Analiza intencji wyszukiwania (Search Intent) w planowaniu słów kluczowych.

Nie fraza, a powód jej wpisania

Baner wejsciowyParallax

Analiza intencji wyszukiwania (Search Intent) w planowaniu słów kluczowych.

Nie fraza, a powód jej wpisania

Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
27 kwietnia 2021

Najczęstszy błąd w planowaniu fraz nie polega na wyborze złych słów. Polega na wybraniu dobrych słów i podstawieniu pod nie niewłaściwej strony.

Widzę to regularnie w sklepach i serwisach usługowych. Ktoś wyeksportował listę z narzędzia, posortował po liczbie wyszukań, wybrał pierwsze pięćdziesiąt fraz i przypisał je do istniejących podstron. Po pół roku okazuje się, że część fraz nie rusza z miejsca, mimo że strony są dopracowane, mają treść i linki.

Powód jest zwykle ten sam. Google wie, po co ludzie wpisują dane zapytanie, i pokazuje wyniki, które na to odpowiadają. Jeśli twoja strona odpowiada na co innego, nie wejdzie wysoko niezależnie od nakładów.

Cztery rodzaje intencji, z którymi pracuję

Podział jest umowny, ale w praktyce wystarczający.

  • Informacyjna — ktoś chce się czegoś dowiedzieć. „Jak działa pompa ciepła”, „ile trwa remont łazienki”. Wyniki to poradniki, artykuły, filmy.
  • Nawigacyjna — ktoś szuka konkretnego miejsca w sieci: marki, sklepu, panelu logowania. Tu wygrywa właściciel tej nazwy i próba przebicia się jest zwykle stratą czasu.
  • Porównawcza — ktoś wybiera między opcjami. „Pompa ciepła czy gaz”, „najlepszy laptop do pracy”, „X kontra Y”. Wyniki to zestawienia, rankingi, testy.
  • Transakcyjna — ktoś jest gotowy działać. Nazwa produktu z modelem, „cena”, „sklep”, „montaż w Poznaniu”. Wyniki to karty produktów, kategorie, strony ofertowe.

Granice nie są ostre i to jest normalne. Zapytanie „pompa ciepła cena” siedzi między porównaniem i transakcją, a Google zwykle pokazuje na takie frazy mieszankę obu typów wyników. To ważna informacja, nie problem klasyfikacji.

Jak rozpoznaję intencję: patrzę na wyniki

Nie zgaduję z brzmienia frazy. Wpisuję ją w wyszukiwarkę i czytam, co pokazuje Google — bo to jest odpowiedź wprost, oparta na zachowaniu milionów użytkowników.

Zwracam uwagę na cztery rzeczy. Jakiego typu strony zajmują pierwszą dziesiątkę: karty produktów, kategorie, artykuły, fora, filmy. Jakie elementy dodatkowe pojawiają się w wynikach: karuzela produktowa, mapa z lokalizacjami, pytania użytkowników, wyróżniona odpowiedź. Czy są reklamy i jakiego typu, bo obecność reklam produktowych to mocny sygnał intencji zakupowej. I czy wyniki są jednorodne, czy podzielone — jednorodne oznaczają jasną intencję, podzielone dają miejsce na kilka podejść.

Robię to dla każdej frazy, pod którą planuję osobną stronę. Zajmuje minutę i oszczędza tygodnie pracy nad treścią, która nie miała szans.

Przydaje się też lektura sekcji „podobne pytania” i podpowiedzi wyszukiwania. To gotowa lista wątków, które użytkownicy uznają za związane z tematem, a przy okazji surowiec do struktury tekstu.

Mapowanie fraz na typy stron

Kiedy mam sklasyfikowaną listę, przypisuję do niej typ strony, a nie konkretną stronę. To zmiana kolejności, która porządkuje cały plan.

Frazy transakcyjne z dopiskiem kategorii idą na kategorie. Frazy z nazwą konkretnego modelu idą na karty produktów. Frazy porównawcze i informacyjne idą na treści poradnikowe — i to jest zwykle miejsce, gdzie plan trzeba rozbudować, bo takich stron w serwisie po prostu nie ma.

Dopiero po takim przypisaniu widać, czego brakuje. Zwykle wychodzi, że sklep ma nadmiar podobnych kategorii walczących o te same frazy transakcyjne i zero treści odpowiadających na pytania sprzed decyzji zakupowej.

