Jak budować widoczność e-commerce na słowa kluczowe z długim ogonem (Long-Tail)?

Frazy, o które nikt się nie bije, a które sprzedają

Baner wejsciowyParallax

Jak budować widoczność e-commerce na słowa kluczowe z długim ogonem (Long-Tail)?

Frazy, o które nikt się nie bije, a które sprzedają

Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
26 lutego 2021

W sklepach internetowych, z którymi pracuję, rozmowa o SEO prawie zawsze zaczyna się od tej samej frazy — najkrótszej, najbardziej oczywistej i najbardziej zajętej. „Chcemy być pierwsi na butach”. Rozumiem tę potrzebę, ale prawie zawsze proponuję odwrotną kolejność.

Powód jest arytmetyczny, nie ideologiczny. Fraza dwuwyrazowa ma ogromny wolumen i dziesiątki tysięcy konkurentów, w tym duże marketplace’y z budżetami, z którymi średni sklep nie wygra. Fraza pięciowyrazowa ma wolumen mikroskopijny, prawie zerową konkurencję i użytkownika, który wie dokładnie, czego chce. Takich fraz jest jednak tysiące, a ich suma zwykle przewyższa ruch z kilku głównych zapytań.

Do tego dochodzi rzecz najważniejsza dla sklepu: im dłuższe zapytanie, tym wyższa intencja zakupowa. Ktoś, kto wpisuje „buty trekkingowe damskie goretex rozmiar 39″, nie przegląda — kupuje.

Czym właściwie jest długi ogon

Nazwa pochodzi od kształtu wykresu. Po lewej stronie stoi kilka fraz o gigantycznym wolumenie, a dalej rozciąga się długi, opadający ogon dziesiątek tysięcy zapytań, z których każde ma po kilka albo kilkanaście wyszukań miesięcznie.

Częste nieporozumienie: długi ogon to nie „mniej ważne słowa kluczowe” i nie „frazy z małą liczbą wyszukań”. To zapytania bardziej szczegółowe. Szczegółowość jest tu cechą, a mała liczba wyszukań tylko jej konsekwencją.

W praktyce frazy z długiego ogona w e-commerce mają kilka powtarzalnych postaci: produkt z parametrem („sukienka midi z długim rękawem”), produkt z przeznaczeniem („plecak na laptopa 15 cali do pracy”), produkt z problemem („krem na przesuszoną skórę pod oczy”), produkt z porównaniem albo pytaniem („czy warto kupić robot sprzątający z mopem”).

Każda z tych postaci wymaga innego miejsca w strukturze sklepu, i to jest sedno całej roboty.

Jak je znaleźć, nie zgadując

Najlepsze źródło fraz z długiego ogona masz już u siebie i jest darmowe.

  • Google Search Console — raport skuteczności pokazuje realne zapytania, na które Twój sklep już się wyświetla. Szukam pozycji z wyświetleniami i słabym CTR albo pozycją poza pierwszą dziesiątką. To frazy, na które Google uznał Cię za częściowo trafnego, ale niewystarczająco. Dopracowanie takiej strony jest tańsze niż zdobywanie widoczności od zera.
  • Wyszukiwarka wewnętrzna sklepu — najbardziej niedoceniane źródło. Ludzie wpisują tam własnymi słowami dokładnie to, czego szukają, i często okazuje się, że nazywają produkty inaczej niż Twoje kategorie.
  • Raport wyszukiwanych haseł z Google Ads — jeśli prowadzisz kampanie, masz gotową listę realnych zapytań z informacją, które z nich kończą się zakupem. Przenoszenie tych fraz do treści na stronie to najprostszy transfer wiedzy między kanałami.
  • Podpowiedzi wyszukiwarki i sekcja powiązanych zapytań — darmowe źródło formułowań, których używają ludzie, nie marketerzy.

Do tego dochodzą narzędzia do analizy słów kluczowych, ale zaczynałbym od czterech punktów powyżej. Dane z własnego sklepu mówią o Twoich klientach, a nie o rynku w ogóle.

Gdzie umieścić te frazy w strukturze sklepu

To pytanie decyduje o tym, czy praca przyniesie efekt. Sama lista fraz jest bezużyteczna, jeśli nie ma ich gdzie wpiąć.

