Modelowane listy odbiorców nie zawierają konkretnych osób, tylko prawdopodobieństwa. Wyjaśniam, jak powstają, gdzie ich szukać w panelu i jak czytać ich raporty.
Pytanie z tytułu dostaję od klientów prawie zawsze w tej samej formie: „czytałem, że w Performance Max da się odciąć zapytania o naszą własną markę — gdzie to się włącza?”. Odpowiedź na koniec marca 2023 jest krótka i nikogo nie cieszy: takiego przełącznika w panelu Google Ads nie ma. Nazwa krąży po anglojęzycznych dyskusjach i w rozmowach specjalistów jako postulat wobec Google, a nie jako pozycja w ustawieniach kampanii.
Nie znaczy to jednak, że problem jest wymyślony. Ruch brandowy w Performance Max naprawdę potrafi zaburzyć obraz kampanii i naprawdę bywa powodem, dla którego klient traci zaufanie do liczb w raporcie. Dlatego zamiast szukać nieistniejącej opcji, wolę pokazać, co dziś faktycznie mam w rękach, czego mi brakuje i jak sobie z tym radzę na kontach, które prowadzę.
Poniżej rozbieram to na części: skąd bierze się cała sprawa, co da się zrobić samodzielnie, co wymaga zgłoszenia przez opiekuna konta i jak w ogóle zmierzyć problem, którego panel nie raportuje wprost.
Performance Max jest jednym typem kampanii, ale sięga po ruch z wielu miejsc naraz: z wyszukiwarki, z Zakupów, z sieci reklamowej, z YouTube’a, z Gmaila i z Map. Część wyszukiwarkowa działa bez słów kluczowych — system sam dobiera zapytania na podstawie feedu, zasobów, strony docelowej i sygnałów odbiorców.
I tu pojawia się mechanizm, który widzę na większości kont, jakie przejmuję. Jeśli marka ma jakiekolwiek rozpoznanie, najtańsze konwersje w całym koncie to konwersje od ludzi, którzy wpisują jej nazwę. Algorytm optymalizujący pod konwersje albo wartość konwersji nie ma powodu tego ruchu unikać — wręcz przeciwnie, to dla niego najprostsza droga do celu, który mu wyznaczyliśmy.
Skutek jest taki, że kampania, którą uruchamiałem po nowych klientów, dowozi w dużej części zamówienia od osób już zdecydowanych. Wynik wygląda świetnie, a przyrostu może nie być prawie żadnego. Stąd żądanie rynku: dajcie nam jeden przełącznik, który powie „do zapytań o naszą nazwę się nie zbliżaj”.
Warto od razu rozdzielić dwie rzeczy, bo w rozmowach mieszają się non stop. Odcięcie zapytań o własną markę to jedno. Odcięcie zapytań o marki konkurencji albo o marki producentów, których nie mamy w ofercie, to drugie — inny cel, inne konsekwencje i inne narzędzia.
Największa szkoda nie polega na samych pieniądzach wydanych na brand, bo część tego ruchu i tak byłaby płatna. Polega na tym, że mieszają się w jednym worku dwa zupełnie różne rodzaje sprzedaży.
Docelowy ROAS liczony na takiej mieszance nie mówi mi nic o skuteczności pozyskiwania. Jeśli podniosę cel, system w pierwszej kolejności zetnie to, co najdroższe — czyli właśnie prospecting — i zostanie mi kampania, która obsługuje ludzi znających markę. Jeśli obniżę cel, żeby wypchnąć zasięg, ryzykuję, że algorytm dorzuci więcej ruchu o niskiej intencji z sieci reklamowej.
Druga konsekwencja to kanibalizacja kampanii brandowej w wyszukiwarce. Zdarza się, że po starcie Performance Max wyświetlenia kampanii na własną nazwę zaczynają się osypywać, bo część tych aukcji obsługuje teraz nowa kampania. Przy identycznym zapytaniu i słowie kluczowym w dopasowaniu ścisłym Google daje pierwszeństwo kampanii w wyszukiwarce, ale to działa tylko przy dokładnym dopasowaniu — cała reszta odmian i literówek trafia tam, gdzie zdecyduje system.