Pilnuję przy tym zasady: jedna intencja to jedna strona. Próba obsłużenia poradnika i sprzedaży na jednej podstronie kończy się tekstem, który dla czytelnika jest reklamą, a dla algorytmu jest niejednoznaczny.

Intencja w kampaniach płatnych

W Google Ads ta sama analiza służy do czegoś innego: do decyzji, na co w ogóle płacić.

Frazy transakcyjne to naturalne miejsce dla kampanii sprzedażowych i tam idzie większość budżetu. Frazy informacyjne bywają bardzo drogie w przeliczeniu na sprzedaż, bo klikają je ludzie, którzy nie zamierzają dziś nic kupić. To nie znaczy, że nigdy nie warto — znaczy, że warto tylko wtedy, gdy jest zbudowany remarketing, który dokończy pracę, i gdy ktoś rozumie, że koszt konwersji będzie tam liczony inaczej.

Praktyczna konsekwencja: listę wykluczeń buduję na podstawie intencji, nie tematu. Wyrazy takie jak „jak”, „schemat”, „instrukcja”, „forum” sygnalizują poszukiwanie wiedzy i w kampanii nastawionej na zakup zwykle nie mają sensu, choć tematycznie pasują idealnie.

Intencja porządkuje też strony docelowe w kampaniach. Reklama na frazę porównawczą, która prowadzi wprost do koszyka, marnuje kliknięcie. Ten sam ruch skierowany na stronę z porównaniem wariantów i wyraźnym przejściem dalej zachowuje się zupełnie inaczej.

Etapy decyzji i długość ścieżki

Intencja mówi też, gdzie w procesie decyzyjnym jest użytkownik, a to wpływa na oczekiwania wobec wyników kampanii i treści.

W branżach o długim cyklu — usługach o wysokiej wartości, sprzęcie inwestycyjnym, budowie — droga od pierwszego zapytania informacyjnego do decyzji trwa tygodniami. Treści odpowiadające na wczesne pytania nie sprzedają bezpośrednio i nie należy tego od nich wymagać. Ich rolą jest pojawić się wcześnie i zostać zapamiętanym, a mierzy się to inaczej: liczbą powracających użytkowników, wejściami na strony ofertowe z treści, zapisami do kontaktu.

W branżach o krótkim cyklu — częściach zamiennych, drobnym asortymencie, usługach awaryjnych — udział treści informacyjnych w planie może być znacznie mniejszy. Ludzie wpisują zapytanie i kupują tego samego dnia.

Dostosowanie proporcji planu do długości ścieżki jest ważniejsze niż dobór pojedynczych fraz. Sklep z drobnym asortymentem, który zbudował rozbudowaną bazę poradników, zwykle mógł te same zasoby wydać z lepszym skutkiem na kategorie.

Narzędzia i błędy

Do zbierania fraz używam planera słów kluczowych z Google Ads, Search Console dla zapytań, na które strona już się pokazuje, i podpowiedzi wyszukiwarki. Search Console jest tu najbardziej niedoceniana — pokazuje, na co Google już uznał serwis za pasujący, w tym frazy, o których nikt w firmie nie pomyślał.

Trzy błędy, które widzę najczęściej:

Wybór fraz wyłącznie po liczbie wyszukań. Fraza o dużym wolumenie i intencji informacyjnej wygląda w arkuszu świetnie i nie przyniesie sprzedaży.

Klasyfikowanie intencji z fotela, bez sprawdzenia wyników. Zdarza się, że zapytanie brzmiące zakupowo pokazuje wyłącznie artykuły — i wtedy karta produktu nie wejdzie tam nigdy.

Traktowanie intencji jako czegoś stałego. Wyniki na frazę potrafią się zmienić, gdy zmienia się rynek albo sezon. Warto wrócić do sprawdzenia najważniejszych zapytań raz na jakiś czas, zwłaszcza tam, gdzie pozycje spadły bez wyraźnego powodu.

Podziel się tym artykułem z innymi!

Twitter Facebook Linke.din
Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
Specjalista Google Ads / SEM
Zajmuję się kampaniami Google Ads i widocznością stron w wyszukiwarce. Na blogu UDI Group piszę o tym, jak ustawienia kampanii i decyzje techniczne przekładają się na realne wyniki. Staram się tłumaczyć mechanizmy, a nie tylko podawać gotowe przepisy.