Modelowane listy odbiorców nie zawierają konkretnych osób, tylko prawdopodobieństwa. Wyjaśniam, jak powstają, gdzie ich szukać w panelu i jak czytać ich raporty.
To pytanie dostaję za każdym razem, kiedy klient pokazuje mi cennik portalu z pozycją „artykuł sponsorowany z linkiem dofollow”. Zwykle brzmi ono tak: kupujemy, czy nie kupujemy, bo konkurencja kupuje.
Krótka odpowiedź jest niewygodna. W rozumieniu Google link kupiony nie ma przekazywać żadnej wartości rankingowej — i to nie jest interpretacja branży, tylko treść zasad, które Google publikuje od lat. Jeśli portal obiecuje w cenniku, że link będzie przekazywał moc, obiecuje coś, co jest wprost niezgodne z tymi zasadami.
Długa odpowiedź jest ciekawsza, bo dotyczy tego, co się realnie dzieje z takim linkiem, kiedy jest oznaczony, kiedy nie jest, oraz po co w ogóle publikować materiał w portalu, skoro nie po link. Poniżej rozkładam to na części — bez wróżenia, jak który link zadziała, bo tego nie wie nikt poza Google.
Zasady dotyczące spamu opisują schematy linkowania i wymieniają wśród nich kupowanie oraz sprzedawanie linków przekazujących wartość rankingową. „Kupowanie” jest tu rozumiane szeroko: to nie tylko przelew za link. To także wysłanie produktu w zamian za wpis z linkiem, wymiana usług, barter, opłacenie tekstu, w którym autor sam wstawi odnośnik, albo pokrycie kosztów wyjazdu w zamian za relację.
Z perspektywy Google nie ma znaczenia, czy portal nazywa to artykułem sponsorowanym, materiałem partnera, publikacją komercyjną czy współpracą redakcyjną. Liczy się jedno: czy za powstanie linku ktoś zapłacił w jakiejkolwiek formie. Jeśli tak, jest to link reklamowy i powinien zostać oznaczony.
Warto zauważyć, do kogo te zasady są skierowane. Nie tylko do kupującego. Portal, który sprzedaje odnośniki przekazujące wartość, też je łamie — i to jego witryna jest w tym układzie stroną powtarzającą ten schemat setki razy.
Od września 2019 do dyspozycji są trzy wartości atrybutu rel, a nie jedna.
Wartości można łączyć, na przykład rel=”sponsored nofollow”, co ma sens, jeśli obok Google z witryny korzystają inne roboty. Google przy okazji ogłoszenia wyraźnie napisało, że przepisywanie istniejących oznaczeń nie jest obowiązkowe — stare nofollow na reklamach zostaje poprawne i nie ma powodu robić migracji.
Zmieniła się natomiast natura tych atrybutów. Nie są już dyrektywą, którą Google ma obowiązek wykonać, a wskazówką: do celów rankingowych od ogłoszenia z 2019 roku, do celów indeksowania i odwiedzania stron od marca 2020. W praktyce oznacza to, że Google zastrzegło sobie prawo potraktować oznaczony link inaczej, niż każe oznaczenie — w obie strony.
Założenie, na którym pracuję, jest proste: nie przekazuje. Po to jest atrybut. Argument „ale to tylko wskazówka, więc może i tak coś przejdzie” słyszę regularnie i uważam go za bardzo słabą podstawę do wydania budżetu. Nie da się tego zweryfikować, nie da się tym zarządzać, a jedyne, co można zrobić, to zapłacić i mieć nadzieję.
Do tego dochodzi kwestia, o której rzadko się mówi przy zakupie: sam kontekst. Nawet gdyby link był zwykły, bez oznaczenia, jego wartość zależałaby od tego, w jakim otoczeniu się znalazł. Tekst w sekcji, w której leży sto podobnych materiałów o dowolnych branżach, nie jest dla algorytmu tym samym co wzmianka w normalnym artykule redakcyjnym, do której ktoś dotarł sam.
Tutaj wchodzimy w to, co zmieniło się na przełomie 2022 i 2023 roku. W grudniu 2022 Google wdrożyło aktualizację dotyczącą spamu linkowego, a wdrożenie zamknęło się w styczniu. Nowość względem poprzedniej aktualizacji tego typu polega na tym, że system SpamBrain wykrywa nie tylko witryny kupujące linki, ale też witryny służące do ich sprzedawania — a wartość takich odnośników jest neutralizowana.