Karty produktów obsługują frazy z konkretnym modelem i parametrem. Warunek: opis musi być własny i faktycznie odpowiadać na pytania kupującego. Opis skopiowany od producenta i powtórzony w trzystu sklepach nie zdobędzie widoczności, bo nie wnosi nic nowego.

Kategorie i podkategorie obsługują frazy typu „produkt plus cecha”. Tu najczęściej brakuje w sklepach całych poziomów struktury. Jeśli masz kategorię „Buty damskie”, a ludzie szukają „butów damskich na płaskiej podeszwie”, to potrzebujesz podkategorii, a nie tylko filtra.

I tu pojawia się temat, który w e-commerce potrafi zaważyć na wszystkim: strony filtrowania. Kombinacje filtrów tworzą tysiące adresów, z których część odpowiada realnym zapytaniom, a większość jest bezwartościowa. Decyzja, które z nich udostępnić do indeksowania, a które zablokować, jest jednym z ważniejszych rozstrzygnięć technicznych w sklepie. Zostawienie wszystkiego otwartego zasypuje wyszukiwarkę śmieciowymi adresami; zablokowanie wszystkiego odcina realny ruch.

Treści poradnikowe obsługują frazy pytające i problemowe — te, które nie prowadzą do zakupu od razu, ale zaczynają ścieżkę. Warto je wiązać linkami z odpowiednimi kategoriami, żeby ruch informacyjny miał gdzie pójść dalej.

Jak pisać, żeby to działało

Zasada jest jedna i brzmi banalnie: odpowiadaj na zapytanie, nie umieszczaj go w tekście.

Frazę z długiego ogona zwykle warto mieć w tytule strony, w nagłówku i naturalnie w treści — ale mechaniczne powtarzanie jej pięć razy nie pomoże, a przy dzisiejszym rozumieniu języka przez wyszukiwarkę może zaszkodzić. Google od dawna łączy zapytania o tym samym znaczeniu, więc jedna dobrze napisana strona obsłuży kilkanaście wariantów frazy.

Z tego wynika praktyczna konsekwencja: nie twórz osobnej strony na każdą odmianę. Trzy strony o „butach trekkingowych damskich”, „damskich butach trekkingowych” i „buty trekkingowe dla kobiet” będą konkurować ze sobą i rozmyją sygnał. Lepiej mieć jedną mocną stronę.

W kartach produktów najlepiej działają rzeczy, których nie ma w opisie producenta: dla kogo ten produkt jest, do czego się nie nadaje, jak dobrać rozmiar, z czym go łączyć. To odpowiedzi na pytania, które ludzie zadają wyszukiwarce.

Czego się spodziewać i w jakim czasie

Uczciwie: to strategia na miesiące, nie na tygodnie. Pojedyncza fraza z długiego ogona daje kilka wizyt miesięcznie, więc pierwsze tygodnie wyglądają jak brak efektu. Wzrost pojawia się wtedy, gdy zaczyna działać nie jedna fraza, a kilkaset.

Dlatego mierzę to inaczej niż widoczność na pojedyncze zapytania. Patrzę na liczbę różnych zapytań, na które sklep się wyświetla i na łączny ruch organiczny na kategorie i produkty. Jeśli liczba unikalnych fraz w Search Console rośnie z miesiąca na miesiąc, praca idzie w dobrą stronę, nawet jeśli żadna konkretna pozycja nie skoczyła.

Przewagą długiego ogona jest trwałość i odporność. Widoczność rozłożona na tysiące fraz nie znika po jednej zmianie algorytmu tak, jak znika pozycja na jedno główne zapytanie. Dla sklepu, który nie ma budżetu na wojnę o najbardziej konkurencyjne frazy, to nie plan awaryjny — to najsensowniejsza droga.

Podziel się tym artykułem z innymi!

Twitter Facebook Linke.din
Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
Specjalista Google Ads / SEM
Zajmuję się kampaniami Google Ads i widocznością stron w wyszukiwarce. Na blogu UDI Group piszę o tym, jak ustawienia kampanii i decyzje techniczne przekładają się na realne wyniki. Staram się tłumaczyć mechanizmy, a nie tylko podawać gotowe przepisy.