Optymalizacja kampanii w sieci wyszukiwania pod kątem urządzeń składanych (Foldables) i ekranów niestandardowych.

Reklama się wyświetli, strona bywa gorzej

Baner wejsciowyParallax

Optymalizacja kampanii w sieci wyszukiwania pod kątem urządzeń składanych (Foldables) i ekranów niestandardowych.

Reklama się wyświetli, strona bywa gorzej

Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
30 czerwca 2025

Temat wygląda niszowo i przez długi czas taki był. Zmieniło mnie zdanie kilka sesji z nagrań zachowań użytkowników, w których widziałem coś dziwnego: ktoś wchodzi na stronę produktu, formularz jest w połowie wypełniony, a potem strona wygląda jak przestawiona i sesja się kończy. To wygląda dokładnie tak, jak rozłożenie telefonu składanego w trakcie wypełniania formularza.

Zaznaczę od razu, żeby nie budować niepotrzebnych oczekiwań: w Google Ads nie ma osobnego segmentu dla urządzeń składanych i nie ma sposobu, żeby kierować na nie reklamę inaczej niż na pozostałe telefony. Cała praca, którą można tu wykonać, dzieje się poza panelem reklamowym.

Poniżej opisuję, gdzie ten problem faktycznie boli, jak go zobaczyć bez kupowania takiego telefonu i kiedy w ogóle warto poświęcić mu czas. W większości przypadków odpowiedź na ostatnie pytanie brzmi: później niż myślisz.

Jak urządzenie składane wygląda w danych konta

Google Ads dzieli ruch na cztery kategorie urządzeń: komputery, urządzenia mobilne, tablety i ekrany telewizorów. Telefon składany trafia do jednej z dwóch pierwszych — najczęściej jest raportowany jako urządzenie mobilne, a w rozłożonym stanie bywa rozpoznawany inaczej niż w złożonym, bo zmienia mu się rozdzielczość i proporcje okna przeglądarki.

Z punktu widzenia raportów oznacza to, że tego ruchu po prostu nie widzisz jako osobnej grupy. W statystykach kampanii nie ma kolumny, w której dałoby się porównać jego skuteczność, i nie ma wymiaru „model urządzenia” dla kampanii w sieci wyszukiwania.

Dlatego analizę zaczynam w analityce, nie w panelu reklamowym. W GA4 dostępny jest wymiar z rozdzielczością ekranu i to jest jedyne miejsce, w którym da się wyłowić nietypowe proporcje okna. Buduję prostą eksplorację: rozdzielczość ekranu przecięta ze współczynnikiem konwersji i liczbą sesji. Jeśli którakolwiek nietypowa szerokość ma sensowny wolumen i wyraźnie gorszy wynik, mam punkt zaczepienia. Jeśli takich sesji jest kilkanaście w miesiącu, kończę analizę i zajmuję się czymś innym.

Prawdziwe miejsce problemu: strona docelowa

Reklama tekstowa w wynikach wyszukiwania radzi sobie z różnymi szerokościami okna, bo to Google odpowiada za jej układ. Problem zaczyna się po kliknięciu.

Rozłożenie telefonu to zmiana szerokości okna w trakcie sesji, nie przy wejściu na stronę. Większość szablonów jest testowana w drugim scenariuszu: otwierasz stronę na wybranej szerokości i wszystko się układa. Przy zmianie w locie wychodzą rzeczy, o których nikt nie pomyślał — element nawigacji, który przełącza się na wersję desktopową i zasłania treść, karuzela liczona w pikselach zamiast w procentach, mapa z ustaloną wysokością, ciasteczkowy komunikat, który wraca.

Najkosztowniejszy przypadek to formularz. Jeśli szablon przy zmianie szerokości przemontowuje komponent, wpisane dane potrafią zniknąć. Nikt nie wypełnia takiego formularza po raz drugi. To warto sprawdzić w pierwszej kolejności, bo dotyczy dokładnie tego miejsca, za które płacisz w kampanii.

Osobno pilnuję przesunięć układu. Duży skok treści przy zmianie okna psuje też wynik w pomiarach Core Web Vitals opartych na danych z przeglądarek użytkowników, a te są liczone dla całego adresu, nie dla wybranego urządzenia.

Nagłówki reklam a szerokość ekranu

Tu wpływ jest realny, choć pośredni. Liczba wyświetlanych nagłówków i miejsce ich obcięcia zależą od tego, ile miejsca ma przeglądarka. Na wąskim, złożonym ekranie zobaczysz mniej niż na tym samym telefonie rozłożonym, a na komputerze jeszcze więcej.

Wniosek jest prosty i przydaje się niezależnie od urządzeń składanych: najważniejsza informacja idzie na początek nagłówka, a nie po myślniku na końcu. Nagłówek zbudowany jako „Profesjonalne usługi dla firm — montaż w 24 h” traci sens po obcięciu. Odwrócony traci znacznie mniej.