Neutralizacja to nie kara ręczna. Nie ma powiadomienia w Search Console, nie ma komunikatu, nie ma czego naprawiać w panelu. Link po prostu przestaje cokolwiek dawać. To najgorszy możliwy scenariusz dla kogoś, kto planuje budżet, bo koszt jest widoczny w fakturze, a brak efektu nie jest widoczny nigdzie.
Kara ręczna, czyli działanie ręczne za nienaturalne linki prowadzące do witryny, jest osobną historią i wtedy komunikat w Search Console się pojawia. Widzę je rzadko i prawie zawsze na kontach z długą historią masowego kupowania.
Bo publikacja w portalu ma sens jako zakup mediów, nie jako zakup linku. To dwie różne decyzje, z dwoma różnymi sposobami rozliczenia.
Artykuł w serwisie, który faktycznie ma czytelników w mojej grupie docelowej, przynosi ruch z odesłania, obecność marki w miejscu, gdzie ktoś szuka informacji, oraz materiał, który potem żyje w wynikach wyszukiwania pod nazwą tego portalu. Efekt sprawdzam w raporcie pozyskiwania ruchu i w tym, czy z tego źródła w ogóle ktoś wchodzi i coś robi. Jeśli po publikacji nie widzę ani jednej sesji z odesłania, to znaczy, że kupiłem miejsce, którego nikt nie czyta — i żaden atrybut linku tego nie zmieni.
Przy takim podejściu oznaczenie odnośnika przestaje być problemem, bo nie jest źródłem wartości. Pytam wręcz redakcję, czy oznacza materiały komercyjne, i traktuję odpowiedź jako sygnał o jakości serwisu, nie jako przeszkodę.
Zestaw pytań, które zadaję, zanim cokolwiek zarekomenduję.
Ostatnia rzecz, o której warto pamiętać przy porządkowaniu starego profilu linków: narzędzie do zrzekania się linków bywa nadużywane. Sięgam po nie, kiedy jest działanie ręczne albo kiedy przejmuję konto z jawnie kupowanym zapleczem. Wrzucanie do niego wszystkiego, co wygląda podejrzanie, to praca, której skutków nikt nie zmierzy, a można nią sobie zaszkodzić.
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci nawigację oraz wykonywanie określonych funkcji. Szczegółowe informacje o wszystkich plikach cookies znajdziesz w każdej kategorii zgody poniżej.
Pliki cookies oznaczone jako "Niezbędne" są przechowywane w Twojej przeglądarce, ponieważ są one kluczowe dla zapewnienia podstawowych funkcji strony.
Używamy również plików cookies firm trzecich, które pomagają nam analizować, w jaki sposób korzystasz z tej strony, zapamiętują Twoje preferencje oraz dostarczają treści i reklamy odpowiednie dla Ciebie. Te pliki cookies będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją uprzednią zgodą.
Możesz zdecydować, czy chcesz włączyć lub wyłączyć niektóre bądź wszystkie te pliki cookies, jednak wyłączenie niektórych z nich może wpłynąć na Twoje doświadczenia podczas przeglądania strony.
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __cf_bm | 13 minutes | Cloudflare bot management — distinguishes humans from bots. |
| rc::* | Persistent | Google reCAPTCHA — localStorage holding anti-bot challenge state. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| wpEmojiSettingsSupports | Session | WordPress — sessionStorage flag caching whether the browser can render emoji (feature detection). |
| ytidb* | Persistent | YouTube — IndexedDB storing playback/search state for embedded videos. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| _ga_* | 400 days | Google Analytics 4 — persists session state per property. |
| _ga | 400 days | Google Analytics — distinguishes unique users via a client id. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| NID | 183 days | Google — stores preferences for personalized ads. |
| fr | 90 days | Meta — encrypted Facebook id and browser id for ads. |
| _gcl_au | 90 days | Google AdSense/Ads — experiments with advertising efficiency (conversion linker). |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __Secure-YNID | 180 days | |
| YSC | Session | |
| __Secure-ROLLOUT_TOKEN | 180 days | |
| VISITOR_INFO1_LIVE | 180 days | |
| VISITOR_PRIVACY_METADATA | 180 days | |
| datr | 400 days | |
| sb | 400 days | |
| wd | 7 days |