Co to jest Google Merchant Center i dlaczego jest niezbędny w e-commerce?

Bez niego nie ma kampanii produktowych

Baner wejsciowyParallax

Co to jest Google Merchant Center i dlaczego jest niezbędny w e-commerce?

Bez niego nie ma kampanii produktowych

Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
26 lutego 2021

Google Merchant Center jest tym elementem układanki e-commerce, o którym najczęściej dowiaduję się, że „ktoś to kiedyś podłączył”. Zwykle znaczy to, że plik produktowy powstał raz, przy uruchamianiu kampanii, a od tamtej pory nikt tam nie zaglądał. A to właśnie tam decyduje się, czy Twoje produkty w ogóle mają prawo pokazać się w reklamach.

Zależność jest bezwzględna: bez Merchant Center nie ma kampanii produktowych. Reklamy ze zdjęciem, ceną i nazwą sklepu, które widzisz nad wynikami wyszukiwania, nie są tworzone ręcznie w Google Ads. Google buduje je automatycznie z danych, które sam mu dostarczasz. Jakość tych danych jest więc jakością Twoich reklam.

To odwraca zwykłą kolejność myślenia o kampaniach. W sieci wyszukiwania piszę tekst reklamy i dobieram słowa kluczowe. Tutaj nie robię ani jednego, ani drugiego — porządkuję dane o produktach i to jest cała moja praca twórcza.

Czym jest Merchant Center i jak łączy się z Google Ads

Merchant Center to osobne narzędzie, niezależne od Google Ads, w którym przechowujesz ustrukturyzowane informacje o swoim asortymencie: nazwy, opisy, ceny, dostępność, zdjęcia, identyfikatory, kategorie.

Te dane trafiają tam przez plik produktowy, nazywany też feedem. To zestawienie wszystkich produktów w formacie, który Google rozumie. W praktyce nie tworzy się go ręcznie — generuje go wtyczka albo moduł sklepu i udostępnia pod stałym adresem, z którego Google pobiera go regularnie.

Dopiero po połączeniu konta Merchant Center z kontem Google Ads możesz uruchomić kampanię produktową. Google Ads odpowiada wtedy za stawki, budżet i kierowanie, a Merchant Center za to, co konkretnie jest reklamowane.

Warto od razu zrozumieć podział odpowiedzialności, bo oszczędza mnóstwo czasu przy diagnozowaniu problemów. Jeśli produkt się nie wyświetla, przyczyna jest prawie zawsze w Merchant Center, a nie w kampanii. Jeśli produkt się wyświetla, ale drogo albo na złe zapytania, przyczyna jest zwykle po stronie stawek i feedu jednocześnie.

Co musi się znaleźć w pliku produktowym

Jest zestaw atrybutów, bez których oferta zostanie odrzucona, i drugi zestaw, który formalnie jest opcjonalny, ale w praktyce decyduje o skuteczności.

  • Identyfikator, tytuł, opis, link i zdjęcie — absolutna podstawa. Identyfikator musi być stały; zmiana identyfikatorów przy przebudowie sklepu resetuje historię produktu.
  • Cena i dostępność — muszą być identyczne z tym, co widzi klient na stronie. To najczęstsza przyczyna odrzuceń i zaraz do tego wrócę.
  • Identyfikatory producenta, czyli kod GTIN, marka i numer katalogowy. Dla produktów markowych to nie formalność — dzięki nim Google wie, że sprzedajesz dokładnie ten sam produkt co inni, i potrafi trafniej dopasować zapytania.
  • Kategoria produktu Google — z ich własnej taksonomii. Warto ustawić ją świadomie, a nie zdać się na automatyczne rozpoznanie, bo od kategorii zależy, w jakim kontekście produkt się pokazuje.
  • Atrybuty odzieżowe — rozmiar, kolor, materiał, płeć, grupa wiekowa. Dla odzieży obowiązkowe, dla innych kategorii często pomijane, a to one pozwalają trafić w zapytania z długiego ogona.
  • Etykiety własne — pole całkowicie dowolne, o którym pisałem już przy optymalizacji stawek. Tu oznaczam marżę, rotację, sezonowość. Google z nich nic nie wnioskuje, ale ja mogę na nich budować podział kampanii.

