Czym jest wskaźnik Topical Authority i jak budować go krok po kroku?

Nie ma go w żadnym panelu i to jest ważne

Baner wejsciowyParallax

Czym jest wskaźnik Topical Authority i jak budować go krok po kroku?

Nie ma go w żadnym panelu i to jest ważne

Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
30 czerwca 2023

Zacznę od rzeczy, którą trzeba powiedzieć na początku, żeby dalsza część miała sens: autorytet tematyczny nie jest wskaźnikiem. Nie ma go w Search Console, nie ma go w żadnym oficjalnym raporcie Google i nie ma liczby, którą można sprawdzić i podnieść.

To pojęcie opisowe, którym branża nazywa zjawisko obserwowalne w wynikach: serwisy konsekwentnie i wyczerpująco pokrywające jeden obszar tematyczny radzą sobie w nim lepiej niż serwisy poruszające ten sam temat przy okazji. Narzędzia zewnętrzne oferują różne własne mierniki nazwane podobnie, ale to ich autorskie wskaźniki, nie dane od Google.

Robię to zastrzeżenie, bo wokół tego tematu narosło dużo sprzedażowego żargonu. Samo zjawisko jest natomiast realne i da się pod nie pracować planowo — o tym będzie ten tekst.

Skąd wiemy, że to działa

Nie z ujawnionego czynnika rankingowego, bo takiego nie ma. Z dwóch innych źródeł.

Pierwsze to kierunek oficjalnych wytycznych. Google od lat konsekwentnie przesuwa akcent na doświadczenie, wiedzę i wiarygodność autora oraz serwisu. Aktualizacje dotyczące przydatności treści i recenzji, wytyczne dla oceniających jakość wyników — wszystko to nagradza spójną kompetencję, nie pojedynczy dobry tekst. W maju Google mówiło zresztą publicznie o systemie oceniającym autorytet tematyczny przy treściach informacyjnych, zaznaczając, że nie jest to nowość, tylko coś, o czym wcześniej nie mówiono.

Drugie to obserwacja. Wąsko wyspecjalizowane serwisy regularnie wyprzedzają duże portale ogólne na frazach ze swojej działki, mimo słabszego profilu linków i mniejszego ruchu. To wzorzec zbyt powtarzalny, żeby uznać go za przypadek.

Nie wyprowadzam z tego twierdzenia o istnieniu jednego mechanizmu. Wyprowadzam wniosek praktyczny: warto planować treści jako spójny obszar, a nie jako listę osobnych fraz.

Z czego to się składa

Cztery elementy, które da się realnie kształtować.

  • Kompletność pokrycia tematu. Czy serwis odpowiada na wszystkie ważne pytania z danego obszaru, także te, które nie generują dużego ruchu. Luka w pokryciu jest sygnałem, że temat traktowany jest wybiórczo.
  • Głębokość zamiast szerokości. Trzy tematy opracowane wyczerpująco dają więcej niż trzydzieści potraktowanych powierzchownie. To najczęściej łamana zasada, bo szerokość jest łatwiejsza do wykazania w raporcie.
  • Widoczne kompetencje autora. Kto pisze, na jakiej podstawie, jakie ma doświadczenie. Nie ozdobnik, a element oceny wiarygodności.
  • Powiązania między treściami. Linkowanie wewnętrzne, które pokazuje strukturę wiedzy, a nie losowe „zobacz też”. Tekst o zagadnieniu szczegółowym powinien prowadzić do tekstu ogólnego i do sąsiednich zagadnień z tego samego obszaru.

Warto zauważyć, że żaden z tych elementów nie jest sztuczką optymalizacyjną. Wszystkie są opisem tego, jak wygląda serwis prowadzony przez kogoś, kto na danym temacie faktycznie się zna.

Jak to zbudować — krok po kroku

Proces, który stosuję przy planowaniu treści dla serwisu chcącego zdobyć pozycję w konkretnym obszarze.

