytetu domeny w takiej formie.
Nie znaczy to, że wskaźniki są bezużyteczne. Nadają się do porównań względnych — czy profil linków rośnie i jak wygląda na tle konkurentów — ale nie do stawiania celów w umowie. Cel w postaci konkretnej wartości takiego wskaźnika jest celem wobec cudzego narzędzia, którego metodologia może się zmienić bez uprzedzenia i wtedy wykres podskoczy albo spadnie bez żadnej zmiany po stronie witryny.
Przekładam to więc na rzeczy, które da się kontrolować: liczbę domen odsyłających z raportu linków w Search Console, liczbę cytowań w materiałach branżowych i widoczność na frazy, na których zależy klientowi. Warto przy tym pamiętać, że wytyczne Google dla oceniających jakość kładą nacisk na kompetencje, autorytet i wiarygodność źródła — skrót E-A-T. Nie jest to czynnik rankingowy, ale materiał z własnymi danymi wpisuje się w te kryteria lepiej niż cokolwiek kupionego.
Na większości kont, które przejmuję, blog wygląda tak samo: poradniki, definicje, listy „10 sposobów na…”. Wszystko poprawne i wymienne z tym, co ma pięciu konkurentów. Taką treść można przepisać w tydzień i regularnie ktoś to robi.
Badania przepisać nie da się — można je tylko zacytować, i w tym cały mechanizm. Jeśli jesteś jedynym źródłem konkretnej liczby, każdy, kto o niej pisze, musi wskazać na Ciebie. Do tego dochodzi trwałość: poradnik traci aktualność i wypada z wyników, a raport z datą przy drugiej edycji daje porównanie rok do roku, czyli materiał mocniejszy niż pierwszy.
Czego raport nie zrobi: nie naprawi witryny z problemami technicznymi ani cienkich stron ofertowych i nie zadziała, jeśli temat nie interesuje nikogo poza Twoją firmą.
Najczęstsza reakcja na propozycję badania brzmi: „my nie mamy takich danych”. Zwykle mają, tylko nie myślą o nich jako o danych.
Wybieram według jednego kryterium: czy jestem w stanie policzyć to rzetelnie i opisać, jak policzyłem. Ambitne pytanie bez możliwości uczciwej odpowiedzi jest gorsze niż wąskie pytanie z porządną odpowiedzią.
Ankieta jest najpopularniejszą drogą i najczęściej robioną źle — nie ze złej woli, ale dlatego, że łatwo przeoczyć moment, w którym wynik przestał znaczyć to, co się z niego odczytuje.
Pierwsza rzecz to próba. Formularz rozesłany po własnej bazie i grupach w mediach społecznościowych nie daje próby reprezentatywnej dla rynku, a próbę osób, które zechciały odpowiedzieć. To nie powód, żeby rezygnować, tylko żeby napisać w raporcie, kogo pytano, ilu było respondentów i jak ich pozyskano, a wnioski formułować jako „wśród badanych”, nie „w Polsce”.
Druga to konstrukcja pytań. Pytanie sugerujące odpowiedź zniszczy badanie skuteczniej niż mała próba. Jeśli firma sprzedaje automatyzację, a pytanie brzmi „czy brak automatyzacji spowalnia Twoją pracę”, wynik jest znany przed wysyłką. Pytam o fakty i zachowania, nie o opinie na temat własnej oferty.
Trzecia, kluczowa: nie wolno dopisywać liczb. Jeśli w podgrupie odpowiedziało kilka osób, nie ma z tego wniosku o segmencie, choćby wyglądał najlepiej z całego badania. Raport, w którym da się wskazać jedną naciąganą liczbę, traci wiarygodność w całości — a wiarygodność jest tu jedynym produktem.
Najczęstszy błąd na tym etapie to zamknięcie całości w pliku PDF za formularzem. Taki plik zbiera adresy e-mail i odbiera wszystko inne: Google nie widzi treści, dziennikarz nie zacytuje czegoś, do czego musi się zapisać, a nikt nie linkuje do formularza. Robię odwrotnie: pełna treść raportu jako podstrona HTML pod stałym adresem, a PDF i arkusz z danymi jako dodatek do pobrania bez bramki.
Elementy, które w mojej praktyce najbardziej zwiększają szansę na cytowanie:
Uwaga techniczna: strona raportu ma być lekka. Od zakończenia wdrażania Page Experience Update wrażenia ze strony są elementem, który Google bierze pod uwagę, a kilkanaście ciężkich obrazów i skrypt do interaktywnych wykresów ładują się na telefonie zauważalnie długo.