Tytuł produktu jest Twoją reklamą

Jeśli miałbym wskazać jedno pole, na którym warto spędzić najwięcej czasu, byłby to tytuł.

W kampanii produktowej nie piszesz tekstu reklamy — tytuł produktu jest tekstem reklamy. To on jest dopasowywany do zapytania i to on decyduje, czy użytkownik kliknie. Tytuł „Model X-200″ jest bezużyteczny, bo nikt tak nie szuka. Tytuł „Buty trekkingowe damskie Marka X-200 Gore-Tex czarne rozmiar 39″ trafi w kilkanaście realnych zapytań.

Kolejność ma znaczenie, bo tytuł bywa skracany w wyświetleniu. Na początku umieszczam to, czego szuka klient — typ produktu i markę — a dopiero dalej parametry uzupełniające.

Czego unikać: wielkich liter, wykrzykników, słów typu „promocja” i „najtaniej”. To narusza zasady i kończy się odrzuceniem oferty. Tytuł ma być opisem, nie hasłem sprzedażowym.

To samo dotyczy zdjęcia. W wynikach porównywanych obok siebie zdjęcie decyduje o kliknięciu bardziej niż cokolwiek innego. Zdjęcie z wodnym znakiem, tekstem albo ramką jest niezgodne z zasadami i zostanie odrzucone.

Dlaczego oferty są odrzucane i co z tym zrobić

To jest część, dla której warto zaglądać do Merchant Center regularnie, a nie raz na kwartał.

Najczęstsza przyczyna odrzuceń to rozbieżność ceny albo dostępności między feedem a stroną produktu. Google porównuje jedno z drugim automatycznie. Jeśli w feedzie jest stara cena, bo plik generuje się raz na dobę, a Ty zmieniłeś cenę o dziesiątej — oferta wypada. Rozwiązaniem jest częstsze odświeżanie pliku albo mechanizm aktualizacji na bieżąco.

Druga częsta przyczyna to brak wymaganych informacji na stronie sklepu: regulaminu, polityki zwrotów, danych kontaktowych, warunków dostawy. Google weryfikuje to przy zatwierdzaniu konta i potrafi wstrzymać całość, jeśli czegoś brakuje.

Trzecia to problemy techniczne po stronie strony — produkt w feedzie prowadzący na stronę błędu, wolne ładowanie, brak certyfikatu na stronie płatności.

Kluczowa rzecz do zapamiętania: odrzucenie oferty nie jest widoczne w Google Ads. Kampania wygląda tam normalnie, po prostu ma mniej wyświetleń. Dlatego nagły spadek ruchu w kampanii produktowej sprawdzam najpierw w Merchant Center, a nie w Google Ads.

Co robić po uruchomieniu

Merchant Center wymaga stałej, niewielkiej uwagi, a nie jednorazowego wdrożenia.

Raz w tygodniu zaglądam do zakładki diagnostyki i sprawdzam liczbę aktywnych, oczekujących i odrzuconych ofert. Rosnąca liczba odrzuceń to sygnał, że coś zmieniło się w sklepie — najczęściej po aktualizacji wtyczki albo zmianie struktury adresów.

Raz w miesiącu przeglądam tytuły w najważniejszych kategoriach. Asortyment się zmienia, a tytuły napisane pół roku temu mogą już nie odpowiadać temu, jak ludzie szukają.

I rzecz, którą warto zrobić raz, a potem tylko utrzymywać: ustawić poprawne informacje o dostawie i zwrotach. Wpływają na to, jak oferta wygląda w porównaniu z konkurencją, a dane o kosztach przesyłki bywają dla klienta ważniejsze niż sama cena produktu.

Podziel się tym artykułem z innymi!

Twitter Facebook Linke.din
Autor nie posiada zdjęcia
Tomasz Piasecki
Specjalista Google Ads / SEM
Zajmuję się kampaniami Google Ads i widocznością stron w wyszukiwarce. Na blogu UDI Group piszę o tym, jak ustawienia kampanii i decyzje techniczne przekładają się na realne wyniki. Staram się tłumaczyć mechanizmy, a nie tylko podawać gotowe przepisy.