Dotyczy to też ścieżki wyświetlanej w adresie i drugich linii objaśnień. Sprawdzam podglądy reklamy we wszystkich dostępnych wariantach, a nie tylko w domyślnym widoku edytora. To pięć minut pracy przy tworzeniu grupy reklam.

Jeszcze jedna uwaga o zasobach graficznych, jeśli kampania ma dodane obrazy: kadr pionowy i kwadratowy zachowują się przy dziwnych proporcjach okna lepiej niż mocno panoramiczny, w którym cała treść jest w środku klatki.

Jak to przetestować bez takiego telefonu

Nie mam u siebie urządzenia składanego i podejrzewam, że większość osób prowadzących kampanie też nie. To nie przeszkadza w podstawowym teście.

  • Tryb responsywny w przeglądarce — kluczowe jest, żeby nie ustawiać docelowej szerokości i odświeżać, ale przeciągać krawędź okna w trakcie, mając wypełniony formularz. Tak wychodzą błędy przemontowania.
  • Nietypowe proporcje — warto sprawdzić okno prawie kwadratowe i bardzo wąskie oraz oba w orientacji poziomej. Telefon składany zachowuje się często jak mały tablet.
  • Wielozadaniowość — strona uruchomiona w oknie zajmującym połowę ekranu. To ten sam typ problemu i występuje też na zwykłych tabletach.
  • Powiększona czcionka systemowa — użytkownicy dużych ekranów często ją mają, a to najprostsza droga do rozjechanego układu i przycisku poza widokiem.

Standardy pozwalające przeglądarce rozpoznać ekran złożony z dwóch części są wciąż na etapie propozycji i eksperymentów, więc nie ma sensu budować wokół nich rozwiązań produkcyjnych. Zwykły responsywny układ oparty na jednostkach względnych radzi sobie z tym w zupełności.

Kiedy warto się tym zająć, a kiedy odpuścić

Traktuję to jako punkt z końca listy zadań, nie z początku. Kolejność, którą stosuję, jest prosta: najpierw poprawiam to, co dotyczy całego ruchu mobilnego, a potem przypadki brzegowe.

Do tego pierwszego zbioru należą szybkość ładowania, wielkość obszarów klikalnych, długość formularza i widoczność ceny bez przewijania. Jeśli którakolwiek z tych rzeczy leży, praca nad nietypowymi proporcjami ekranu nie ma żadnego uzasadnienia — te same pieniądze zwrócą się szybciej gdzie indziej.

Za tym idzie kwestia wolumenu. Zajmuję się tym tematem, gdy w analityce widzę wyraźną grupę sesji o nietypowej rozdzielczości i gdy jednocześnie kampania na ten ruch wydaje zauważalną część budżetu. Przy dużych kontach w kategoriach premium taka grupa istnieje. Przy lokalnej usłudze z niewielkim budżetem — praktycznie nigdy.

Jest jednak jeden wyjątek, w którym robię to od razu, niezależnie od wolumenu: gdy stwierdzę, że formularz gubi dane przy zmianie szerokości okna. To nie jest wtedy optymalizacja pod urządzenia składane, to naprawa błędu, który kosztuje konwersje na wszystkich urządzeniach z ruchomym oknem.

Czego nie da się załatwić ustawieniem w panelu

Na koniec rzecz, którą wolę powiedzieć wprost, żeby nikt nie tracił czasu na szukanie. Nie ma w kampaniach w sieci wyszukiwania ustawienia „kieruj na urządzenia składane”, nie ma osobnej korekty stawek dla większego ekranu telefonu i nie ma wykluczenia takiego ruchu. Kategorie urządzeń są cztery i to jest cała dostępna granulacja.

W praktyce nie uważam tego za dużą stratę. Nawet gdyby taka opcja istniała, decyzja o podniesieniu lub obniżeniu stawki musiałaby opierać się na danych o skuteczności, których w panelu nie ma. Ustawianie korekt na wyczucie kończy się zwykle tym, że po pół roku nikt nie pamięta, skąd się wzięły.

To, co naprawdę zostaje w rękach osoby prowadzącej kampanię, to jakość strony docelowej i konstrukcja nagłówków. Jedno i drugie działa na całym ruchu, więc czas poświęcony na te dwie rzeczy nie jest zainwestowany w niszę. Urządzenia składane są tu raczej wygodnym pretekstem, żeby sprawdzić, jak elastyczny jest w rzeczywistości szablon, za który ktoś kiedyś zapłacił jako za „w pełni responsywny”.

Podziel się tym artykułem z innymi!

Twitter Facebook Linke.din
Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
Specjalista Google Ads / SEM
Zajmuję się kampaniami Google Ads i widocznością stron w wyszukiwarce. Na blogu UDI Group piszę o tym, jak ustawienia kampanii i decyzje techniczne przekładają się na realne wyniki. Staram się tłumaczyć mechanizmy, a nie tylko podawać gotowe przepisy.