Trzecia rzecz jest miękka, a najbardziej dotkliwa: rozmowa z klientem przestaje być rozmową o wynikach, a staje się rozmową o zaufaniu do liczb. Trudno obronić rekomendację zwiększenia budżetu, jeśli nie potrafię pokazać, ile z tego wzrostu było nowej sprzedaży.
Na koniec marca 2023 mam do dyspozycji trzy narzędzia i żadne z nich nie jest tym przełącznikiem z tytułu.
Kluczowy haczyk dotyczy pierwszego punktu. Lista na poziomie konta działa na całe konto. Jeśli wpiszę na nią własną nazwę, zabiorę ją także kampanii brandowej w wyszukiwarce — a to zwykle najtańsze konwersje, jakie mam. To decyzja typu wszystko albo nic i dokładnie dlatego dedykowany przełącznik dla jednej kampanii jest tak potrzebny.
Sygnały odbiorców nie są tu żadnym rozwiązaniem. Wykluczenie listy klientów jako sygnału nie zabrania systemowi wyjść poza wskazany krąg — sygnał podpowiada, kogo szukać, i tyle.
Performance Max nie pokazuje wyszukiwanych haseł w zwykłym raporcie, więc pierwszą przeszkodą jest to, że nie widzę wprost, ile ruchu brandowego kampania zjada. Radzę sobie trzema drogami.
Zakładka Statystyki pokazuje kategorie zapytań — agregaty tematyczne, bez kosztu przypisanego do konkretnej frazy. To wystarcza, żeby stwierdzić, czy nazwa marki w ogóle pojawia się jako istotna kategoria, i nie wystarcza do niczego więcej.
Od lutego w interfejsie programistycznym Google Ads dostępny jest raport statystyk zapytań na poziomie kampanii, z danymi historycznymi liczonymi od marca. Jeśli klient ma kogoś, kto potrafi ruszyć API albo gotowe narzędzie raportowe, to najbliżej prawdy, jak da się dziś podejść.
Trzecia droga jest najmniej elegancka i najczęściej przeze mnie używana: patrzę, co się stało z kampanią brandową w wyszukiwarce po starcie Performance Max. Spadek jej wyświetleń przy stałej liczbie wyszukiwań własnej nazwy to wystarczająca przesłanka, żeby rozmawiać o kanibalizacji. Do tego zestawiam udział nowych i powracających kupujących w danych z analityki oraz w danych sklepu.
Skoro opcji nie ma, robię to, co da się zrobić układem kampanii. Kolejność jest u mnie zawsze taka sama.
Najpierw domykam kampanię brandową w wyszukiwarce: dopasowanie ścisłe na nazwę i jej realne odmiany, osobny budżet, który nie ma ograniczeń, i pilnowanie udziału w wyświetleniach. To jedyny mechanizm pierwszeństwa, jaki naprawdę działa, więc chcę mieć te frazy pokryte jak najszerzej.
Potem ustawiam w Performance Max cel pozyskiwania nowych klientów. Nie odcina on zapytań o markę, ale zmienia wycenę: konwersja od kogoś, kto jeszcze nie kupował, jest dla systemu warta więcej. To sterowanie ekonomią kampanii, nie kierowaniem, i tak to klientowi tłumaczę.
Dalej rozdzielam asortyment. Jeśli w koncie są produkty, po które ludzie przychodzą z nazwą marki w zapytaniu, i produkty, których nikt sam nie szuka, nie ma powodu trzymać ich w jednej kampanii. Dwie kampanie z osobnymi feedami i osobnymi celami dają mi wreszcie sensowną kontrolę nad budżetem.
Na końcu została opcja radykalna: wpisanie własnej nazwy na listę wykluczeń konta i pozostawienie brandu samemu SEO. Robię to bardzo rzadko i tylko wtedy, gdy klient rozumie, że oddaje płatne pierwszeństwo na własną nazwę komukolwiek, kto zechce się tam licytować.
Najgorsze, co można zrobić, to obiecać funkcję, której nie ma, i wrócić po miesiącu z informacją, że „Google jeszcze tego nie udostępnił”. Mówię wprost: takiej opcji dziś nie ma, są obejścia, każde ma koszt.
