Konfiguracja celów niestandardowych (Custom Conversions) w GA4.

Własne konwersje w GA4 krok po kroku

Baner wejsciowyParallax

Konfiguracja celów niestandardowych (Custom Conversions) w GA4.

Własne konwersje w GA4 krok po kroku

Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
30 listopada 2022

Najczęstsze pytanie, jakie słyszę od klientów przy migracji pomiaru, brzmi: „gdzie w GA4 są cele?”. Odpowiedź jest krótka i dla wielu osób nieprzyjemna — nie ma ich tam wcale. Nie zostały schowane w innym menu ani przemianowane. Zniknął cały sposób myślenia, w którym cel definiuje się osobno od tego, co użytkownik faktycznie robi na stronie.

W Universal Analytics cel był konfiguracją nałożoną na dane: adres strony docelowej, czas trwania sesji, liczba odsłon albo zdarzenie. W Google Analytics 4 istnieją tylko zdarzenia i to jednemu z nich nadaje się status konwersji. Brzmi jak drobiazg, a w praktyce zmienia kolejność pracy: najpierw musisz mieć zdarzenie, dopiero potem konwersję.

Do wyłączenia Universal Analytics zostało jeszcze kilka miesięcy — Google podał 1 lipca 2023 jako datę, od której usługi standardowe przestaną zbierać dane. To wystarczająco blisko, żeby własne konwersje w GA4 skonfigurować teraz, na spokojnie, mając jeszcze punkt odniesienia w starych raportach.

Poniżej opisuję drogę, którą przechodzę na każdym koncie: co musi być gotowe zawczasu, jak zbudować własne zdarzenie, jak nadać mu status konwersji i jak sprawdzić, że działa.

Dlaczego w GA4 nie ma celów

W GA4 wszystko, co da się zmierzyć, jest zdarzeniem. Odsłona strony to page_view, przewinięcie to scroll, wyjście na inną domenę to click. Nie ma osobnej kategorii „cel”, którą nakładasz na te dane po fakcie.

Konwersja w GA4 to nie obiekt, tylko flaga na zdarzeniu. Wybierasz zdarzenie i mówisz Analytics: to jest dla mnie ważne, licz to jako konwersję. Nic więcej się nie dzieje — zdarzenie zbiera się dalej tak samo, zmienia się tylko sposób jego raportowania.

Ma to dwie konsekwencje. Pierwsza: jeśli zdarzenia nie ma, nie ma z czego zrobić konwersji. Druga: oznaczenie zdarzenia jako konwersji nie działa wstecz — dane historyczne nie zostaną przeliczone, konwersje liczą się od momentu ustawienia flagi. Dlatego ten krok robię jak najwcześniej, nawet jeśli reszta pomiaru jest jeszcze w budowie.

Warto też zapamiętać, jak GA4 zlicza konwersje: przy każdym wystąpieniu zdarzenia. Jeśli ktoś wyśle formularz trzy razy w jednej sesji, dostaniesz trzy konwersje. W Universal Analytics cel był liczony raz na sesję i tego zachowania nie da się dziś w GA4 odtworzyć z panelu. Uwzględnij to, porównując obie usługi — różnica w liczbach nie oznacza, że pomiar jest zepsuty.

Co musi być gotowe przed pierwszą konwersją

Zanim wejdę w konfigurację, sprawdzam trzy rzeczy.

  • Strumień danych i tag zbierają dane — w raporcie w czasie rzeczywistym widać ruch, a nie pustkę. Bez tego cała dalsza praca to zgadywanie.
  • Ustalona konwencja nazw zdarzeń — małe litery, podkreślenia, bez polskich znaków i spacji, na przykład `wyslanie_formularza_kontakt`. GA4 rozróżnia wielkość liter, więc `Formularz` i `formularz` to dwa osobne zdarzenia w raporcie.
  • Lista działań, które naprawdę są konwersjami — spisana wcześniej, nie w trakcie klikania. Standardowa usługa GA4 pozwala oznaczyć 30 zdarzeń konwersji; limit wydaje się bez znaczenia, dopóki ktoś nie zacznie oznaczać wszystkiego, co się da.

To ostatnie jest ważniejsze, niż wygląda. Kiedy konwersją jest jednocześnie zakup, zapis do newslettera i kliknięcie w numer telefonu, raport konwersji przestaje o czymkolwiek mówić. Trzymam się zasady: konwersja to działanie, po którym mam realną szansę na przychód.

Trzy drogi do własnego zdarzenia

Własne zdarzenie możesz uzyskać na trzy sposoby, różniące się nakładem pracy.

Pierwszy: zdarzenie z Google Tag Managera. Najbardziej elastyczne — tag GA4 z własną nazwą, wywoływany regułą, którą sam definiujesz: kliknięcie w przycisk, wysłanie formularza. Masz pełną kontrolę nad warunkiem i parametrami.

Drugi: funkcja „Utwórz zdarzenie” w samym GA4. Tworzysz nowe zdarzenie na podstawie zdarzenia już zbieranego, zawężając je warunkiem — bierzesz `page_view`, dodajesz warunek na adres strony zawierający `/dziekujemy` i dostajesz nowe zdarzenie o własnej nazwie. Nie potrzebujesz dostępu do kodu, wystarczą uprawnienia edytora w usłudze.