Zaczynam kilka dni przed publikacją. Udostępniam materiał osobom piszącym o tym rynku — redakcjom branżowym, autorom newsletterów, prowadzącym podcasty, organizacjom i uczelniom. Dostają pełne wnioski, wykresy i termin, od którego mogą publikować, bo dla dziennikarza wartością jest dostęp przed innymi, nie kolejna informacja prasowa. Dokładam jedną stronę streszczenia i kontakt do osoby, która odpowie na pytania merytoryczne. To ostatnie bywa pomijane, a często decyduje, czy z materiału powstanie artykuł.
Osobno traktuję bycie źródłem na stałe — zgłoszenie się do serwisów zbierających wypowiedzi ekspertów i odpowiadanie na pytania dziennikarzy w swoim temacie. Kanał wolniejszy, ale odnośniki z niego są dokładnie tego rodzaju, którego nie da się kupić. Materiał żyje przez rok, więc wracam do niego przy każdej okazji, w której liczba z badania jest odpowiedzią na coś, o czym branża właśnie mówi.
Mierzę cztery rzeczy i żadna nie jest wskaźnikiem z narzędzia zewnętrznego: liczbę domen odsyłających do adresu raportu z raportu linków w Search Console, wzmianki bez linku wyłapywane monitoringiem nazwy raportu, ruch organiczny na samą podstronę oraz liczbę odpowiedzi na wysyłkę przed publikacją. Wzmianka bez linku jest przy tym najprostszym punktem zaczepienia — o dodanie odnośnika wystarczy zwykle poprosić.
Czego nie obiecuję: że raport podniesie pozycję konkretnej frazy o określoną liczbę miejsc. Działa wtedy kilkadziesiąt zmiennych, łącznie z aktualizacjami algorytmu — w maju Google przeprowadził aktualizację podstawową, która przestawiła wyniki w wielu branżach — i rozdzielenie tych wpływów nie jest możliwe.
Bez ozdób: droga wolna, wymagająca pracy ludzi spoza marketingu i trudna do rozliczenia w kwartale. Jest natomiast jedyną, po której konkurencja nie przejdzie za Tobą, kopiując treść w tydzień.
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci nawigację oraz wykonywanie określonych funkcji. Szczegółowe informacje o wszystkich plikach cookies znajdziesz w każdej kategorii zgody poniżej.
Pliki cookies oznaczone jako "Niezbędne" są przechowywane w Twojej przeglądarce, ponieważ są one kluczowe dla zapewnienia podstawowych funkcji strony.
Używamy również plików cookies firm trzecich, które pomagają nam analizować, w jaki sposób korzystasz z tej strony, zapamiętują Twoje preferencje oraz dostarczają treści i reklamy odpowiednie dla Ciebie. Te pliki cookies będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją uprzednią zgodą.
Możesz zdecydować, czy chcesz włączyć lub wyłączyć niektóre bądź wszystkie te pliki cookies, jednak wyłączenie niektórych z nich może wpłynąć na Twoje doświadczenia podczas przeglądania strony.
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __cf_bm | 13 minutes | Cloudflare bot management — distinguishes humans from bots. |
| rc::* | Persistent | Google reCAPTCHA — localStorage holding anti-bot challenge state. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| wpEmojiSettingsSupports | Session | WordPress — sessionStorage flag caching whether the browser can render emoji (feature detection). |
| ytidb* | Persistent | YouTube — IndexedDB storing playback/search state for embedded videos. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| _ga_* | 400 days | Google Analytics 4 — persists session state per property. |
| _ga | 400 days | Google Analytics — distinguishes unique users via a client id. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| NID | 183 days | Google — stores preferences for personalized ads. |
| fr | 90 days | Meta — encrypted Facebook id and browser id for ads. |
| _gcl_au | 90 days | Google AdSense/Ads — experiments with advertising efficiency (conversion linker). |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __Secure-YNID | 180 days | |
| YSC | Session | |
| __Secure-ROLLOUT_TOKEN | 180 days | |
| VISITOR_INFO1_LIVE | 180 days | |
| VISITOR_PRIVACY_METADATA | 180 days | |
| datr | 400 days | |
| sb | 400 days | |
| wd | 7 days |