Uczciwe jest też przyznanie, że dopóki nie widzę pełnych danych o zapytaniach, część oceny opiera się na wnioskowaniu z zachowania innych kampanii, a nie na twardym raporcie. Klienci to przyjmują znacznie lepiej niż wykręcanie się ogólnikami.
I jedna rzecz techniczna, o której warto uprzedzić z góry: każda zmiana w wykluczeniach na poziomie konta dotyka wszystkich kampanii, więc notuję datę i treść takiej zmiany. Bez tego po dwóch miesiącach nikt nie odtworzy, co spowodowało spadek wyświetleń.
Zakładam, że wcześniej czy później Google da narzędzie w tym duchu, bo pytanie wraca zbyt często. Mam już przygotowaną listę rzeczy, które sprawdzę pierwszego dnia.
Czy działa na poziomie jednej kampanii, a nie całego konta. Czy obejmuje odmiany, literówki i zapytania z nazwą marki w środku dłuższej frazy, czy tylko dokładne wystąpienie nazwy. Czy dotyczy wyłącznie części wyszukiwarkowej i zakupowej, czy również sieci reklamowej i wideo. I czy po włączeniu widzę w raportach, ile ruchu ubyło — bo bez tego nie ocenię, czy zadziałało.
Do tego jedna zasada wdrożeniowa: żadnego włączania od razu na wszystkich kontach. Ruch brandowy odcięty w Performance Max nie znika z rynku, tylko przechodzi tam, gdzie jest następna oferta w aukcji. Zanim uznam zmianę za sukces, chcę zobaczyć, co się stało z całą sprzedażą na własną nazwę, a nie z wynikiem jednej kampanii.
Do tego czasu odpowiedź na pytanie z tytułu pozostaje taka, jak wyżej: to nazwa opisująca oczekiwanie rynku, nie pozycję w menu. Warto ją znać, żeby wiedzieć, o czym rozmawiamy, i nie szukać w panelu czegoś, czego tam nie ma.
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci nawigację oraz wykonywanie określonych funkcji. Szczegółowe informacje o wszystkich plikach cookies znajdziesz w każdej kategorii zgody poniżej.
Pliki cookies oznaczone jako "Niezbędne" są przechowywane w Twojej przeglądarce, ponieważ są one kluczowe dla zapewnienia podstawowych funkcji strony.
Używamy również plików cookies firm trzecich, które pomagają nam analizować, w jaki sposób korzystasz z tej strony, zapamiętują Twoje preferencje oraz dostarczają treści i reklamy odpowiednie dla Ciebie. Te pliki cookies będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją uprzednią zgodą.
Możesz zdecydować, czy chcesz włączyć lub wyłączyć niektóre bądź wszystkie te pliki cookies, jednak wyłączenie niektórych z nich może wpłynąć na Twoje doświadczenia podczas przeglądania strony.
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __cf_bm | 13 minutes | Cloudflare bot management — distinguishes humans from bots. |
| rc::* | Persistent | Google reCAPTCHA — localStorage holding anti-bot challenge state. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| wpEmojiSettingsSupports | Session | WordPress — sessionStorage flag caching whether the browser can render emoji (feature detection). |
| ytidb* | Persistent | YouTube — IndexedDB storing playback/search state for embedded videos. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| _ga_* | 400 days | Google Analytics 4 — persists session state per property. |
| _ga | 400 days | Google Analytics — distinguishes unique users via a client id. |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| NID | 183 days | Google — stores preferences for personalized ads. |
| fr | 90 days | Meta — encrypted Facebook id and browser id for ads. |
| _gcl_au | 90 days | Google AdSense/Ads — experiments with advertising efficiency (conversion linker). |
| Cookie | Czas przechowywania | Opis |
|---|---|---|
| __Secure-YNID | 180 days | |
| YSC | Session | |
| __Secure-ROLLOUT_TOKEN | 180 days | |
| VISITOR_INFO1_LIVE | 180 days | |
| VISITOR_PRIVACY_METADATA | 180 days | |
| datr | 400 days | |
| sb | 400 days | |
| wd | 7 days |