Trzeci: skorzystanie z tego, co GA4 zbiera samo. Pomiar zaawansowany rejestruje między innymi kliknięcia wychodzące i pobrania plików — jeśli konwersją ma być pobranie katalogu PDF, zwykle wystarczy zawęzić `file_download` warunkiem na nazwę pliku.

Wybieram najprostszą z dostępnych dróg. Do Tag Managera schodzę, gdy potrzebuję warunku, którego GA4 sam nie widzi.

Oznaczenie zdarzenia jako konwersji

Sama flaga to najkrótszy krok. W sekcji Konfiguracja wchodzę w Zdarzenia, odnajduję swoje zdarzenie na liście i przełączam suwak „Oznacz jako konwersję”.

Jest jednak haczyk: na liście zdarzeń widać tylko to, co już wystąpiło. Świeżo zbudowane zdarzenie pojawi się tam z opóźnieniem, więc suwaka nie ma gdzie przełączyć. Rozwiązanie jest w sekcji Konwersje — przycisk nowego zdarzenia konwersji pozwala wpisać nazwę z ręki, zanim Analytics ją zobaczy. Trzeba podać ją znak w znak: literówka nie da komunikatu o błędzie, konwersja nigdy nie zacznie się liczyć, a przyczyny będziesz szukał w tagu.

Standardowe raporty potrzebują czasu na przetworzenie danych, więc godzinę po konfiguracji nie oceniaj, czy konwersja działa. Do tego służą narzędzia do podglądu na żywo, opisane niżej.

Wartość, waluta i parametry

Konwersja bez wartości mówi tylko, że coś się stało. Jeśli działanie da się wycenić, przesyłaj ze zdarzeniem parametry valuecurrency. Bez waluty wartość nie zostanie policzona poprawnie w raportach przychodu — łatwo to pominąć, bo nic nie protestuje.

Przy leadach nie zawsze da się podać kwotę transakcji i wtedy stosuję wartość umowną: tyle, ile dla tego klienta jest wart kontakt danego typu. To nie jest przychód i tak trzeba to nazwać w raportowaniu, ale pozwala odróżnić zapytanie ofertowe od zapisu na newsletter.

Osobna sprawa to parametry opisowe, na przykład nazwa formularza. GA4 przyjmie je bez zastrzeżeń, ale nie zobaczysz ich w raportach, dopóki nie zarejestrujesz ich jako wymiarów niestandardowych. Rejestracja również nie działa wstecz, więc lepiej zrobić ją od razu.

Weryfikacja, zanim ogłosisz, że pomiar działa

Nowej konwersji nie zostawiam bez sprawdzenia — i nie robię tego w standardowych raportach, bo są za wolne.

  • Tryb podglądu w Tag Managerze — pokazuje, czy reguła w ogóle się uruchamia i z jakimi wartościami.
  • DebugView w GA4 — strumień zdarzeń z twojej przeglądarki, ze wszystkimi parametrami. Tu sprawdzam, czy value dochodzi jako liczba, a nie jako tekst z przecinkiem.
  • Raport w czasie rzeczywistym — potwierdzenie, że zdarzenie dociera także z ruchu, który nie jest twoim testem.

Test przechodzę osobiście, całą ścieżką użytkownika, na telefonie i na komputerze. Często okazuje się, że zdarzenie działa na desktopie, a na mobile nie, bo to inny szablon strony.

Co z tego trafia do Google Ads

Konwersje z GA4 można zaimportować do Google Ads po połączeniu usługi z kontem reklamowym. Robię to, gdy klient nie ma własnego tagu konwersji Google Ads albo gdy chodzi o działanie mierzone wyłącznie w Analytics.

Nie warto natomiast liczyć tego samego działania dwa razy — raz tagiem Google Ads, raz importem z GA4. Skończy się to zdublowanymi konwersjami i zepsutą optymalizacją stawek. Jedno źródło na jedno działanie.

Na koniec rzecz, którą tłumaczę na każdym wdrożeniu: liczby w GA4 i Google Ads nie będą identyczne. Google Ads zapisuje konwersję w dniu kliknięcia, GA4 w dniu, w którym wystąpiło zdarzenie, a domyślny model raportowania w GA4 przypisuje ją ostatniemu kanałowi z kliknięciem. Rozjazd sam w sobie nie jest awarią. Jeśli jest naprawdę duży, przyczyna zwykle siedzi w zdublowanym pomiarze albo w źle ustawionym warunku zdarzenia — i wtedy wracam do DebugView, a nie do porównywania tabelek.

Podziel się tym artykułem z innymi!

Twitter Facebook Linke.din
Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
Specjalista Google Ads / SEM
Zajmuję się kampaniami Google Ads i widocznością stron w wyszukiwarce. Na blogu UDI Group piszę o tym, jak ustawienia kampanii i decyzje techniczne przekładają się na realne wyniki. Staram się tłumaczyć mechanizmy, a nie tylko podawać gotowe przepisy.