Modelowane listy odbiorców nie zawierają konkretnych osób, tylko prawdopodobieństwa. Wyjaśniam, jak powstają, gdzie ich szukać w panelu i jak czytać ich raporty.
Aktualizacje rdzenia algorytmu zwykle opisuję po fakcie, kiedy dane się uspokoją. Tym razem piszę w trakcie, bo to wdrożenie różni się od poprzednich pod jednym względem: w komunikacie Google znalazło się zdanie, którego wcześniej tam nie było — o wysłuchaniu opinii twórców z ostatnich miesięcy.
Aktualizacja została ogłoszona 15 sierpnia. Obok standardowej formułki o pokazywaniu treści, które ludzie uznają za naprawdę przydatne, pojawiła się zapowiedź, że wyszukiwarka ma częściej pokazywać także małe i niezależne witryny tworzące oryginalne materiały. Dwa tygodnie później wahania w wynikach są wyraźnie mniejsze niż w pierwszych dniach, ale Google nie ogłosiło jeszcze końca wdrożenia.
Poniżej to, co da się dziś powiedzieć odpowiedzialnie: co dokładnie zostało ogłoszone, skąd wzięła się ta zmiana tonu, jak czytać dane w fazie stabilizacji i czego lepiej nie robić, dopóki aktualizacja się nie zakończy.
Komunikat jest krótki i warto go czytać dosłownie, bo w tej komunikacji każde zdanie jest ważone.
Google napisało, że aktualizacja kontynuuje pracę nad jakością wyników: ma pokazywać więcej treści, które ludzie uznają za rzeczywiście użyteczne, i mniej takich, które powstały głównie po to, żeby dobrze wypaść w wyszukiwarce. To zdanie powtarza się przy każdej aktualizacji rdzenia od dwóch lat i samo w sobie nie mówi nic nowego.
Nowe jest to, co dodano dalej: że wyszukiwarka chce łączyć ludzi z szerokim spektrum wartościowych witryn, w tym z małymi i niezależnymi, jeśli tworzą przydatne, oryginalne treści. I że aktualizacja uwzględnia opinie, które Google zebrało od twórców w ostatnich miesiącach.
To drugie zdanie jest nietypowe. Zwykle komunikat brzmi jednostronnie: algorytm został ulepszony, jeśli straciłeś ruch — popraw treści. Tutaj po raz pierwszy pojawia się przyznanie, że poprzednie zmiany trafiły nie tam, gdzie miały trafić.
Trzeba jednak od razu zaznaczyć: to nadal zwykła aktualizacja rdzenia, nie osobny system oceniający, czy witryna jest mała. Nie ma sygnału „niezależny wydawca”. Google mówi o efekcie, jaki chce osiągnąć, nie o mechanizmie, którym to robi.
Żeby zrozumieć ten komunikat, trzeba cofnąć się o rok.
Od jesieni poprzedniego roku wśród właścicieli mniejszych serwisów narastało poczucie, że kolejne aktualizacje jakości uderzają dokładnie w nich. Blogi tematyczne, fora, serwisy hobbystyczne, jednoosobowe redakcje branżowe — wiele z nich straciło znaczną część ruchu z wyszukiwarki, podczas gdy w wynikach zostały duże serwisy publikujące treści na te same tematy, często słabsze merytorycznie. Marcowa aktualizacja rdzenia, w którą wchłonięty został wcześniejszy system oceny przydatności treści, tego wrażenia nie zmieniła.
Do tego doszły nowe zasady dotyczące spamu ogłoszone w marcu, w tym te dotyczące wykorzystywania reputacji witryny do publikowania obcych treści oraz masowej produkcji tekstów bez wartości. Te zasady były skierowane w praktyki dużych wydawców, ale ich egzekwowanie było powolne, a dyskusja publiczna zdążyła się zaostrzyć.
Sierpniowa aktualizacja jest odpowiedzią na tę krytykę. Warto jednak trzymać oczekiwania w ryzach: Google zapowiada zmianę kierunku, nie cofnięcie poprzednich decyzji. Jeśli witryna straciła ruch rok temu, to nie jest przywrócenie stanu sprzed straty, a nowa ocena jakości, w której da się wypaść lepiej niż wcześniej — ale nie automatycznie.
Aktualizacje rdzenia rozkładają się na tygodnie i to jest najważniejszy fakt operacyjny.
Pierwsze dni po starcie to najgorszy moment na jakiekolwiek wnioski. Wyniki potrafią się przestawiać z dnia na dzień, część zmian jest cofana w trakcie, a narzędzia monitorujące widoczność pokazują amplitudę, która nie przekłada się na trwałe pozycje. Dwa tygodnie później obraz jest spokojniejszy — to jest ta faza, w której teraz jesteśmy — ale spokojniejszy nie znaczy ostateczny.
Dopóki Google nie potwierdzi zakończenia wdrożenia, przyjmuję prostą zasadę: obserwuję i notuję, ale nie zmieniam witryny w reakcji na te dane. Wdrożenie, które trwa, może jeszcze przesunąć pozycje w obie strony, a każda zmiana wprowadzona teraz zaciera przyczynę tego, co widzę w danych.
Datę zakończenia sprawdzam w panelu statusu wyszukiwarki i w komunikacie Google Search Central — to jedyne wiarygodne źródła. Doniesienia o „zakończeniu aktualizacji” pojawiające się w mediach branżowych na podstawie spadku zmienności w narzędziach zewnętrznych bywają przedwczesne.