Krok pierwszy: wybierz obszar wystarczająco wąski. To najtrudniejsza decyzja, bo wymaga rezygnacji. „Marketing internetowy” nie jest obszarem, w którym da się zbudować autorytet od zera. „Kampanie produktowe dla sklepów z branży budowlanej” już jest. Kryterium praktyczne: obszar jest dość wąski, jeśli potrafisz wypisać wszystkie ważne pytania z niego na jednej kartce.

Krok drugi: wypisz mapę pytań, nie fraz. Zaczynam od pytań, jakie zadaje ktoś wchodzący w temat, przez pytania osoby, która już coś wie, do problemów zaawansowanych. Frazy dopiero potem przypisuję do pytań. Kolejność odwrotna prowadzi do serwisu zorganizowanego wokół wolumenu wyszukiwań, a nie wokół tematu.

Krok trzeci: znajdź luki. Zestaw mapę pytań z tym, co już masz. Braki w środku mapy są ważniejsze niż kolejny tekst o czymś, co już opisałeś.

Krok czwarty: napisz treść filarową. Jeden wyczerpujący tekst obejmujący temat szeroko, do którego prowadzą teksty szczegółowe. Bez niego zbiór artykułów pozostaje zbiorem.

Krok piąty: domknij linkowanie. Każdy nowy tekst od razu wpinany w strukturę — do filaru i do dwóch–trzech sąsiadów. Odkładanie tego „na później” oznacza, że nigdy tego nie zrobisz.

Krok szósty: utrzymuj. Raz na pół roku przegląd, czy treści nadal opisują rzeczywistość. W dziedzinach szybko zmiennych to warunek, nie dodatek.

Ile to zajmuje i jak mierzyć postęp

Uczciwie: miesiące, nie tygodnie. To strategia dla kogoś, kto ma horyzont co najmniej półroczny.

Skoro nie ma wskaźnika do odczytania, mierzę rzeczy zastępcze i traktuję je jako przybliżenie.

Liczba różnych zapytań, na które serwis się wyświetla w danym obszarze. Rosnąca liczba unikalnych fraz w Search Console jest najlepszym dostępnym sygnałem, że pokrycie tematu się poprawia.

Średnia pozycja dla grupy fraz z obszaru, nie dla pojedynczej frazy. Autorytet tematyczny, jeśli działa, podnosi całą grupę, także strony, których nie tknąłeś.

Widoczność na frazy szersze i bardziej konkurencyjne, o które wcześniej nie było mowy. To moment, w którym praca zaczyna się zwracać — strona filarowa zaczyna konkurować na zapytania ogólne.

Kompletność mapy pytań — po prostu odsetek pytań z listy, na które serwis ma odpowiedź. Miara wewnętrzna, ale najbardziej sterowalna.

Nie polecam opierania oceny na wskaźnikach autorytetu z narzędzi zewnętrznych. To liczby liczone przez dostawcę narzędzia według jego własnej metody i ich wzrost nie musi mieć związku z tym, jak serwis jest oceniany w wyszukiwarce.

Najczęstsze błędy

Za szeroki obszar na start. Skutkuje serwisem, który ma po dwa teksty o dwudziestu rzeczach i nie jest autorytetem w niczym.

Pisanie wyłącznie pod wolumen. Pomijanie pytań o niskim wolumenie zostawia dziury w mapie, a właśnie one bywają najbardziej wartościowe, bo mało kto na nie odpowiada.

Traktowanie tego jako zadania dla działu treści. Bez udziału kogoś, kto zna temat merytorycznie, powstaje zbiór poprawnych tekstów bez własnego wkładu — a wtedy cała konstrukcja nie ma na czym się oprzeć.

Oczekiwanie efektu po miesiącu i porzucenie po dwóch. Najkosztowniejszy z tych błędów, bo zostawia serwis w połowie drogi: z rozpoczętą strukturą, niedomkniętym pokryciem i bez korzyści.

Podziel się tym artykułem z innymi!

Twitter Facebook Linke.din
Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
Specjalista Google Ads / SEM
Zajmuję się kampaniami Google Ads i widocznością stron w wyszukiwarce. Na blogu UDI Group piszę o tym, jak ustawienia kampanii i decyzje techniczne przekładają się na realne wyniki. Staram się tłumaczyć mechanizmy, a nie tylko podawać gotowe przepisy.