Wchodząc do Search Console po aktualizacji, patrzę na trzy rzeczy w konkretnej kolejności.
Osobno pilnuję sezonowości. Koniec sierpnia to w wielu branżach naturalny moment zmiany zainteresowania, a pokrywa się on z terminem aktualizacji. Porównanie rok do roku dla tych samych tygodni jest tu bardziej uczciwe niż porównanie z lipcem.
Na większości witryn, które monitoruję, obraz jest niejednorodny: część adresów zyskuje, część traci, a suma wychodzi bliżej zera niż komukolwiek się wydaje na pierwszy rzut oka. To typowe dla aktualizacji rdzenia i dobrze ilustruje, dlaczego jedna liczba widoczności z narzędzia zewnętrznego jest złym punktem odniesienia.
Kilka rzeczy zostaje takich, jakie były, i warto to powiedzieć wprost, bo po każdej aktualizacji wracają te same nadzieje.
Nie ma listy czynników rankingowych do odhaczenia. Aktualizacja rdzenia to zmiana sposobu oceniania jakości i przydatności całości, nie nowy pojedynczy sygnał, który da się „naprawić” jednym wdrożeniem technicznym.
Nie ma też szybkiej ścieżki powrotu. Google od dawna mówi to samo: odbudowa po utracie widoczności w aktualizacji rdzenia zajmuje miesiące i zwykle następuje przy kolejnych aktualizacjach, nie w środku trwającej. Obietnice odzyskania pozycji „w dwa tygodnie” traktuję jako sygnał ostrzegawczy w ofercie.
I rzecz, którą powtarzam klientom przy każdej takiej okazji: bycie małą, niezależną witryną nie jest samo w sobie przewagą. Zapowiedź Google dotyczy oryginalnych i przydatnych treści z takich serwisów. Mały serwis publikujący to samo, co dwadzieścia innych, nie zyska nic — bo problemem nigdy nie była wielkość, a brak wartości, której nie ma nikt inny.
W praktyce ten okres wykorzystuję na pracę, która i tak jest potrzebna i której nie trzeba cofać, jeśli dane za dwa tygodnie pokażą coś innego.
Przeglądam treści pod kątem tego, co wnoszą ponad konkurencję: własne doświadczenie, dane, których nie ma w innych źródłach, konkretne przykłady, autorstwo, które da się zweryfikować. Szukam też stron, które istnieją tylko po to, żeby zająć miejsce na frazę — te są najczęściej pierwszymi ofiarami aktualizacji jakości i ich usunięcie albo scalenie z lepszym materiałem to najbezpieczniejsza inwestycja.
Porządkuję sekcje, które rozrosły się bez planu: stare wpisy powtarzające te same tematy, kategorie z jedną stroną treści, archiwa bez wartości. To praca, którą i tak trzeba wykonać, a przy okazji zmniejsza liczbę adresów rywalizujących o to samo zapytanie w obrębie jednej witryny.
I dokumentuję. Zapisuję datę startu aktualizacji, stan wyświetleń i kliknięć dla najważniejszych sekcji w tygodniach poprzedzających, listę zmian wprowadzonych na stronie z datami. Za pół roku, przy kolejnej aktualizacji, to będzie jedyny sposób, żeby odpowiedzieć na pytanie, czy nasze działania cokolwiek dały. Bez tego zostaje wrażenie, a wrażenie po sześciu miesiącach jest bezużyteczne.
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci nawigację oraz wykonywanie określonych funkcji. Szczegółowe informacje o wszystkich plikach cookies znajdziesz w każdej kategorii zgody poniżej.
Pliki cookies oznaczone jako "Niezbędne" są przechowywane w Twojej przeglądarce, ponieważ są one kluczowe dla zapewnienia podstawowych funkcji strony.
Używamy również plików cookies firm trzecich, które pomagają nam analizować, w jaki sposób korzystasz z tej strony, zapamiętują Twoje preferencje oraz dostarczają treści i reklamy odpowiednie dla Ciebie. Te pliki cookies będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją uprzednią zgodą.
Możesz zdecydować, czy chcesz włączyć lub wyłączyć niektóre bądź wszystkie te pliki cookies, jednak wyłączenie niektórych z nich może wpłynąć na Twoje doświadczenia podczas przeglądania strony.
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __cf_bm | 13 minutes | Cloudflare bot management — distinguishes humans from bots. |
| rc::* | Persistent | Google reCAPTCHA — localStorage holding anti-bot challenge state. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| wpEmojiSettingsSupports | Session | WordPress — sessionStorage flag caching whether the browser can render emoji (feature detection). |
| ytidb* | Persistent | YouTube — IndexedDB storing playback/search state for embedded videos. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| _ga_* | 400 days | Google Analytics 4 — persists session state per property. |
| _ga | 400 days | Google Analytics — distinguishes unique users via a client id. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| NID | 183 days | Google — stores preferences for personalized ads. |
| fr | 90 days | Meta — encrypted Facebook id and browser id for ads. |
| _gcl_au | 90 days | Google AdSense/Ads — experiments with advertising efficiency (conversion linker). |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __Secure-YNID | 180 days | |
| YSC | Session | |
| __Secure-ROLLOUT_TOKEN | 180 days | |
| VISITOR_INFO1_LIVE | 180 days | |
| VISITOR_PRIVACY_METADATA | 180 days | |
| datr | 400 days | |
| sb | 400 days | |
| wd | 7 days |